Lotus przez lata kojarzył się z lekkimi autami dla purystów, a dziś szykuje hybrydowego SUV-a o mocy 939 KM. To nie jest drobna korekta planu, tylko bardzo wyraźny sygnał: nawet marki, które miały iść w pełne BEV, zaczynają szukać klientów tam, gdzie kończy się entuzjazm do jazdy wyłącznie na prądzie.
Nowy model nazywa się Lotus Eletre X i najpierw trafi do Chin, gdzie przedsprzedaż rusza 10 marca 2026 roku. Europa ma dostać ten samochód w czerwcu, a pierwsze dostawy zapowiedziano na czwarty kwartał. Dla polskiego rynku najciekawsze jest jednak coś innego: ten ruch pokazuje, że nawet w segmencie bardzo drogich aut producenci coraz ostrożniej podchodzą do elektrycznej monokultury.
Eletre X to odpowiedź na chłodniejszy rynek dla drogich BEV
Lotus oficjalnie potwierdził, że plug-in hybridowa odmiana Eletre będzie sprzedawana globalnie jako Lotus Eletre X. W Chinach auto dostanie nazwę Lotus For Me, co brzmi dość osobliwie, zwłaszcza że marka przez lata trzymała się nazewnictwa zaczynającego się od litery „E”.
Sam samochód nie różni się mocno od elektrycznego Eletre pod względem wyglądu. Nadal mamy mocno opadającą maskę, aerodynamiczne dodatki i opcjonalne kamery zamiast lusterek. To duży, szeroki SUV o bardzo sportowych proporcjach, który bardziej przypomina szybki gran turismo na szczudłach niż klasyczne rodzinne auto.
Zmiana zaszła pod karoserią. Zamiast układu w pełni elektrycznego Lotus włożył tu 2-litrowy silnik turbo i połączył go z dwoma silnikami elektrycznymi. Efekt robi wrażenie na papierze, ale jeszcze ciekawszy jest sam powód takiej decyzji. Lotus już wcześniej zapowiadał zwrot w stronę hybryd plug-in, bo jego elektryczna gama nie spełniła oczekiwań sprzedażowych.
To ważna informacja także z perspektywy Polski. U nas rynek aut premium EV nadal rośnie wolniej, niż zakładano jeszcze dwa lata temu, a po zakończeniu programów Mój Elektryk i naszEauto nie ma dziś nowego systemu dopłat do samochodów elektrycznych. W segmencie aut kosztujących kilkaset tysięcy złotych nie jest to czynnik decydujący, ale klimat wokół elektromobilności zrobił się wyraźnie bardziej pragmatyczny. Klienci częściej pytają już nie o samą moc czy zasięg katalogowy, tylko o wygodę użytkowania i utratę wartości.
Dane techniczne są mocne, ale równie ważny jest format napędu
Lotus Eletre X w chińskiej specyfikacji ma 5103 mm długości, 2019 mm szerokości i 1636 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 3019 mm, więc mówimy o naprawdę dużym SUV-ie. Auto jest przy tym o 6 mm wyższe od elektrycznego Eletre.
| Parametr | Lotus Eletre X |
|---|---|
| Długość | 5103 mm |
| Szerokość | 2019 mm |
| Wysokość | 1636 mm |
| Rozstaw osi | 3019 mm |
| Silnik spalinowy | 2.0 turbo, 205 kW / 275 KM |
| Układ elektryczny | dwa silniki elektryczne |
| Moc systemowa | 700 kW / 939 KM |
| 0-100 km/h | 3,3 s |
| 0-200 km/h | 10,5 s |
| 1/4 mili | 11,16 s |
| Akumulator | NMC 70 kWh |
| Masa akumulatora | 408 kg |
| Zasięg EV CLTC | 345-355 km |
| Zużycie paliwa WLTC w trybie PHEV | 0,06-0,07 l/100 km |
| Zużycie paliwa z rozładowaną baterią | 5,98-6,10 l/100 km |
| Zbiornik paliwa | 52 l |
| Zasięg łączny | 1400 km |
Najmocniej brzmi oczywiście moc systemowa: 939 KM. Taki wynik pozwala rozpędzać się do 100 km/h w 3,3 sekundy. Co ciekawe, Lotus podaje też osiągi przy niskim poziomie energii w baterii. Przy 10 proc. naładowania auto nadal ma przyspieszać do setki w 3,5 sekundy, bo układ wciąż oferuje około 550 kW, czyli 737 KM.
To pokazuje, że Eletre X nie jest klasycznym PHEV-em w europejskim stylu, gdzie silnik elektryczny ma głównie pomagać w mieście i obniżać średnią emisję CO2. Tu mówimy raczej o bardzo mocnej hybrydzie plug-in, która ma zachować charakter auta wysokich osiągów także wtedy, gdy bateria nie jest pełna.
70 kWh w PHEV brzmi jak przesada. W praktyce to główny argument tego auta
Najbardziej zaskakującym elementem specyfikacji jest akumulator. Lotus zastosował baterię NMC o pojemności 70 kWh, wyprodukowaną przez joint venture CATL-Geely. To wartość, która w wielu kompaktowych elektrykach wystarcza jako główne źródło energii, a tutaj jest tylko częścią układu PHEV.
Dzięki temu chiński cykl CLTC ma pokazać 345-355 km zasięgu w trybie elektrycznym. Trzeba oczywiście zachować dystans do tej liczby, bo CLTC jest zwykle wyraźnie bardziej optymistyczny niż WLTP. W realiach europejskich i przy szybkiej jeździe autostradowej taki wynik będzie niższy, ale nawet po korekcie można zakładać, że Eletre X przejedzie na samym prądzie dystans, którego wiele zwykłych hybryd plug-in nie zbliża się nawet w połowie.
I właśnie to może być największa przewaga tego modelu. Dla zamożnego klienta z Polski, który mieszka pod Warszawą, Wrocławiem albo Trójmiastem i ma wallbox w domu, taki samochód może przez większość tygodnia działać jak elektryk. Gdy przyjdzie czas na trasę do Niemiec, Czech czy nad Adriatyk, odpada stres związany z planowaniem ładowania co 250-300 km. W praktyce to połączenie dwóch światów, za które część klientów premium jest gotowa zapłacić bardzo dużo.
Wnętrze i wyposażenie celują w segment najdroższych SUV-ów
W kabinie Lotus nie odpuszcza segmentowi premium. Kierowca dostaje 12,6-calowy zestaw wskaźników LCD, pasażer ma własny wąski ekran, a centralne miejsce zajmuje 15,1-calowy, wolnostojący wyświetlacz. Do tego dochodzi nagłośnienie KEF, wyświetlacz head-up oraz dodatkowy ekran dla pasażerów z tyłu.
Tylna kanapa ma elektrycznie regulowane oparcia, więc auto celuje nie tylko w kierowców lubiących osiągi, ale też w klientów, którzy traktują taki SUV jako reprezentacyjny środek transportu. W Chinach to szczególnie ważne, bo duża część aut premium jest tam używana również z kierowcą.
Na liście technicznych dodatków są też sześciotłoczkowe zaciski Brembo i opony Pirelli P Zero 5 LTS. To pokazuje, że Lotus chce utrzymać sportową tożsamość, nawet jeśli bazą jest ciężki SUV z dużą baterią i silnikiem spalinowym.






Ile to może kosztować w Polsce
W Chinach elektryczny Lotus Eletre kosztuje 558 000-863 000 juanów, czyli około 307 000-475 000 zł przy kursie. Tych kwot nie da się jednak prosto przenieść na polski rynek. Po doliczeniu europejskich kosztów homologacji, transportu, marży importera i podatków cena byłaby znacznie wyższa.
Patrząc na pozycjonowanie marki w Europie, można zakładać, że Lotus Eletre X w Polsce celowałby raczej w poziom około 500 000-700 000 zł, a bogatsze wersje mogłyby wyjść wyżej. To przedział, w którym grają już bardzo mocni rywale.
Na naszym rynku taki Lotus musiałby mierzyć się przede wszystkim z:
– Porsche Cayenne E-Hybrid i Turbo E-Hybrid
– BMW XM oraz mocnymi odmianami BMW X5 PHEV
– Mercedesem GLE plug-in hybrid
– Range Roverem Sport PHEV
Do tego dochodzą w pełni elektryczne SUV-y premium, jak Porsche Macan Electric, Audi Q8 e-tron czy BMW iX. Problem Lotusa polega na tym, że marka nadal nie ma w Polsce tak mocnej pozycji sprzedażowej i wizerunkowej jak niemiecka konkurencja. Atutem może być za to egzotyka i bardzo mocne parametry.
Dlaczego Europa dostanie ten model właśnie teraz
Europejski debiut zaplanowano na czerwiec 2026 roku, a dostawy mają ruszyć w czwartym kwartale. Termin nie jest przypadkowy. Producenci z chińskim zapleczem produkcyjnym bardzo dokładnie obserwują dziś klimat polityczny i handlowy wokół aut wytwarzanych w Chinach. Każde złagodzenie napięć handlowych pomaga takim markom bardziej agresywnie planować sprzedaż.
Dla Lotusa Eletre X Europa może być dobrym poligonem dla nowego podejścia: zamiast przekonywać wszystkich do pełnego EV, marka daje klientowi bardzo duży akumulator, bardzo mocny napęd i benzynowe zabezpieczenie na dłuższą trasę. To oferta skierowana do osób, które chcą jeździć na prądzie, ale nie chcą całkowicie uzależniać się od infrastruktury.
W Polsce taki argument ma sens większy niż w Norwegii czy Holandii. Sieć ładowania szybko się rozwija, ale nadal są kierowcy premium, którzy nie chcą podporządkowywać planu dnia dostępności szybkiej ładowarki. Zwłaszcza gdy kupują auto za ponad pół miliona złotych.
To może być ważniejszy ruch niż sama premiera kolejnego SUV-a
Najciekawsze w Eletre X nie są nawet osiągi, tylko kierunek, który pokazuje. Jeszcze niedawno wiele marek mówiło o pełnym przejściu na auta elektryczne w bardzo krótkim czasie. Dziś widać już, że rynek weryfikuje te deklaracje. Klienci premium nadal chcą wysokiej mocy, ciszy i jazdy na prądzie, ale część z nich nie chce rezygnować z wygody tankowania.
Lotus odpowiada na to w bardzo kosztowny sposób, bo buduje PHEV-a z baterią większą niż w wielu elektrykach sprzed kilku lat. To rozwiązanie nie będzie tanie ani lekkie, ale może okazać się skuteczne sprzedażowo. Szczególnie tam, gdzie infrastruktura ładowania jest nierówna, a użytkownicy oczekują pełnej swobody w trasie.
Dla purystów marki taki samochód może być trudny do zaakceptowania. Dla działu sprzedaży może być znacznie łatwiejszy do obrony niż kolejny bardzo drogi BEV. I właśnie dlatego Eletre X może być jednym z ciekawszych testów rynkowych 2026 roku.
Czy Waszym zdaniem tak mocne hybrydy plug-in mają dziś więcej sensu niż luksusowe SUV-y na sam prąd, czy przy aucie za takie pieniądze lepiej iść już w pełne EV?













Dołącz do dyskusji