Kia wreszcie odkryła karty: EV2 kosztuje w Niemczech od 26 600 euro, czyli około 114 000 zł. To mniej, niż wcześniej zakładano, a dla polskiego rynku to sygnał dużo ważniejszy niż sama premiera kolejnego małego elektryka.
Bo właśnie w segmencie tańszych aut na prąd od miesięcy czekamy na model, który nie będzie ani zbyt mały, ani przesadnie drogi. EV2 wygląda jak kandydat bardzo poważny.
Kia schodzi niżej z ceną, niż zapowiadała
Kia uruchomiła zamówienia na EV2 w Europie, zaczynając od rynku niemieckiego. Startowa cena wynosi 26 600 euro, czyli około 114 000 zł. Wcześniejsze oczekiwania mówiły raczej o pułapie 30 000 euro, a więc około 129 000 zł.
Różnica jest spora. Na papierze to „tylko” 3400 euro, ale po przeliczeniu daje to prawie 14 600 zł. W klasie miejskich i kompaktowych elektryków taki ruch potrafi zdecydować o tym, czy auto trafia do szerokiej grupy klientów, czy zostaje ciekawostką dla entuzjastów.
EV2 ma być nowym wejściem do świata elektrycznej Kii. Model stoi niżej od EV3 i ma przyciągnąć kierowców, którzy chcą auta do miasta i na podmiejskie dojazdy, ale bez wrażenia, że kupują samochód „budżetowy” w starym znaczeniu tego słowa.
Mały z zewnątrz, ale Kia obiecuje więcej miejsca niż sugerują wymiary
Nowa Kia EV2 ma nieco ponad 4 metry długości, więc mówimy o aucie wyraźnie mniejszym od Volkswagena ID.3. To segment, w którym każdy centymetr robi różnicę, zwłaszcza na parkingach i w ciasnych ulicach centrów miast.
Kia twierdzi jednak, że we wnętrzu nie ma być klaustrofobicznie. Pomaga w tym rozstaw osi 2565 mm i płaska podłoga, typowa dla aut projektowanych od początku jako elektryczne. Producent podaje też, że miejsce na nogi z tyłu ma sięgać 958 mm, czyli poziomu bardzo dobrego jak na auto tej wielkości.
Dla polskiego kierowcy to może być ważniejsze niż sama moc czy przyspieszenie. W praktyce sporo osób szuka dziś drugiego auta w rodzinie albo jedynego samochodu do miasta i krótszych tras. Jeśli EV2 rzeczywiście zapewni wygodną kabinę dla czterech osób, może trafić dokładnie w ten punkt rynku, który do tej pory był słabo zagospodarowany.
| Parametr | Kia EV2 |
|---|---|
| Długość nadwozia | ponad 4000 mm |
| Rozstaw osi | 2565 mm |
| Wersje wyposażenia | Air, Earth, GT-Line |
| Pojemność akumulatora | 42,2 kWh lub 61 kWh |
| Zasięg WLTP | do 317 km lub do 453 km |
| Architektura | 400 V |
| Ładowanie DC 10-80% | około 30 minut |
| Ekrany | 12,3 cala + 12,3 cala + 5,3 cala |
| Funkcje energetyczne | V2L, V2G |
| Miejsce produkcji | Žilina, Słowacja |
Dwie baterie i zasięg, który wygląda sensownie
Kia oferuje EV2 z dwoma akumulatorami. Podstawowy ma 42,2 kWh, a większy 61 kWh. Deklarowany zasięg według WLTP wynosi odpowiednio do 317 km oraz do 453 km.
To są liczby, które trzeba czytać z lekkim dystansem, jak zawsze przy WLTP, ale i tak wyglądają obiecująco. W polskich warunkach można zakładać, że mniejsza bateria sprawdzi się głównie w mieście i wokół miasta, a większa da już większy komfort na trasie, zwłaszcza poza zimą.
Najciekawsze jest to, że Kia nie poszła tu w przesadne oszczędności. 61 kWh w aucie o długości około 4 metrów to pojemność, która może realnie dać bardzo przyzwoitą użyteczność. Dla wielu kierowców oznacza to ładowanie co kilka dni, a nie codzienne podpinanie auta do gniazdka czy ładowarki.
400 V zamiast 800 V, ale to akurat ma sens
EV2 bazuje na platformie E-GMP, znanej z innych elektrycznych modeli Kii i Hyundaia, ale tutaj zastosowano architekturę 400 V. Chodzi o obniżenie kosztów i w tym segmencie trudno się temu dziwić.
Efekt? Ładowanie od 10 do 80 proc. ma trwać około 30 minut. To nie jest poziom najszybszych modeli z instalacją 800 V, ale dla auta miejskiego i tańszego elektryka taki wynik jest po prostu rozsądny.
Z polskiej perspektywy to nawet bardziej logiczne niż wyścig na rekordy. Na naszych trasach i tak dużo zależy od dostępności wolnych szybkich ładowarek, ich realnej mocy i temperatury akumulatora. Jeśli EV2 będzie stabilnie przyjmować sensowną moc ładowania, użytkownik odczuje to bardziej niż marketingowe hasła o ultraszybkiej architekturze.
Wnętrze ma wyglądać nowocześnie, ale bez przesady
W środku Kia zastosowała znany już układ ccNC z trzema ekranami. Kierowca dostaje 12,3-calowy zestaw wskaźników, 12,3-calowy ekran multimediów i dodatkowy 5,3-calowy panel klimatyzacji.
To dobra wiadomość, bo część producentów z uporem chowa podstawowe funkcje w menu dotykowym. Osobny ekran do klimatyzacji może oznaczać mniej irytacji w codziennym użytkowaniu.
Na pokładzie znajdzie się też planowanie trasy z ładowaniem, Plug & Charge oraz aktualizacje OTA. Dziś to już nie są dodatki dla gadżeciarzy, tylko rzeczy, które realnie wpływają na wygodę jazdy elektrykiem. Zwłaszcza planowanie trasy staje się ważne, gdy auto ma służyć nie tylko do miasta.
V2L i V2G w tanim elektryku to bardzo mocny argument
Kia dorzuca do EV2 ładowanie dwukierunkowe. Samochód obsłuży V2L, czyli zasilanie urządzeń zewnętrznych, oraz V2G, czyli oddawanie energii do sieci.
W Polsce V2G nadal pozostaje bardziej obietnicą na przyszłość niż codzienną funkcją dla masowego użytkownika, bo brakuje jeszcze szerokiego i prostego wdrożenia takich rozwiązań. Za to V2L może być praktyczne od razu. Na działce, na wyjeździe, podczas pracy z elektronarzędziami albo po prostu jako awaryjne źródło zasilania.
W tańszym aucie elektrycznym to wcale nie jest detal. Wielu producentów w niższych segmentach tnie takie funkcje jako pierwsze.
Produkcja w Europie może pomóc także polskim klientom
EV2 powstaje w zakładzie Kii w Žilinie na Słowacji. To drugi elektryczny model marki produkowany w tej fabryce po EV4. Wytwarzanie wersji standard range już ruszyło, a odmiany long range i GT-Line mają dołączyć od czerwca 2026 roku.
Dla klientów z Polski ma to znaczenie. Produkcja blisko naszego rynku zwykle ułatwia logistykę, skraca czas dostaw i zmniejsza ryzyko, że importer będzie miał problemy z dostępnością konkretnych wersji. To nie daje gwarancji niskiej ceny, ale poprawia szanse na sensowną ofertę i lepszą przewidywalność terminów.
W dodatku auto produkowane w Europie może być dla części klientów alternatywą wobec rosnącej liczby modeli z Chin. Zwłaszcza dla osób, które patrzą nie tylko na cenę, ale też na sieć serwisową i późniejszą wartość odsprzedaży.
Ile EV2 może kosztować w Polsce
Tu zaczyna się najciekawsza część. Niemieckie 26 600 euro daje około 114 400 zł. Tyle że polska cena katalogowa prawie na pewno nie będzie prostym przeliczeniem. Po doliczeniu lokalnej polityki cenowej, wyposażenia bazowego, transportu i marży importera można spodziewać się, że start w Polsce mógłby wypaść w okolicach 119 000-129 000 zł za podstawową wersję. To oczywiście szacunek, ale dość realistyczny.
Jak wejdziemy na polską stronę Kia to widać, że konfigurator jest już przygotowywany, choć obecnie strona z nim wyrzuca błąd i zaprasza do ogólnej podstrony z konfiguratorem. Oznacza to, że nasza cena pojawi się lada moment.
Większa bateria i bogatsze odmiany mogą przesunąć EV2 w okolice 140 000 zł albo wyżej. I tu pojawia się pytanie, czy auto nie zbliży się za bardzo do większej EV3. Kia będzie musiała bardzo ostrożnie rozrysować cennik, żeby oba modele nie zaczęły sobie odbierać klientów.
Trzeba też pamiętać, że w Polsce nie ma dziś aktywnego programu dopłat do samochodów elektrycznych dla osób fizycznych. Program Mój Elektryk już się zakończył, a późniejszy program naszEauto także dobiegł końca na początku 2026 roku. Dla wielu klientów cena katalogowa znów stała się więc dużo ważniejsza niż jeszcze kilka kwartałów temu.
Z kim EV2 będzie walczyć o klienta
Kia ustawia EV2 poniżej EV3, który bardzo dobrze sprzedaje się w Europie. Rywale są oczywiści: tańsze marki z Chin, przede wszystkim BYD, ale też nadchodzące miejskie elektryki od europejskich producentów, w tym zapowiadany Volkswagen ID. Polo.
Na polskim rynku EV2 może mieć przewagę tam, gdzie liczy się połączenie kilku cech:
– rozsądnego rozmiaru do miasta
– dużego jak na klasę akumulatora
– nowoczesnego wnętrza
– europejskiej produkcji
– rozpoznawalnej marki z rozwiniętą siecią dealerską
To zestaw, który dla wielu klientów flotowych i prywatnych będzie bardziej przekonujący niż sama najniższa cena.
EV2 może być dla Kii ważniejszy niż niejedno droższe auto
W mediach najwięcej emocji zwykle budzą szybkie, duże i drogie elektryki. Rynek rośnie jednak wtedy, gdy pojawiają się modele bardziej osiągalne. EV2 właśnie taki ma być.
Jeśli Kia utrzyma rozsądną cenę w kolejnych krajach i nie „przeładuje” podstawowej wersji brakami w wyposażeniu, EV2 ma szansę stać się jednym z ciekawszych małych elektryków w Europie. Dla Polski ważne będzie jedno: czy importer zdoła ustawić cennik tak, by auto nie wpadło w pułap między tanimi modelami z Chin a większą i bardziej rodzinną EV3.
Na papierze wygląda to naprawdę obiecująco. A Wy, gdyby Kia EV2 startowała w Polsce w okolicach 120 tys. zł, uznalibyście ją za sensowny zakup, czy w tej cenie wolelibyście już większy model albo używane auto spalinowe?























Dołącz do dyskusji