Spis treści
Elon Musk znów miesza w harmonogramach Tesli. W najnowszym wpisie na platformie X, opublikowanym w ramach akcji rekrutacyjnej, CEO firmy ogłosił, że projekt procesora nowej generacji – Tesla AI5 – jest „prawie gotowy”. Brzmi świetnie, dopóki nie przypomnimy sobie, że… dokładnie pół roku temu, w lipcu 2025 roku, ten sam Musk twierdził, że projekt jest już „zakończony”. Ta semantyczna żonglerka to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo prawdziwą sensacją (lub absurdem, zależnie od punktu widzenia) jest zapowiedź 9-miesięcznego cyklu projektowania kolejnych układów.
Krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu?
W branży półprzewodników różnica między „ukończonym” a „prawie gotowym” projektem to często miesiące żmudnych testów i poprawek przed tzw. tape-out, czyli wysłaniem finalnego schematu do fabryki. Wycofanie się z deklaracji o „skończonym” projekcie z lipca 2025 r. sugeruje, że inżynierowie Tesli mogli napotkać niespodziewane problemy na etapie walidacji.


Mimo to Musk roztacza wizję gigantycznego przyspieszenia. AI6 jest już we wczesnej fazie rozwoju, a kolejne generacje – AI7, AI8, AI9 – mają powstawać w ekspresowym tempie 9 miesięcy. Dla porównania: giganci tacy jak Apple czy Nvidia pracują nad nowymi architekturami latami. Deklaracja Muska brzmi więc albo jak zapowiedź technologicznej rewolucji, albo jak klasyczny „Elon time” – obietnica bez pokrycia w rzeczywistości, mająca na celu przyciągnięcie talentów do firmy.
Samsung i TSMC w grze o krzem
Produkcja układu AI5 (wcześniej nazywanego Hardware 5) to gra o wysoką stawkę. Raporty z grudnia 2025 roku wskazują, że Tesla zamierza korzystać z usług dwóch dostawców: Samsunga oraz TSMC. Koreańczycy przygotowują się do produkcji w procesie 2 nm (co jest ambitnym celem), podczas gdy tajwański TSMC ma dostarczać czipy w technologii 3 nm.
Musk zapewnia, że mimo różnic w procesie technologicznym, obie wersje czipa będą działać identycznie. Cel jest jasny: uniezależnienie się od jednego dostawcy i zapewnienie ogromnych wolumenów produkcyjnych. Tesla chce, by ich autorskie układy stały się najpopularniejszymi procesorami AI na świecie, wyprzedzając konkurencję pod względem skali.
Cybercab ofiarą opóźnień?
Najważniejszą konsekwencją obecnego statusu AI5 jest wpływ na nadchodzące modele aut. Skoro masowa produkcja nowego procesora ma ruszyć dopiero w połowie 2027 roku (co potwierdzały wcześniejsze doniesienia o opóźnieniach), matematyka jest nieubłagana. Długo wyczekiwany autonomiczny Cybercab, którego debiut zaplanowano na 2026 rok, niemal na pewno trafi na rynek ze starszym sprzętem – obecnym Hardware 4 (AI4).
To potężny cios w narrację o „rewolucji”. Musk wielokrotnie zapowiadał, że AI5 będzie nawet 10-krotnie wydajniejszy od obecnych rozwiązań, co miało być kluczem do w pełni autonomicznej jazdy bez nadzoru. Jeśli Cybercab wyjedzie na drogi ze starszym „mózgiem”, jego możliwości mogą być na starcie ograniczone w stosunku do obietnic.
Właściciele starszych Tesli czują się oszukani
W tle tych technologicznych wyścigów narasta frustracja obecnych klientów marki. Posiadacze aut z komputerem HW3 (sprzedawanych jako gotowe do „pełnej autonomii”) coraz głośniej narzekają na bycie klientami drugiej kategorii. Aktualizacje systemu FSD (Full Self-Driving) dla nich są opóźniane lub działają gorzej niż w nowszych autach z HW4.
Teraz, gdy Musk mówi już o AI6, 7 i 8, pytanie o sensowność tych deklaracji staje się zasadne. Skoro Tesla nie potrafi dostarczyć obiecanego „nienadzorowanego FSD” na miliony aut jeżdżących już po drogach (HW3/HW4), to czy kolejny, jeszcze szybszy procesor naprawdę jest tu brakującym ogniwem? Wiele wskazuje na to, że problem leży w oprogramowaniu, a nie w braku mocy obliczeniowej, a ciągła ucieczka do przodu w sferze hardware’u to zasłona dymna dla problemów z dotrzymaniem słowa danego kierowcom lata temu.
A Wy jak sądzicie – czy 9-miesięczny cykl wydawniczy nowych procesorów to realny plan, czy tylko kolejna bajka dla inwestorów, podczas gdy Cybercab i tak wyjedzie na starych podzespołach? Dajcie znać w komentarzach!












Dołącz do dyskusji