Spis treści
Rumuński producent nie zwalnia tempa i przygotowuje się do ofensywy, która może całkowicie zmienić układ sił w segmencie tanich aut na prąd. Dacia Spring, choć popularna, ma chiński rodowód i szereg ograniczeń. Dlatego marka pracuje nad zupełnie nowym modelem, projektowanym i produkowanym w Europie. Auto powstaje w rekordowym tempie, a jego cena ma oscylować w granicach 18 tysięcy euro. To wyraźny sygnał, że Grupa Renault zamierza walczyć o klienta portfelem, nie bojąc się wewnętrznej konkurencji.
Europejska odpowiedź na chińską dominację
Dacia Spring to w rzeczywistości zmodyfikowany Renault City K-ZE, produkowany w Wuhan przez spółkę joint venture z Dongfengiem. Import z Chin wiąże się jednak z ryzykiem ceł i problemami logistycznymi. Nowy model Dacii odcina się od tych korzeni. Samochód będzie blisko spokrewniony z nadchodzącym elektrycznym Renault Twingo i zjedzie z taśm produkcyjnych w słoweńskiej fabryce w Novo Mesto.
Inżynierowie narzucili sobie mordercze tempo. Proces rozwoju auta ma zamknąć się w zaledwie 18 miesiącach. Oficjalna prezentacja nastąpi prawdopodobnie jeszcze w drugim kwartale tego roku, a premiera dla szerszej publiczności planowana jest na jesienne targi w Paryżu. Decyzja o przeniesieniu produkcji na Stary Kontynent to nie tylko kwestia wizerunku. Unia Europejska wprowadza nowe kategorie „E-car”, które mają umożliwić producentom obniżenie kosztów produkcji, na wzór japońskich kei-carów. Dacia zamierza wykorzystać tę furtkę prawną, by zaoferować produkt tańszy od konkurencji, ale spełniający europejskie standardy.
Dwa tanie elektryki w jednym salonie
Sytuacja w ofercie Dacii będzie nietypowa. Przez pewien czas w salonach zobaczymy dwa rywalizujące ze sobą modele segmentu A. Frank Marotte, szef sprzedaży marki, potwierdza, że Spring i nowy model będą oferowane równolegle.
Poniżej zestawienie przewidywanych różnic między obecnym hitem sprzedaży a nadchodzącą nowością:
| Cecha | Dacia Spring (obecna) | Nowy model elektryczny (2024/2025) |
| Baza technologiczna | Renault City K-ZE (platforma CMF-A) | Platforma AmpR Small (bliźniak Twingo) |
| Miejsce produkcji | Wuhan, Chiny | Novo Mesto, Słowenia |
| Długość nadwozia | ok. 3,73 m | ok. 3,80 m |
| Szacowana cena | od ok. 16 900 EUR | poniżej 18 000 EUR |
| Stylistyka | Crossover miejski | Kanciaste nadwozie, „pudełkowate” |
| Dostępność | Stopniowo wygaszana | Główny produkt w ofercie EV |
Nowy pojazd będzie nieco droższy od Springa – różnica ma wynosić około 2000 euro (zależnie od rynku). Mimo to, oba auta mają znaleźć swoich nabywców. Spring pozostanie propozycją budżetową, celującą w najniższą możliwą cenę transakcyjną, zwłaszcza tam, gdzie dopłaty rządowe niwelują różnice. Nowy model przyciągnie klientów oczekujących nowocześniejszej konstrukcji i europejskiej jakości wykonania.
Stylistyka i pozycjonowanie
Zapowiedzi sugerują, że nowa Dacia zerwie z obłościami. Auto ma być kanciaste, z wyraźnie zarysowanymi liniami, przypominając nieco pomniejszone, pancerne SUV-y marki. Nie będzie to jednak typowy crossover. Patrice Lévy-Bencheton, szef produktu w Dacii, zaznacza, że mimo przynależności do tego samego segmentu A, oba samochody będą celować w nieco inne gusta. Nowy „elektryk” ma być szerszy i dłuższy od Springa (ok. 3,8 metra długości), co przełoży się na lepszą przestrzeń wewnątrz.
Współistnienie obu modeli potrwa około roku. Spring będzie stopniowo wycofywany z poszczególnych rynków w zależności od lokalnego popytu i systemu zachęt podatkowych. To pragmatyczne podejście – dopóki chiński import jest opłacalny, Dacia będzie wyciskać z tej konstrukcji ostatnie soki.
Walka o wartość rezydualną
Zastanawiające może być, dlaczego Dacia inwestuje w modernizację Springa (nowa bateria LFP, mocniejszy silnik 65 KM, odświeżony wygląd), skoro planuje jego następcę. Odpowiedź tkwi w ekonomii rynku wtórnego.
Frank Marotte wyjaśnia to wprost: w świecie aut elektrycznych brak aktualizacji technologii drastycznie obniża wartość rezydualną pojazdu. Jeśli producent przestaje rozwijać model, jego ceny na rynku wtórnym lecą na łeb na szyję. Dacia, chcąc utrzymać zaufanie klientów i flot, musi dbać o to, by nawet schodzący model był postrzegany jako w miarę nowoczesny. To rzadka szczerość w branży motoryzacyjnej, gdzie zazwyczaj mówi się o „trosce o klienta”, a nie o twardych wyliczeniach utraty wartości.
Elektryfikacja większych graczy
Plany Rumunów wykraczają poza auta miejskie. Kolejnym krokiem będzie elektryfikacja segmentu B. Nowa generacja Sandero, spodziewana pod koniec 2027 roku, niemal na pewno otrzyma wariant w pełni elektryczny.
Tu strategia jest ostrożniejsza. Spalinowe Sandero to absolutny bestseller w Europie. Biorąc pod uwagę złagodzenie stanowiska UE w sprawie zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku, Dacia na pewno pozostawi w ofercie silniki konwencjonalne tak długo, jak będzie to prawne możliwe. Wariant elektryczny będzie uzupełnieniem, a nie jedyną opcją.
Większym wyzwaniem pozostaje Duster. Obecna platforma CMF-B, na której zbudowano najnowszą generację, nie obsługuje napędu w pełni elektrycznego (jedynie hybrydowy). Stworzenie elektrycznego Dustera wymagałoby albo gruntownej modyfikacji płyty podłogowej, albo przeszczepienia komponentów z innych modeli Grupy Renault. To jednak melodia przyszłości – na razie priorytetem jest zdominowanie rynku małych aut miejskich.
Koniec ery drogich aut?
Ruch Dacii pokazuje zmianę w myśleniu europejskich koncernów. Zamiast budować wielkie, drogie SUV-y, producenci zaczynają dostrzegać lukę, którą do tej pory chętnie wypełniali Chińczycy. Wprowadzenie modelu produkowanego w Słowenii, w cenie poniżej 18 000 euro, to rękawica rzucona nie tylko firmom z Państwa Środka, ale i europejskim konkurentom. Volkswagen czy Stellantis wciąż borykają się z problemem rentowności małych elektryków. Dacia, korzystając z synergii z Renault (projekt Twingo), może wyprzedzić ich o kilka długości.
Jeśli obietnice się potwierdzą, pod koniec tego roku rynek czeka małe trzęsienie ziemi. Klienci są zmęczeni rosnącymi cenami i skomplikowanymi technologiami. Proste, tanie auto z Europy może być dokładnie tym, czego rynek potrzebuje, by elektromobilność przestała być zabawką dla bogatych.
Jaka jest Wasza opinia – czy wolicie tańszego Springa z Chin, czy dopłacilibyście 2000 euro za nowocześniejszą konstrukcję produkowaną w Słowenii?















Dołącz do dyskusji