Spis treści
Volvo, marka będąca synonimem bezpieczeństwa, musi zmierzyć się z poważnym wyzwaniem wizerunkowym. Szwedzki producent wydał pilny komunikat do użytkowników swojego najnowszego hitu sprzedażowego – modelu Volvo EX30. Firma prosi o nieładowanie akumulatorów powyżej poziomu 70 proc. Powód jest prozaiczny, a zarazem groźny: ryzyko przegrzania ogniw, które w skrajnym przypadku może doprowadzić do pożaru pojazdu.
Limit ładowania jako środek zapobiegawczy
Sytuacja jest dynamiczna i dotyczy konkretnej partii pojazdów. Volvo Cars oficjalnie zaleca właścicielom wybranych wersji Volvo EX30, by w ustawieniach samochodu na sztywno wprowadzili limit ładowania do 70 proc. Producent tłumaczy, że ryzyko wystąpienia usterki znacząco spada, gdy bateria nie jest „nabita” pod korek.
Komunikat brytyjskiego oddziału marki nie pozostawia złudzeń co do natury problemu. W rzadkich przypadkach proces ładowania do pełna może spowodować nadmierny wzrost temperatury akumulatora. Jeśli systemy termiczne nie poradzą sobie z odprowadzeniem ciepła, istnieje realne zagrożenie zapłonem. Choć brzmi to dramatycznie, firma uspokaja: dotychczas nie odnotowano żadnych obrażeń u ludzi związanych z tą wadą.
Obecnie trwają przygotowania do oficjalnej akcji serwisowej. Klienci mają zostać powiadomieni o konieczności wizyty w warsztacie „tak szybko, jak to możliwe”, gdy tylko inżynierowie opracują skuteczną metodę naprawy. Na ten moment nie wiadomo, czy skończy się na aktualizacji oprogramowania sterującego systemem BMS (Battery Management System), czy konieczna będzie fizyczna ingerencja w podzespoły auta.
Kto powinien się martwić?
Tutaj dochodzimy do kluczowego wątku dla polskich kierowców. Według informacji przekazanych przez rzecznika Volvo w Niemczech, problem dotyczy wyłącznie egzemplarzy Volvo EX30 z kierownicą po prawej stronie (RHD). Oznacza to, że samochody sprzedawane w Polsce i większości krajów Europy kontynentalnej (LHD – Left Hand Drive) są teoretycznie bezpieczne.
Dlaczego układ kierowniczy ma znaczenie dla baterii? W nowoczesnych elektrykach zmiana strony, po której siedzi kierowca, często wymusza inne poprowadzenie wiązek wysokiego napięcia oraz przewodów układu chłodzenia. Prawdopodobnie w wersjach brytyjskich (RHD) doszło do specyficznego błędu konstrukcyjnego lub montażowego, który nie występuje w wariantach europejskich.
Sprawa dotyczy konkretnie 33 777 pojazdów wyprodukowanych od 2024 roku, które trafiły na rynki takie jak Wielka Brytania. Wadliwe są wyłącznie modele wyposażone w większą baterię o pojemności 69 kWh (ogniwa NMC). Problem obejmuje wersje Single Motor Extended Range oraz Twin Motor Performance. Podstawowa odmiana z mniejszym akumulatorem 49 kWh (wykonanym w technologii LFP) jest całkowicie wolna od tej wady, niezależnie od rynku przeznaczenia.
Statystyka i skala problemu
Choć liczba ponad 33 tysięcy aut brzmi poważnie, odsetek awaryjnych egzemplarzy jest marginalny. Volvo podaje, że incydenty dotyczyły zaledwie 0,02 proc. zidentyfikowanej floty Volvo EX30. W przeliczeniu daje to około siedmiu samochodów, w których faktycznie doszło do niebezpiecznej sytuacji.
Dla producenta, który buduje swoją tożsamość na haśle „bezpieczeństwo”, nawet siedem przypadków to o siedem za dużo. Reakcja jest więc stanowcza, choć ograniczenie użyteczności auta (zasięg przy 70 proc. naładowania drastycznie spada) z pewnością nie ucieszy klientów, którzy dopłacili za wersje z dużym zasięgiem.
Warto odnotować, że choć Volvo EX30 dzieli platformę SEA2 z modelami takimi jak Smart #1 czy Smart #3, problem ich nie dotyczy. Smart wykorzystuje inny pakiet akumulatorów o pojemności 66 kWh, który różni się specyfikacją techniczną od rozwiązania stosowanego przez Volvo. To pokazuje, jak skomplikowane są łańcuchy dostaw w koncernie Geely – mimo wspólnej „podłogi”, kluczowe komponenty mogą pochodzić z zupełnie innych źródeł.
Chiński rodowód i belgijska przyszłość
Volvo EX30 to najmniejszy elektryk w gamie Szwedów i jeden z najważniejszych modeli w ich strategii. Auto zadebiutowało latem 2023 roku, a pierwsze dostawy w Europie ruszyły na początku 2024 roku. Początkowo wszystkie egzemplarze płynęły do nas z Chin. Dopiero od 2025 roku produkcja ruszyła również w belgijskiej fabryce w Gandawie, co miało skrócić czas dostaw i uchronić markę przed ewentualnymi cłami.
Obecna wpadka to pierwszy poważny zgrzyt w historii tego modelu. Do tej pory EX3u zbierało świetne recenzje za design i osiągi, choć niektórzy narzekali na ergonomię (sterowanie wszystkim z poziomu ekranu). Ryzyko pożarowe to jednak kaliber problemu, który może zachwiać zaufaniem klientów, zwłaszcza na tak wrażliwym rynku jak Wielka Brytania.
Co to oznacza dla rynku?
Sytuacja z Volvo EX30 rzuca światło na szerszy problem „chorób wieku dziecięcego” w szybko projektowanych autach elektrycznych. Presja na szybkie wprowadzanie nowych modeli i walka o parametry (zasięg, szybkość ładowania) czasami odbywa się kosztem długotrwałych testów w specyficznych konfiguracjach – np. w wersjach RHD.
Dla polskich użytkowników EX30 komunikat jest na razie uspokajający: nasze wersje mają inną specyfikację techniczną. Niemniej, zalecamy czujność. Historia motoryzacji zna przypadki, gdzie akcje serwisowe początkowo ogłaszane na jednym rynku, z czasem rozszerzane były na kolejne. Warto obserwować komunikaty w aplikacji Volvo Cars i – dla świętego spokoju – może nie zostawiać auta podłączonego do ładowarki na 100 proc. w upalne dni, dopóki sprawa nie zostanie ostatecznie wyjaśniona.
Czekamy na szczegóły dotyczące technicznego rozwiązania problemu. Czy Volvo zdecyduje się na wymianę całych modułów baterii, czy tylko na dołożenie dodatkowej izolacji termicznej? Będziemy informować na bieżąco.
A Wy, jak podchodzicie do takich informacji? Czy fakt, że usterka dotyczy (póki co) tylko wersji z kierownicą po prawej stronie, w pełni Was uspokaja, czy może ziarno niepewności zostało zasiane? Dajcie znać w komentarzach.












Dołącz do dyskusji