Spis treści
Kierowcy samochodów elektrycznych w Polsce przyzwyczaili się już do tego, że sytuacja na stacjach ładowania jest dynamiczna. Jednak ostatnie ruchy naszego narodowego czempiona mogą wywołać konsternację. Po krótkim epizodzie z prostszym i bardziej przyjaznym cennikiem, Orlen wykonuje woltę. Chwilę po dodaniu usług ładowania do aplikacji Orlen Vitay, powracają stare, skomplikowane progi cenowe, które skutecznie zniechęcają do korzystania z najszybszych ładowarek.
Integracja systemów, dezintegracja portfela
Zacznijmy od technikalii. Orlen od pewnego czasu zapowiadał porządki w swoich aplikacjach. Dedykowana apka Orlen Charge odchodzi do lamusa, a obsługa ładowarek zostaje wchłonięta przez kombajn lojalnościowy Orlen Vitay. Teoretycznie to krok w dobrą stronę – jedna aplikacja do paliwa, hot-dogów i prądu. Wygoda użytkownika jest ważna, ale to, co wydarzyło się przy okazji tej migracji w cenniku, trudno nazwać udogodnieniem.
Jeszcze niedawno kierowcy mogli cieszyć się z promocyjnego cennika, który zakładał stawkę 2,40 zł za kWh na stacjach DC oraz 1,95 zł na słupkach AC. Był to układ przejrzysty i – jak na polskie warunki – całkiem konkurencyjny. Niestety, radość nie trwała długo. Chwilę po pełnym wdrożeniem obsługi w Vitay, wracamy do cennika, który przypomina ten sprzed obniżek: drogi i skomplikowany.
Ile zapłacimy po zmianach?
Nowa „stara” taryfa rozbija koszty ładowania prądem stałym (DC) na trzy progi, uzależnione od maksymalnej mocy złącza. Wygląda to następująco:
| Typ złącza | Stawka za kWh | Opłata postojowa |
| AC | 1,95 zł | 0,40 zł/min (po 720 min) |
| DC 50 kW | 2,69 zł | 0,40 zł/min (po 60 min) |
| DC 125 kW | 2,89 zł | 0,40 zł/min (po 60 min) |
| DC 125+ kW | 3,19 zł | 0,40 zł/min (po 60 min) |
Wzrost jest odczuwalny natychmiast. Jeśli podjedziemy na szybką ładowarkę (powyżej 125 kW), zapłacimy aż 3,19 zł za każdą kilowatogodzinę. W porównaniu do niedawnych 2,40 zł, to podwyżka o blisko 33 procent. Nawet najwolniejsze złącza DC (50 kW) podrożały do 2,69 zł, co czyni je jedną z droższych opcji na rynku w tej kategorii mocy. Jedynym pocieszeniem pozostaje stawka AC, która utrzymała się na poziomie poniżej 2 złotych.
Absurd ładowania mocą złącza, a nie auta
Największym problemem tego cennika nie jest nawet sama wysokość stawek, ale logika ich naliczania. Orlen wciąż uzależnia cenę od mocy maksymalnej złącza, a nie od realnej mocy, z jaką ładuje się samochód. To mechanizm, który od dawna krytykują eksperci i użytkownicy.
Wyobraźmy sobie sytuację: podjeżdżamy na stację o mocy 150 kW zimą, autem z zimną baterią. Samochód przyjmuje maksymalnie 60-70 kW. Mimo to, system naliczy nam stawkę 3,19 zł/kWh, ponieważ korzystamy z urządzenia z kategorii „DC 125+”. Płacimy więc „podatek od luksusu” za możliwość szybkiego ładowania, z której fizycznie nie korzystamy. To rozwiązanie jest szczególnie bolesne dla posiadaczy starszych elektryków lub aut z instalacją 400V, które nie zawsze są w stanie wykorzystać potencjał najmocniejszych hubów, a mimo to są skazane na najwyższą stawkę, jeśli wolniejsze złącza są zajęte lub niedostępne.
Dodatkowo, stawka za postój („za blokowanie”) w przypadku ładowarek DC naliczana jest już po 60 minutach. O ile przy mocy 150 kW godzina zazwyczaj wystarcza na naładowanie do pełna, o tyle przy zapchanej „pięćdziesiątce” (gdzie również obowiązuje limit 60 minut), naładowanie dużej baterii do pełna w godzinę jest fizycznie niemożliwe.
Roaming wciąż w sferze marzeń
Zmiana aplikacji na Orlen Vitay była idealnym momentem, by wprowadzić funkcjonalność, o którą rynek prosi się od lat – roaming. Niestety, Orlen nadal pozostaje „samotną wyspą”. Sieć wciąż nie honoruje kart innych dużych operatorów, takich jak Shell Recharge czy kart producentów samochodów (np. BMW Charging, Mercedes me Charge).
Dla zagranicznego turysty lub biznesmena przejazd przez Polskę z wykorzystaniem stacji Orlenu wciąż oznacza konieczność instalowania lokalnej aplikacji, rejestracji i podpinania karty płatniczej. W dobie rosnącej standaryzacji i wygody, brak roamingu jest poważnym brakiem wizerunkowym i funkcjonalnym dla największej sieci w kraju.
Decyzja o powrocie do starego cennika stawia Orlen w trudnej pozycji konkurencyjnej. Operatorzy tacy jak Ionity czy Tesla (nawet dla aut innych marek) często oferują lepsze warunki cenowe przy znacznie wyższych i, co ważniejsze, stabilniejszych mocach ładowania. Orlen wybiera drogę wysokich marż, licząc prawdopodobnie na to, że doskonała lokalizacja przy autostradach i tak przyciągnie klienta, który nie będzie miał innego wyboru.
A wy korzystacie z ładowarek Orlenu po zmianie aplikacji, czy omijacie je szerokim łukiem szukając tańszej alternatywy?












Dołącz do dyskusji