Lucid w końcu odkrył karty w sprawie swoich tańszych elektryków. Nowe SUV-y Cosmos i Earth mają dać ponad 300 mil zasięgu, architekturę 800 V i cenę startową w okolicach 50 tys. dolarów, czyli około 185 tys. zł. Ale w tej zapowiedzi jest jeszcze jeden szczegół, który dla wielu kierowców może być ważniejszy niż sama liczba kilometrów.
Chodzi o powrót do mechanicznych klamek i zupełnie nowe podejście do obsługi wnętrza. W czasach, gdy część producentów komplikuje proste rzeczy, Lucid idzie w stronę rozwiązania, które może po prostu mniej irytować w codziennym używaniu.
Lucid wchodzi do segmentu, który naprawdę ma znaczenie dla sprzedaży
Lucid ma dziś mocną opinię marki technologicznej, ale jednocześnie pozostaje producentem niszowym. Sedan Air i duży SUV Gravity są ciekawe technicznie, tylko że to auta drogie i duże. Takimi modelami buduje się wizerunek, ale niekoniecznie wolumen.
Dlatego Cosmos i Earth są dla firmy bardzo ważne. To pierwsze średniej wielkości elektryczne SUV-y Lucida, skierowane do znacznie szerszej grupy klientów. Producent potwierdził też, że na tej samej platformie powstanie trzeci model, jeszcze bez ujawnionej nazwy.
Dla Europy, a zwłaszcza dla Polski, właśnie taki segment ma największy sens. Średni SUV jest łatwiejszy do zaakceptowania niż ogromny amerykański krążownik. Lepiej mieści się na parkingu pod blokiem, łatwiej nim manewrować w mieście i zwykle trafia w oczekiwania rodzin, które chcą jednego auta do wszystkiego.
Cena wygląda rozsądniej, ale w Polsce nadal nie będzie tanio
Lucid mówi o cenie startowej około 50 tys. dolarów, czyli około 185 tys. zł. To oczywiście kwota orientacyjna i bez polskich podatków, opłat oraz kosztów homologacji na nasz rynek.
Realnie, gdyby te auta trafiły do Polski, można się spodziewać poziomu raczej bliższego 220-250 tys. zł, zależnie od wersji, wyposażenia i polityki importowej. To już ustawia Cosmosa i Eartha w rejonie mocno obsadzonym przez europejską i azjatycką konkurencję.
W tym przedziale cenowym klienci patrzą dziś na takie modele jak Tesla Model Y w wyższych odmianach, BMW iX3 nowej generacji, Audi Q6 e-tron, Porsche Macan Electric, Volvo EX40 czy Hyundai Ioniq 5 w bogatszych konfiguracjach. Lucid nie będzie więc walczył samym znaczkiem. Musi dać coś, co faktycznie poczuje się na co dzień.
Technika wygląda bardzo obiecująco
Lucid potwierdził kilka ważnych danych technicznych. Nowe SUV-y dostaną architekturę 800 V, obsługę ładowania dwukierunkowego i nowy zespół napędowy nazwany Atlas. Producent deklaruje przy tym 23 proc. niższą masę układu oraz 30 proc. mniej części względem obecnych silników.
To są liczby, które brzmią dobrze nie tylko marketingowo. Mniej części zwykle oznacza prostszą konstrukcję, a niższa masa pomaga i w osiągach, i w zużyciu energii. W praktyce właśnie tu Lucid chce zbudować przewagę nad częścią rywali.
| Parametr | Lucid Cosmos / Earth |
|---|---|
| Segment | średniej wielkości elektryczne SUV-y |
| Nazwy modeli | Cosmos, Earth |
| Platforma | nowa platforma średniej wielkości |
| Architektura elektryczna | 800 V |
| Ładowanie dwukierunkowe | tak |
| Napęd | nowa jednostka Atlas |
| Redukcja masy układu napędowego | 23 proc. |
| Redukcja liczby części w silniku | 30 proc. |
| Akumulator w Cosmosie | 69 kWh |
| Deklarowany zasięg minimalny | ponad 300 mil |
| 300 mil w km | około 483 km |
| Współczynnik oporu powietrza | 0,22 |
| Cena startowa | około 50 tys. USD |
| Cena po przeliczeniu | około 185 tys. zł |
| Debiut | jeszcze w tym roku |
Najciekawiej brzmi jednak informacja o efektywności. Lucid twierdzi, że Cosmos potrzebuje tylko 69 kWh, aby przejechać 300 mil, czyli około 483 km. Producent dodaje, że finalny zasięg ma być jeszcze wyższy.
Jeśli te deklaracje potwierdzą się w gotowym aucie, mówimy o naprawdę mocnym wyniku. Dla kierowcy w Polsce to może być ważniejsze niż rekordowa pojemność baterii. Mniejszy akumulator oznacza zwykle niższą masę, potencjalnie lepsze prowadzenie i często krótszy czas ładowania w praktyce.




Aerodynamika może zrobić większą różnicę niż kolejnych kilka kWh
Lucid podaje współczynnik oporu powietrza Cd 0,22. W SUV-ie to bardzo mocny rezultat. Właśnie dlatego producent może mówić o wysokim zasięgu mimo relatywnie niedużego akumulatora, przynajmniej jak na ten segment.
Z polskiej perspektywy to dobra wiadomość. Na autostradzie A2 czy A1 elektryk traci zasięg szybciej niż w mieście, a to właśnie przy wyższych prędkościach aerodynamika zaczyna naprawdę pracować na wynik. Jeśli Cosmos i Earth będą rzeczywiście tak dopracowane pod tym względem, mogą wypaść bardzo dobrze w trasie między Warszawą a Poznaniem, Łodzią czy Trójmiastem.
I tu widać sens strategii Lucida. Zamiast pakować ogromną baterię i windować cenę, firma próbuje wycisnąć więcej z każdego kilowatogodziny. Dla użytkownika to lepszy kierunek niż ściganie się wyłącznie na pojemność.
Mechaniczne klamki to mały detal, który może mieć duże znaczenie
W zapowiedzi pojawiła się rzecz pozornie drobna, ale bardzo praktyczna. Cosmos i Earth dostaną mechaniczne klamki drzwi, a nie modny dziś układ elektrycznie sterowanych uchwytów, znany choćby z Tesli, Riviana czy nawet obecnych modeli Lucida.
To może brzmieć jak detal, ale każdy, kto zimą walczył z oblodzoną klamką wysuwaną elektrycznie albo tłumaczył pasażerowi, jak otworzyć drzwi, wie, że prostota ma sens. W polskich warunkach, przy mrozie, błocie pośniegowym i soli drogowej, klasyczne rozwiązania często po prostu wygrywają.
Dla marki technologicznej to ciekawy ruch. Lucid najwyraźniej uznał, że użytkownik nie potrzebuje futurystycznej sztuczki przy każdej czynności. I bardzo dobrze, bo rynek EV dojrzewa. Coraz więcej klientów pyta już nie o to, co wygląda efektownie na prezentacji, tylko co będzie mniej problematyczne po dwóch zimach.
Wnętrze bez centralnego ekranu. Odważnie, ale z ryzykiem
Lucid zapowiada też dużą zmianę w kabinie. Zamiast klasycznego centralnego ekranu dotykowego, znanego z Aira i Gravity, na desce rozdzielczej pojawi się jeden bardzo szeroki wyświetlacz.
Ekran ma być podzielony na cztery strefy. Z lewej strony kierowca zobaczy informacje o energii, dalej nawigację, multimedia i dodatkowe dane, na przykład pogodę. Producent nie potwierdził, czy któraś część będzie dotykowa.
To rozwiązanie może pójść w dwie strony. Jeśli interfejs będzie szybki, logiczny i dobrze widoczny, Lucid może wyróżnić się na tle konkurencji. Jeśli jednak obsługa podstawowych funkcji stanie się zbyt cyfrowa albo zbyt zależna od menu, użytkownicy szybko to wytkną.
Asystent AI ma pomóc, ale kierowcy będą patrzeć na jedno
Lucid zapowiada również asystenta głosowego opartego na AI, który ma być centralnym elementem doświadczenia użytkownika. Producent mówi o naturalnym głosie i większym znaczeniu sterowania komendami.
Brzmi nowocześnie, tylko że kierowcy ocenią to bardzo prosto. Czy system zrozumie polecenie za pierwszym razem? Czy pozwoli szybko ustawić temperaturę, nawigację i ładowanie? Czy nie będzie irytujący?
Na polskim rynku to szczególnie ważne, bo wielu kierowców wciąż ma ograniczone zaufanie do rozbudowanych systemów głosowych. Jeśli Lucid nie da dobrej lokalizacji językowej albo postawi na zbyt „amerykański” styl obsługi, część przewagi może zniknąć.
Cosmos i Earth mają różne charaktery
Lucid już teraz rozdziela role między modelami. Cosmos ma być bardziej miejski, nastawiony na jazdę po asfalcie i osiągi. Earth ma celować w kierowcę jeżdżącego bardziej uniwersalnie, także po gorszych drogach i poza ścisłym centrum.
To rozsądny podział. W praktyce może oznaczać różnice w zawieszeniu, napędzie, oponach i stylizacji. Dla klientów to dobra wiadomość, bo nie każdy chce „sportowego” SUV-a z twardym zawieszeniem. W Polsce model o bardziej uniwersalnym charakterze może mieć nawet większy sens niż wariant wyraźnie miejski.
Trzeci model na tej platformie ma być najbardziej „przygodowy”, czyli zapewne bardziej terenowy w stylistyce i funkcji. Tu jednak trzeba będzie poczekać na konkrety.
Czy Lucid ma szansę w Polsce
Jeśli Lucid faktycznie dowiezie obiecywaną efektywność, szybkie ładowanie i sensowną ergonomię, Cosmos i Earth mogą być bardzo ciekawą alternatywą dla marek premium. Problemem pozostanie jednak rozpoznawalność marki, sieć sprzedaży i serwis.
W Polsce klient wydający ponad 200 tys. zł na elektryka nadal chce wiedzieć, gdzie naprawi auto, jak wygląda obsługa gwarancyjna i ile straci przy odsprzedaży. To są pytania, których nie załatwia nawet bardzo dobry zasięg.
Z drugiej strony rynek EV dojrzewa i coraz więcej osób patrzy na realne parametry. Jeśli Lucid pokaże, że jego średnie SUV-y rzeczywiście zużywają mało energii przy autostradowych prędkościach, część klientów może przymknąć oko na mniejszą popularność marki.
Na razie najważniejsze jest to, że Lucid przestaje być producentem drogich ciekawostek dla wąskiej grupy. Cosmos i Earth mają wejść do segmentu, w którym liczy się codzienna użyteczność, cena i wygoda obsługi. A powrót do mechanicznych klamek sugeruje, że firma zaczęła to rozumieć całkiem dobrze.
Czy taki Lucid za około 220-250 tys. zł miałby w Polsce szansę z Teslą, BMW i Audi, czy jednak marka jest jeszcze zbyt mało znana, by przekonać klientów?












Dołącz do dyskusji