Spis treści
Z taśmy produkcyjnej w fabryce F2 w Hefei zjechał sześciomilionowy egzemplarz samochodu marki Nio. Wydarzenie miało miejsce 6 stycznia 2026 roku, a jubileuszowym modelem okazał się SUV ES8 w kolorze Starry Green. Producent potrzebował siedmiu lat i siedmiu miesięcy, aby osiągnąć ten próg, co czyni go trzecim chińskim startupem z takim wynikiem, zaraz po Li Auto i Leapmotor. To symboliczny początek roku dla firmy, która zamknęła 2025 rok rekordowymi wzrostami.
Rekordowy rok i ambitne plany sprzedażowe
Dane sprzedażowe za miniony rok pokazują wyraźny trend wzrostowy. Nio dostarczyło w 2025 roku 326 028 pojazdów, co oznacza skok o niemal 47 proc. rok do roku. Sama końcówka roku przyniosła firmie najlepszy kwartał w historii – w czwartym kwartale klienci odebrali prawie 125 tysięcy aut. Założyciel i prezes firmy, William Li, zapowiada utrzymanie tego tempa. Celem na najbliższe lata jest roczny wzrost sprzedaży na poziomie 40-50 proc.
Li przedstawił też swoją wizję rynku motoryzacyjnego w Chinach do 2030 roku. Według jego prognoz, penetracja rynku przez pojazdy nowej energii (NEV) przekroczy wtedy 90 proc., z czego ponad 80 proc. stanowić będą auta czysto elektryczne.
Historia produkcji Nio w liczbach
Tempo rozwoju chińskiego producenta najlepiej obrazuje zestawienie dat, w których firma przekraczała kolejne progi produkcyjne. Widać tu wyraźne przyspieszenie w ostatnich dwóch latach.
| Kamień milowy | Data osiągnięcia | Model jubileuszowy |
| 1. pojazd | 27 maja 2018 | ES8 |
| 100 000. pojazd | 7 kwietnia 2021 | ES8 |
| 200 000. pojazd | 26 kwietnia 2022 | – |
| 500 000. pojazd | 9 maja 2024 | – |
| 800 000. pojazd | 24 lipca 2025 | – |
| 1 000 000. pojazd | 6 stycznia 2026 | ES8 |
Jubileuszowy egzemplarz nie trafi do klienta indywidualnego. Nio przekazało auto fundacji Anhui Mozi Quantum Technology Foundation.
Ofensywa modelowa i premiera ES9
Plany produktowe na 2026 rok są konkretne. Gama modelowa przejdzie transformację na platformę trzeciej generacji. Najważniejszą nowością będzie debiut modelu Nio ES9, zaplanowany na drugi lub trzeci kwartał tego roku. Samochód ma być większy od obecnego ES8 i przejmie rozwiązania technologiczne z flagowego sedana ET9.
Równolegle rozwijane są submarki. Onvo (w Chinach znane jako Ledao) wprowadzi model L80, celujący w segment dużych aut rodzinnych. Marka Firefly, pozycjonowana jako premium compact, również będzie rozbudowywać swoją obecność. Ciekawym ruchem jest strategia łączenia sprzedaży. Jeszcze przed Chińskim Nowym Rokiem otwarte zostaną pierwsze zintegrowane salony „Sky Stores”, w których pod jednym dachem znajdą się auta Nio, Onvo i Firefly. Firma chce w ten sposób dotrzeć do klientów w mniejszych miastach.
Rozbudowa infrastruktury wymiany baterii
Jednym z wyróżników Nio pozostaje system wymiany akumulatorów. Obecnie firma zarządza siecią 3682 stacji wymiany oraz 4860 punktów ładowania. Plany do 2030 roku zakładają potrojenie tych liczb – celem jest posiadanie ponad 10 tysięcy stacji wymiany i tyle samo stacji ładowania.
W kwietniu 2026 roku ruszy budowa stacji wymiany baterii piątej generacji. Będą one obsługiwać pojazdy wszystkich trzech marek koncernu. Inwestycje w ten sektor pochłonęły już ponad 18 miliardów juanów, a łączne wydatki na badania i rozwój w historii firmy przekroczyły 65 miliardów juanów.




Finanse i wyzwania technologiczne
Podczas spotkania z mediami William Li odniósł się do sytuacji finansowej. Prezes wyraził pewność co do osiągnięcia rentowności w czwartym kwartale 2025 roku, choć ostateczne dane potwierdzą dopiero audyty. Optymizm wynika z wysokiej sprzedaży modelu ES8 (ponad 40 tys. sztuk w kwartale), który generuje wysoką marżę.
Producent musi mierzyć się z rosnącymi kosztami komponentów. Ceny układów pamięci rosną ze względu na ogromny popyt ze strony sektora sztucznej inteligencji i urządzeń mobilnych. Nio na razie nie przeniosło tych kosztów na klientów, ale Li sugeruje, że obecne ceny samochodów mogą nie utrzymać się wiecznie, zachęcając do szybszych decyzji zakupowych.
Równocześnie z świętowaniem miliona wyprodukowanych aut, Nio podpisało umowy o współpracy z koncernami Chery i JAC oraz firmami z sektora półprzewodników. Celem jest stworzenie platformy innowacji i lepsza koordynacja w łańcuchu dostaw, co ma zabezpieczyć firmę przed wahaniami na rynku podzespołów.
To moment, w którym warto zapytać Was o zdanie. Czy agresywna strategia budowy stacji wymiany baterii przy tak dużej skali produkcji (milion aut) ma szansę obronić się ekonomicznie w dłuższej perspektywie, czy jednak standardowe ładowanie wygra ten wyścig? Dajcie znać w komentarzach.












Dołącz do dyskusji