Tesla z FSD v14.1 Lite przejechała bez hamowania po kłodzie leżącej w poprzek pasa. Nagranie wrzucone 21 sierpnia przez użytkownika @donvarri ma już ponad 800 tys. wyświetleń, a auto jechało po mokrej, mglistej drodze z prędkością 32 mph, czyli około 51 km/h.
To nie wygląda jak pojedyncza wpadka znikąd. To kolejny sygnał, że okrojona wersja FSD dla aut z Hardware 3 nadal ma problemy, mimo że Tesla wypchnęła już nowszy build v14.1 Lite.
Co widać na nagraniu i dlaczego to boli Teslę
Na filmie widać aktywną wizualizację „Self-Driving”. Samochód jedzie wiejską drogą, warunki są kiepskie, ale przeszkoda nie jest mikroskopijna. Kłoda leży w poprzek pasa, a Tesla nie hamuje, nie omija, po prostu po niej przejeżdża.
Właściciel napisał krótko: „Mine drove over a log in the road it def wouldn’t have stopped”. Potem doprecyzował, że to auto z Hardware 3 i najnowszym v14.1 Lite.
Tu dochodzimy do sedna. FSD v14 Lite to skompresowana wersja modelu z HW4, upchnięta na komputerze AI3 z 8 GB RAM i mniej więcej 1/8 przepustowości nowszego sprzętu. Tesla zaczęła rollout tej wersji na HW3 w czerwcu 2026 roku. Na papierze da się. W praktyce widać, że to kompromis.
HW3 się grzeje, rozłącza i nadal nie daje tego, co obiecano
Od czerwca użytkownicy zgłaszają przegrzewanie komputerów HW3 przy większym obciążeniu. Pojawiał się błąd APP_w141_ECU_Thermal_Issue po przekroczeniu 90 stopni Celsjusza, a w części przypadków temperatury dobijały do 96 stopni. Były też „red hands”, czyli wymuszone przejęcie kontroli, a kilka komputerów miało wyłączyć się całkiem i skończyć na wymianie.
Do tego dochodziły raporty o phantom braking, zawahaniach systemu i szarpaniu hamulcami. Tesla wypuściła v14.1 Lite między innymi po to, żeby ograniczyć problem z temperaturą. Incydent z kłodą wydarzył się już na tej poprawionej wersji. Kiepsko.
Drugi wątek jest jeszcze mniej wygodny dla Tesli. Firma sprzedała około 4 mln aut jako „full self-driving capable”, a pakiet kosztował nawet 15 tys. dolarów. Jednocześnie sama przyznała, że HW3 nie dowiezie autonomii bez nadzoru, a jasnego planu dojścia do tego celu nadal nie ma.
W komentarzach część osób obwiniała kierowcę. I formalnie mają rację, bo to wciąż system poziomu 2. Sam właściciel ujął to najlepiej: „2 things can be true I should have been paying attention but the car definitely should have stopped”.
I właśnie tu jest pułapka. Im lepiej FSD radzi sobie w 95 procentach zwykłej jazdy, tym łatwiej kierowca odpuszcza czujność. A potem auto nie reaguje na coś, co człowiek zauważyłby dużo wcześniej. System sam rozleniwia swojego nadzorcę.
Jeśli ktoś kupił Teslę z HW3 z myślą o „pełnej autonomii”, dziś dostaje raczej coraz sprytniejszego asystenta z twardym sufitem sprzętowym. Jak myślicie, Tesla powinna oddać pieniądze za FSD właścicielom HW3, czy dowieźć obejście problemu inną drogą?




Komentarze