Tesla właśnie dołożyła do swojej układanki nowego dostawcę ogniw. Na papierze to zwykła zmiana w łańcuchu dostaw, ale w praktyce chodzi o coś dużo ważniejszego: marże spadły z 27 proc. w 2021 roku do około 15,4 proc. w 2025 roku, więc każdy dolar na baterii zaczyna boleć.
Sunwoda wchodzi do gry
Nowym, piątym globalnym dostawcą ogniw trakcyjnych dla Tesli została chińska Sunwoda. Firma produkuje już dla Tesli ogniwa LFP trzeciej generacji w zakładzie w Yiwu w prowincji Zhejiang, a te trafiają do Gigafactory Shanghai.
Na razie mówimy o autach budowanych w Szanghaju na rynki eksportowe. To ważny detal. Tesla zwykle przez około rok obserwuje nowe komponenty bateryjne, zanim wrzuci je do aut sprzedawanych lokalnie w Chinach. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, samochody z ogniwami Sunwody mogą pojawić się na chińskim rynku w 2027 roku.
| Parametr | Dane |
|---|---|
| Nowy dostawca | Sunwoda |
| Chemia ogniw | LFP |
| Generacja ogniw | trzecia |
| Szybkie ładowanie | 3C |
| Fabryka ogniw | Yiwu, Zhejiang |
| Odbiorca | Gigafactory Shanghai |
| Zastosowanie na start | auta eksportowe z Szanghaju |
| Dotychczasowi dostawcy Tesli | CATL, Panasonic, LG Energy Solution, BYD |
Tesla chce większej kontroli i lepszej ceny
Najciekawsze jest to, jak wygląda współpraca. Przy CATL Tesla bierze ogniwa i moduły. Przy Sunwodzie kupuje same ogniwa, a moduły i pakiety składa już u siebie.
To daje Tesli dwie rzeczy. Po pierwsze, więcej kontroli nad integracją baterii. Po drugie, mocniejszą pozycję przy negocjacjach cenowych. A właśnie o cenę tu chodzi, bo bateria to ponad 30 proc. kosztu auta elektrycznego.
Tesla miała w 2025 roku 69,5 mld dolarów przychodu z motoryzacji, ale było to o 10 proc. mniej rok do roku. Przy takich liczbach szukanie oszczędności na ogniwach nie jest drobiazgiem. To jedna z niewielu dźwigni, które mogą szybko poprawić wynik.
4680 nie dowiozło tego, co obiecywano
Nie ma co ukrywać, ten ruch wygląda też jak cichy komentarz do programu 4680. Własne ogniwa Tesli miały dać przełom kosztowy, ale rzeczywistość okazała się dużo mniej efektowna.
Jeden z partnerów, L&F Co., praktycznie wyzerował wartość dużej umowy na dostawy materiałów katodowych, tnąc ją o 99 proc. Tesla wróciła wprawdzie z ogniwami 4680 do części egzemplarzy Modelu Y, ale bardziej jako zabezpieczenie przed cłami niż pokaz siły własnej technologii.
Dziś widać prosty kierunek: zamiast czekać na cud, Tesla szerzej otwiera drzwi chińskim dostawcom taniego LFP. Mniej romantycznie, za to bardziej biznesowo.
Sunwoda ma argumenty, ale ma też bagaż
Sunwoda nie jest anonimowa. W 2024 roku jej dział baterii do EV wygenerował 56 mld juanów przychodu, czyli około 8,2 mld dolarów. Firma dostarcza ogniwa m.in. do Volkswagena, Volvo, Li Auto i Geely. Przez trzy lata z rzędu, od 2021 do 2023 roku, była numerem jeden w Chinach w segmencie baterii do hybryd pod względem zainstalowanej pojemności.
Firma mocno walczy o udział w rynku. Przy projekcie Xiaomi miała nawet wysłać 30-50-osobowy zespół pracujący tuż obok biura producenta w Szanghaju, żeby skrócić czas reakcji. To pokazuje, że Sunwoda chce urwać kawałek tortu takim graczom jak CATL.
Jest jednak druga strona medalu. Na początku 2026 roku Sunwoda zakończyła duży spór z należącym do Geely podmiotem VREMT. Chodziło o wady ogniw LFP dostarczanych do Zeekra 001 w latach 2021-2023. Roszczenie opiewało na 2,3 mld juanów, a ugoda zamknęła się kwotą około 608 mln juanów. Uderzenie w zysk netto za 2025 rok szacowano na 500-800 mln juanów.
I właśnie dlatego Tesla zaczyna ostrożnie. Najpierw eksport, potem ewentualnie szersze wdrożenie.
O co tu naprawdę chodzi
Ten ruch nie jest opowieścią o nowym, magicznym dostawcy. To raczej sygnał, że Tesla gra teraz bardzo przyziemnie: więcej dostawców, większa konkurencja między nimi, niższe ceny ogniw.
Dla Tesli to ma sens. CATL trzyma około 49 proc. chińskiego rynku baterii do EV, a BYD około 14 proc.. Dorzucenie piątego dostawcy zwiększa pole manewru. Jeśli Sunwoda da radę jakościowo, dostanie większy kawałek zamówień. Jeśli nie, Tesla ma do kogo wrócić.
Brzmi mało widowiskowo? Owszem. Ale właśnie takie ruchy najczęściej poprawiają wynik finansowy. A dziś Tesla potrzebuje tego bardziej niż kolejnej wielkiej obietnicy o baterii przyszłości.
Jak myślicie: Tesla robi rozsądny krok, czy to już przyznanie, że projekt 4680 nie spełnił oczekiwań?











Dołącz do dyskusji