• Słownik
  • Kontakt
Mapa stacji ładowania
LovEV.pl - samochody elektryczne i elektromobilność!
Brak wyników
Sprawdź wszystkie wyniki
  • Samochody elektryczne
  • Rowery, motocykle i UTO
  • Hybrydy
  • Baterie
  • Stacje ładowania
  • Poradniki
  • Testy
  • Forum dyskusyjne
  • Samochody elektryczne
  • Rowery, motocykle i UTO
  • Hybrydy
  • Baterie
  • Stacje ładowania
  • Poradniki
  • Testy
  • Forum dyskusyjne
Brak wyników
Sprawdź wszystkie wyniki
LovEV.pl - samochody elektryczne i elektromobilność!
Brak wyników
Sprawdź wszystkie wyniki

Koniec z drogą elektryfikacją ciężarówek? Shell ma plan, który może zmienić wszystko

31.08.2025
w Aktualności, Stacje ładowania
Czas czytania: 5 min
0
Udostępnij

Spis treści

  • Jeden system, by rządzić wszystkimi ładowarkami
  • Mniej kosztów, więcej elastyczności
  • Czy to realna rewolucja, czy tylko marketing?
  • Co dalej z transportem ciężkim w Europie?

Elektryfikacja transportu ciężkiego to dla wielu finalny boss elektromobilności. O ile auta osobowe na prąd nikogo już nie dziwią, o tyle elektryczne ciągniki siodłowe wciąż stanowią rzadkość na europejskich drogach. Główny powód? Gigantyczne koszty początkowe i brak spójnej, dostępnej infrastruktury do ładowania. Wygląda jednak na to, że jeden z największych graczy na rynku paliw, Shell, ma pomysł, jak ten problem rozwiązać. I nie chodzi tu tylko o budowę nowych ładowarek.

Jeden system, by rządzić wszystkimi ładowarkami

Shell, wraz ze swoją spółką zależną SBRS GmbH, ogłosił start nowego, zintegrowanego systemu ładowania dla flot pojazdów ciężarowych w Europie. Słowo klucz to „zintegrowany”. Firma nie skupia się wyłącznie na stawianiu publicznych stacji. Chce połączyć w jeden organizm trzy rodzaje punktów ładowania: prywatne (w bazach transportowych), półpubliczne (w centrach logistycznych) oraz publiczne (przy głównych trasach).

Sercem całego rozwiązania ma być dobrze znana firmom transportowym karta Shell Card. To ona posłuży do autoryzacji i płatności we wszystkich tych miejscach. Dla menedżera floty oznacza to koniec żonglowania kilkoma aplikacjami i systemami rozliczeń. To właśnie integracja prywatnych, półpublicznych i publicznych punktów ładowania w ramach jednej usługi jest tutaj rewolucyjna. Daje to przewoźnikom elastyczność, której do tej pory brakowało. Kierowca będzie mógł naładować pojazd w bazie, doładować go w centrum dystrybucyjnym podczas załadunku i uzupełnić energię na publicznej stacji w trasie, a wszystko to zostanie rozliczone w ramach jednej, przejrzystej faktury.

Dołącz do forum dyskusyjnego, by tworzyć z nami społeczność posiadaczy i sympatyków samochodów elektrycznych!
Wejdź na forum

Mniej kosztów, więcej elastyczności

Shell doskonale rozumie, że dla firm transportowych liczy się przede wszystkim rachunek ekonomiczny. Dlatego cała oferta została skrojona tak, by obniżyć całkowity koszt posiadania (TCO) elektrycznej ciężarówki. Wewnętrzne analizy firmy wskazują, że oszczędności na TCO mogą sięgnąć nawet 25 procent. Jak to możliwe?

REKLAMA

Przede wszystkim, Shell oferuje kompleksowe rozwiązanie. Firma dostarcza nie tylko dostęp do ładowarek, ale również sam sprzęt, oprogramowanie do zarządzania energią i dostawy prądu. To model „wszystko od jednego dostawcy”, który upraszcza proces i pozwala na optymalizację.

Co więcej, system umożliwia elektryfikację floty bez konieczności ponoszenia ogromnych inwestycji w budowę własnej infrastruktury w bazie. Firma transportowa, która nie ma warunków lub środków na postawienie własnych, potężnych ładowarek, będzie mogła korzystać z sieci Shell. To usuwa jedną z największych barier wejścia w świat elektrycznego transportu.

Kolejnym kluczowym elementem są narzędzia do optymalizacji ładowania. Inteligentne oprogramowanie ma zarządzać procesem tak, by energia była pobierana w najkorzystniejszych momentach, na przykład w nocy, gdy ceny prądu są niższe. Dzięki temu oszczędności na samych kosztach energii mogą sięgnąć nawet 30 procent. Do tego dochodzi obietnica stabilnych i niższych stawek za kilowatogodzinę w całej sieci Shell.

Ciekawą opcją jest również możliwość generowania dodatkowych przychodów. Firma, która posiada własne ładowarki, będzie mogła włączyć je do sieci Shell i udostępniać innym przewoźnikom, zarabiając na tym.

Czy to realna rewolucja, czy tylko marketing?

Wejście paliwowego giganta w tak zaawansowany projekt elektryfikacji to ważny sygnał dla całej branży. Shell nie chce być tylko dostawcą ładowarek. Chce stać się operatorem kompleksowego ekosystemu dla transportu ciężkiego. To próba rozwiązania problemu „jajka i kury”, który trapi ten sektor od lat. Przewoźnicy nie kupują elektrycznych ciężarówek, bo nie ma gdzie ich ładować. Operatorzy nie budują ładowarek, bo po drogach nie jeżdżą elektryczne ciężarówki.

Rozwiązanie Shell ma potencjał, by przerwać to błędne koło. Oferując elastyczny dostęp do infrastruktury i obniżając próg wejścia, firma może zachęcić więcej firm transportowych do podjęcia ryzyka i zainwestowania w bezemisyjne pojazdy. Jeśli ten model się sprawdzi, możemy spodziewać się podobnych ruchów ze strony konkurencji. To z kolei przyspieszy rozwój całej sieci i sprawi, że transport elektryczny na długich dystansach stanie się wreszcie realną alternatywą.

Oczywiście, trzeba pamiętać, że podawane przez Shell wartości oszczędności są modelowe i będą zależeć od wielu czynników: lokalizacji, cen energii czy specyfiki operacji danej firmy. Jednak sam kierunek jest niezwykle obiecujący. To już nie tylko rozmowy o przyszłości, ale konkretne, biznesowe narzędzie, które ma sprawić, że zmiana będzie dla przewoźników opłacalna.

Co dalej z transportem ciężkim w Europie?

Inicjatywa Shell to jeden z najważniejszych kroków na drodze do dekarbonizacji transportu ciężkiego, jaki widzieliśmy w ostatnich latach. Jeśli projekt odniesie sukces, może stać się standardem dla całej branży. Zamiast rozproszonych, niekompatybilnych ze sobą sieci, mogą powstać duże, zintegrowane ekosystemy, które realnie ułatwią życie firmom transportowym.

REKLAMA

To także wyraźny sygnał dla producentów ciężarówek, że popyt na ich elektryczne modele wkrótce może gwałtownie wzrosnąć. Kiedy bariera infrastrukturalna zacznie znikać, jedynym ograniczeniem pozostanie cena samego pojazdu i jego zasięg.

Jesteśmy świadkami kluczowego momentu. Czy rozwiązanie proponowane przez Shell to przełom, na który czekała branża transportowa? A może to próba zdominowania nowego rynku przez starego giganta? Jak polskie firmy transportowe patrzą na takie rozwiązania? Zachęcamy do dyskusji w komentarzach.

Tagi: ciężarówki elektryczneEuropaładowanie ciężarówki elektrycznejshellshell recharge
UdostępnijTweetUdostępnijWyślij

Zobacz też

bmw trzymilionowy ev
Aktualności

BMW przekroczyło magiczną barierę. Trzy miliony aut na prąd to dopiero początek.

2025-08-30
ładowarki electra
Aktualności

Europa pęka w szwach od ładowarek, ale mapa pokazuje brutalną prawdę

2025-08-30
leapmotor b10 statek
Aktualności

Chińczycy odpalili kolejną bombę. Nowy elektryczny SUV Leapmotor B10 wjeżdża do Europy w cenie, która zwali z nóg

2025-08-27

Dołącz do dyskusji

REKLAMA

Popularne wpisy

nowe xpeng g6 i xpeng g9
Aktualności

Chiński Xpeng z europejskiej fabryki celuje w Polskę. Konkurencja ma poważny problem, bo te ceny są świetne

2025-08-28
gac hyptec hl
Aktualności

GAC Hyptec HL z baterią CATL Freevoy i zasięgiem 1200 km zaprezentowany. Chiński SUV premium wchodzi do gry

2025-04-13
nio es8
Aktualności

Nio odpala bombę. Nowe Nio ES8 to gigant na prąd, który chce zawstydzić Europę

2025-08-21
yangwang u7
Aktualności

BYD Yangwang U7 oficjalnie debiutuje – luksusowy sedan za nieoczekiwanie niską cenę

2025-03-27
REKLAMA
  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Współpraca
  • Kontakt

© 2024 LovEV.pl.

Brak wyników
Sprawdź wszystkie wyniki
  • Samochody elektryczne
  • Rowery, motocykle i UTO
  • Hybrydy
  • Baterie
  • Stacje ładowania
  • Poradniki
  • Testy
  • Forum dyskusyjne
Kontakt

© 2024 LovEV.pl.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Możesz włączyć lub wyłączyć ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce prywatności.