Spis treści
Wieloletni pościg dobiegł końca. Po miesiącach spekulacji i analizowania kwartalnych słupków, rok 2025 przyniósł ostateczną zmianę warty na szczycie motoryzacyjnego świata. Chiński gigant BYD nie tylko wyprzedził Teslę, ale zbudował nad nią przewagę, której zniwelowanie w najbliższym czasie wydaje się niemożliwe.
Jeszcze w 2024 roku obie firmy szły łeb w łeb, wymieniając się ciosami. Teraz patrząc na twarde dane, widzimy dwie korporacje zmierzające w przeciwnych kierunkach. Chińczycy rosną, choć wolniej niż kiedyś, podczas gdy Amerykanie zaliczają bolesne spadki. Różnica w liczbie sprzedanych aut elektrycznych (BEV) wynosi już ponad 600 tysięcy sztuk na korzyść producenta z Shenzhen.
Nowy układ sił w liczbach
Zacznijmy od konkretów, bo te nie pozostawiają złudzeń. W 2025 roku BYD dostarczył klientom łącznie 2 256 714 w pełni elektrycznych samochodów osobowych. To wzrost o imponujące 27,9 procent w porównaniu do roku poprzedniego. Jeśli doliczymy do tego hybrydy typu plug-in oraz pojazdy użytkowe, całkowita sprzedaż chińskiego koncernu wyniosła około 4,6 miliona pojazdów.
Po drugiej stronie oceanu nastroje są zgoła odmienne. Tesla zamknęła rok wynikiem 1 636 129 dostarczonych aut. Zamiast wzrostów, do których przyzwyczaił nas Elon Musk w minionej dekadzie, firma zanotowała spadek o blisko 9 procent rok do roku. Jeszcze gorzej wyglądał sam czwarty kwartał. Analitycy spodziewali się wyniku na poziomie 420 tysięcy sztuk, tymczasem Tesla wypuściła na rynek jedynie 418 227 pojazdów. To spadek o ponad 15 procent w porównaniu do końcówki 2024 roku.
Hybrydy w odwrocie, czysty prąd zyskuje
Analiza struktury sprzedaży BYD przynosi zaskakujące obserwacje, które przeczą popularnym tezom o renesansie hybryd. W ofercie chińskiego producenta podział na auta elektryczne (BEV) i hybrydy plug-in (PHEV) wynosi niemal idealnie 50 na 50. Jednak trendy dla obu tych napędów są rozbieżne.
Podczas gdy sprzedaż elektryków wystrzeliła w górę, zainteresowanie hybrydami BYD spadło. W 2025 roku klienci kupili 2,29 miliona plug-inów, co oznacza spadek o 7,9 procent. W samym grudniu tąpnięcie w segmencie PHEV wyniosło aż 26 procent. Wygląda na to, że nawet wewnątrz oferty jednego producenta następuje kanibalizacja – klienci coraz chętniej przesiadają się z rozwiązań przejściowych bezpośrednio na pełne elektryki. To jasny sygnał dla rynku: technologia hybrydowa, mimo swojej użyteczności, zaczyna ustępować miejsca docelowemu rozwiązaniu.
Polityka i stagnacja modelowa pogrążają Teslę
Przyczyny słabości Tesli są złożone, ale dwa czynniki wybijają się na pierwszy plan: oferta produktowa i polityka. Gama modelowa amerykańskiego producenta zwyczajnie się zestarzała. Liftingi Modelu 3 i Modelu Y pomogły tylko doraźnie. Firma wciąż polega na tych dwóch autach, które generują 95 procent jej wolumenu. Brakuje taniego modelu nowej generacji, który mógłby konkurować z zalewem niedrogich aut z Chin, takich jak BYD Seagull.
Drugim, rzadziej poruszanym w oficjalnych komunikatach powodem, jest osoba Elona Muska. Jego otwarte zaangażowanie w kampanię Donalda Trumpa oraz kontrowersyjne wypowiedzi odbiły się czkawką w wynikach sprzedaży, szczególnie w Europie. Stary Kontynent, tradycyjnie wrażliwy na kwestie światopoglądowe, odwrócił się od marki. W ciągu pierwszych 11 miesięcy 2025 roku rejestracje Tesli w Europie spadły o 28 procent. W tym samym czasie BYD zanotował na naszym kontynencie wzrost o astronomiczne 276 procent. Klienci głosują portfelami, a wizerunek CEO stał się dla Tesli obciążeniem, którego nie rekompensują już innowacje technologiczne.


Eksport ratuje chińskie statystyki
Mimo triumfu nad Teslą, BYD też ma swoje problemy. Rynek wewnętrzny w Chinach jest nasycony, a walka cenowa wyniszczająca. Widać to po grudniowych wynikach – sprzedaż aut osobowych (BEV i PHEV łącznie) spadła w Chinach czwarty miesiąc z rzędu.
Ratunkiem dla koncernu jest ekspansja zagraniczna. To właśnie tutaj BYD notuje największe sukcesy. W 2025 roku firma wyeksportowała ponad 1,05 miliona pojazdów, co stanowi wzrost o 151 procent. Grudzień był pod tym względem rekordowy – za granicę wyjechało ponad 133 tysiące aut. Strategia zalewania globalnych rynków modelami z każdego segmentu, od budżetowych mieszczuchów po luksusowe limuzyny, przynosi efekty w momencie, gdy popyt w Państwie Środka zaczyna łapać zadyszkę.
Scenariusz na przyszłość: Wojna handlowa i poszukiwanie tożsamości
Rok 2026 zapowiada się jako okres jeszcze większych turbulencji. Tesla stoi przed koniecznością gruntownej przebudowy swojej strategii. Bez wprowadzenia tańszego modelu „dla ludu” (często nazywanego Modelem 2), firma skazuje się na dalszą marginalizację i rolę producenta premium o malejącym zasięgu. Pytanie, czy zarząd zdominowany przez Muska będzie w stanie podjąć racjonalne decyzje produktowe, czy też skupi się na projektach pobocznych, jak robotyka czy AI, zaniedbując motoryzacyjny trzon biznesu.
BYD z kolei wchodzi w fazę konfrontacji z polityką celną. Unia Europejska i USA patrzą na chińską ekspansję z rosnącym niepokojem. Cła mogą wyhamować ten imponujący eksport, który obecnie jest motorem napędowym firmy. Chińczycy muszą więc przyspieszyć budowę lokalnych fabryk (m.in. na Węgrzech), aby ominąć bariery handlowe.
Widzimy też wyraźny trend w technologii bateryjnej. BYD, będący jednocześnie producentem ogniw, zwiększył instalacje bateryjne o blisko 47 procent (do 285,6 GWh). Ta wertykalna integracja daje im przewagę kosztową, której Tesla – mimo posiadania własnych fabryk – nie jest w stanie obecnie zrównoważyć.
Ciekawi mnie Wasza opinia na temat tej zmiany lidera. Czy uważacie, że spadek sprzedaży Tesli to tylko chwilowa zadyszka spowodowana starzejącą się ofertą, czy trwały skutek zniechęcenia klientów do marki przez zachowanie jej właściciela? I czy BYD utrzyma tempo, gdy Europa i USA zaczną mocniej bronić swoich rynków cłami? Sekcja komentarzy jest do Waszej dyspozycji.











Dołącz do dyskusji