Spis treści
Hyundai nie zwalnia tempa w segmencie aut elektrycznych. Po ciepło przyjętych modelach z rodziny Ioniq, firma przygotowuje się do wprowadzenia najmniejszego członka tej serii, który najprawdopodobniej otrzyma nazwę Ioniq 2. Produkcja ma ruszyć w przyszłym roku, ale już za niecałe dwa tygodnie, 9 września na targach IAA 2025 w Monachium, zobaczymy jego koncepcyjną zapowiedź. Producent podgrzewa atmosferę, publikując pierwsze zajawki, a jeden detal sprawił, że w naszej redakcji zawrzało.
Tylny spoiler, który kradnie show
Koreańczycy pokazali dwa fragmenty tajemniczego konceptu – jeden prezentujący przód, a drugi tył pojazdu. O ile przód nie jest wielkim zaskoczeniem i wpisuje się w stylistykę odświeżonego niedawno Ioniqa 6, o tyle tył to zupełnie inna historia. To element, który całkowicie zrywa z dotychczasowym wizerunkiem marki w tej klasie.
Uwagę kradnie potężny tylny spoiler. Użycie słowa „potężny” nie jest tu na wyrost. Swoim kształtem i rozmiarem przypomina legendarne konstrukcje typu „whale tail” (ogon wieloryba), znane chociażby z klasycznych modeli Porsche 911 Turbo. To niezwykle odważny i rzadko spotykany zabieg w segmencie małych, miejskich samochodów. Można się spodziewać, że w spoiler zostaną wkomponowane także światła, co dodatkowo podkreśli jego unikalny charakter. Ten jeden element stylistyczny może sprawić, że Ioniq 2 będzie autem, za którym wszyscy będą się oglądać na ulicy.



Agresywny koncept, spokojniejsza produkcja
Oczywiście, mamy do czynienia z wersją koncepcyjną, która z definicji jest przerysowana. Agresywnie wyglądający przedni zderzak z ogromnym wlotem powietrza z pewnością zostanie znacząco złagodzony w wersji seryjnej. Pamiętajmy, że samochody elektryczne nie potrzebują tak rozbudowanego chłodzenia, jak ich spalinowe odpowiedniki. Podobnie będzie z tylnym dyfuzorem, który w modelu studyjnym ma równie przesadzone rozmiary.
Możemy jednak zakładać, że ogólna, dynamiczna bryła i kluczowe elementy, jak właśnie charakterystyczny spoiler, zostaną przeniesione do modelu produkcyjnego. Hyundai już nie raz udowodnił, że potrafi przekuwać odważne koncepty w równie interesujące auta seryjne.
Technologia i pozycjonowanie na rynku
Jeśli chodzi o technikę, Ioniq 2 zostanie zbudowany na platformie E-GMP, ale w jej bardziej oszczędnej wersji. Oznacza to architekturę 400-woltową i napęd na przednią oś. Takie rozwiązanie ma kluczowe znaczenie dla utrzymania ceny na konkurencyjnym poziomie. Raczej nie ma co liczyć na sportową wersję N z napędem na cztery koła, choć z pewnością w ofercie pojawi się pakiet N Line, oferujący sportowy wygląd bez zmian w osiągach.
W gamie modelowej Hyundaia, Ioniq 2 uplasuje się tuż nad niedawno zaprezentowanym modelem Inster. Będzie od niego nieco większy, zaoferuje więcej przestrzeni, lepsze osiągi i większy zasięg. Spekuluje się, że na szczycie oferty znajdzie się bateria o pojemności około 60 kWh. Taka pojemność powinna przełożyć się na ponad 320 kilometrów realnego zasięgu w cyklu mieszanym. Dla porównania, mniejszy Inster z baterią 49 kWh ma deklarowany zasięg 360 km (WLTP), co w normalnych warunkach drogowych oznacza około 300 km.
Europa w centrum uwagi
Co ciekawe, wszystko wskazuje na to, że Ioniq 2 nie trafi na rynek amerykański. Jest po prostu za mały jak na gusta tamtejszych klientów. Hyundai projektuje ten model głównie z myślą o Europie, gdzie segment małych, zwinnych aut elektrycznych rośnie w siłę. Niewykluczone, że będzie on dostępny także w rodzimej Korei Południowej.
Decyzja o skupieniu się na rynku europejskim pokazuje, jak poważnie koreański koncern traktuje Stary Kontynent i jego specyficzne wymagania. Ioniq 2 będzie konkurował z takimi graczami jak Peugeot e-208, Opel Corsa Electric, nadchodzące Renault 5 czy Volkswagen ID.2. Jego największą bronią w tej walce ma być właśnie odważny, wyróżniający się design.
Pozostaje czekać na oficjalną premierę konceptu podczas IAA 2025. Wtedy poznamy więcej szczegółów i zobaczymy, czy reszta nadwozia jest równie ekscytująca co jego tył. Już teraz można jednak powiedzieć, że Hyundai szykuje małego elektryka, który może nieźle namieszać na rynku.
A co Wy sądzicie o tak odważnej stylistyce w małym aucie miejskim? Czy gigantyczny spoiler to strzał w dziesiątkę, czy może krok za daleko? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach!
Dołącz do dyskusji