Spis treści
Chiński gigant CATL od lat okupuje pierwsze miejsce w rankingach największych producentów baterii. Najnowsze analizy sugerują, że pozycja ta nie wynika wyłącznie z niskiej ceny czy mocy produkcyjnych. Raport przygotowany przez Morgan Stanley dostarcza twardych danych na temat trwałości ogniw, stawiając produkty CATL znacznie powyżej rynkowej średniej. Różnice w degradacji po dużych przebiegach są wyraźne i mogą wpłynąć na wycenę używanych pojazdów elektrycznych w przyszłości.
Test długodystansowy obnaża słabości rywali
Analitycy Morgan Stanley przyjrzeli się danym pochodzącym z rzeczywistej eksploatacji 12 modeli samochodów elektrycznych w czterech dużych chińskich miastach. Badanie objęło próbkę 100 pakietów bateryjnych. Celem było sprawdzenie, jak ogniwa zachowują się po ekstremalnym przebiegu rzędu 2 milionów kilometrów (1,25 mln mil).
Wyniki pokazały wyraźną przewagę technologii CATL. Po pokonaniu dystansu 2 milionów kilometrów, baterie tego producenta wciąż oferowały zasięg na poziomie około 400 kilometrów. Dla porównania, ogniwa konkurencyjnych dostawców w tych samych warunkach traciły pojemność znacznie szybciej, pozwalając na przejechanie 350 kilometrów lub mniej. Różnica 50 kilometrów przy tak zużytym ogniwie świadczy o zupełnie innej chemii lub systemie zarządzania energią.
Wykresy dołączone do raportu wskazują, że modele wyposażone w ogniwa CATL (oznaczone w badaniu jako Modele 11 i 12) charakteryzują się znacznie bardziej płaską krzywą degradacji. Utrata pojemności postępuje wolniej i jest bardziej przewidywalna niż u innych dostawców. Dla flot taksówkarskich i firm logistycznych taka charakterystyka oznacza realne oszczędności, ponieważ pojazdy mogą dłużej pozostawać w służbie bez konieczności wymiany kosztownego akumulatora.
Energetyka potwierdza dane z motoryzacji
Morgan Stanley w swojej analizie wyszedł poza rynek samochodowy, sprawdzając również instalacje stacjonarne. Przykładem jest projekt Zhangbei National Wind-Solar-Storage w Chinach. W tej instalacji wykorzystano ogniwa LFP (litowo-żelazowo-fosforanowe) od czterech różnych dostawców.
Po 14 latach eksploatacji wnioski są jednoznaczne. Baterie dostarczone przez CATL jako jedyne nie wymagały wymiany przez cały okres trwania projektu. Co więcej, po blisko półtorej dekady pracy wciąż zachowują one ponad 90 proc. swojej pierwotnej pojemności. Pozostali dostawcy nie osiągnęli takich wyników.
Podobne dane płyną z projektu w Jinjiang, uruchomionego w 2020 roku. Tamtejszy system bateryjny przekroczył już 12 000 cykli ładowania i rozładowania. Prognozy zakładają, że przy obecnym obciążeniu wynoszącym od 1,5 do 2 cykli dziennie, instalacja będzie pracować przez ponad 20 lat.
Jakość przekłada się na finanse
Niska awaryjność produktów CATL znajduje odzwierciedlenie w księgach rachunkowych firmy. Wskaźnik rezerw na naprawy gwarancyjne w 204 roku wyniósł 3,8 proc. Najciekawsza jest jednak liczba rzeczywistych roszczeń. Reklamacje dotyczyły zaledwie 0,2 proc. sprzedanych produktów, co jest najniższym wynikiem w chińskim przemyśle bateryjnym.
Dla producentów samochodów (OEM) współpraca z dostawcą o tak niskim współczynniku awaryjności jest bezpieczniejsza. Ogranicza to ryzyko kosztownych akcji serwisowych i buduje zaufanie klientów końcowych. Obecnie z rozwiązań CATL korzystają między innymi Tesla, BMW, Mercedes-Benz oraz Volkswagen.
Produkcja masowa obniża koszty
Raport Morgan Stanley zwraca uwagę na efektywność produkcyjną chińskiego giganta. Od czerwca 2025 roku zakład w Jining produkuje masowo ogniwa o pojemności 587 Ah, uznawane za optymalne rozwiązanie dla magazynów energii. W krótkim czasie fabryka dostarczyła na rynek ponad 2 GWh pojemności.
Linie produkcyjne w Jining osiągają imponującą wydajność. Pojedyncze ogniwo powstaje w czasie krótszym niż 2 sekundy, co pozwala na wytworzenie ponad 220 000 sztuk dziennie. Skala produkcji pozwala firmie na drastyczną redukcję kosztów. CATL jest w stanie wytwarzać te ogniwa o 42 proc. taniej niż konkurencja, zachowując przy tym standardy bezpieczeństwa na poziomie PPB (części na miliard). Taka przewaga cenowa utrudnia innym podmiotom walkę o udziały w rynku magazynowania energii, który według prognoz wzrośnie z 600 GWh w 2025 roku do ponad 900 GWh w roku 2026.
Dominacja rynkowa i nowe technologie
Pozycja CATL wydaje się niezagrożona. Według danych SNE Research, obejmujących pierwsze 11 miesięcy 2025 roku, firma posiadała 38,2 proc. udziału w globalnym rynku baterii do pojazdów elektrycznych. Znajdujący się na drugim miejscu BYD kontrolował 16,7 proc. rynku.
Firma nie zamierza jednak poprzestawać na technologii litowo-jonowej i LFP. Pod koniec 2026 roku CATL planuje wprowadzić na szeroką skalę baterie sodowo-jonowe. Nowa technologia ma znaleźć zastosowanie w autach osobowych, dostawczych, systemach wymiany baterii oraz w magazynach energii. Baterie sodowe mogą być tańszą alternatywą dla litowych, uniezależniając producenta od wahań cen surowców.
W obliczu tych danych warto zastanowić się nad rynkiem wtórnym aut elektrycznych. Czy informacja o producencie ogniw stanie się dla kupujących ważniejsza niż marka samego samochodu? Jeśli różnica w zasięgu po kilku latach ma wynosić 50 kilometrów, wybór wydaje się prosty. Czekamy na Wasze opinie w komentarzach.














Dołącz do dyskusji