Spis treści
Tesla Model Y to bezsprzeczny lider sprzedaży w Skandynawii. W Norwegii w 2025 roku odpowiadała za 15,4 procent wszystkich nowych rejestracji. Popularność to jedno, ale jak te auta radzą sobie na obowiązkowych przeglądach technicznych? Krótko mówiąc: fatalnie.
Według danych duńskiej agencji drogowej, spośród 2394 skontrolowanych egzemplarzy Modelu Y z rocznika 2021 aż 1069 nie przeszło pierwszej kontroli technicznej. To 45 procent. Średnia dla wszystkich samochodów elektrycznych w Danii wynosi zaledwie 7 procent. Tesla wypada więc sześciokrotnie gorzej od przeciętnego elektryka na duńskich drogach.
Volkswagen ID.4 na tym tle to wzór niezawodności
Żeby lepiej zrozumieć skalę problemu, wystarczy spojrzeć na bezpośredniego konkurenta. Volkswagen ID.4, drugi najpopularniejszy elektryk w Danii, przy ponad 7100 przebadanych egzemplarzach z tego samego rocznika zanotował około 2 procent niezaliczonych przeglądów. Najczęstszą usterką u Tesli był nadmierny luz w zawieszeniu, wykryty u 22 procent pojazdów. W przypadku ID.4 ten sam problem dotyczył 0,1 procent aut. Przepaść jest ogromna.
Zawieszenie, hamulce, kierownica, oświetlenie
Usterki Tesli koncentrują się w czterech obszarach: układ hamulcowy, oświetlenie, zawieszenie i układ kierowniczy. Lone Otto, szefowa działu doradztwa technicznego duńskiej organizacji FDM, nie ukrywa zaskoczenia. W rozmowie z portalem Elbil24 powiedziała wprost, że tak wysoki odsetek usterek u stosunkowo nowych aut jest „oburzająco wysoki” i nie ma porównania z innymi producentami.
Problem dotyczy też Modelu 3. W Danii 34 procent egzemplarzy z rocznika 2021 nie przeszło kontroli. W Norwegii dane z 2024 roku pokazały, że 45 procent Modeli 3 z rocznika 2020 oblało przegląd, a Model S i Model X miały odsetek niepowodzeń powyżej 41 procent.
Brak obowiązkowych przeglądów gwarancyjnych to część problemu
Jest jeszcze jeden czynnik, o którym rzadko się mówi. Tesla, w przeciwieństwie do wielu tradycyjnych producentów, nie wymaga obowiązkowych przeglądów serwisowych w okresie gwarancji. Właściciele Volkswagenów, BMW czy Hyundaiów regularnie odwiedzają serwis co rok lub co dwa lata, bo tego wymaga utrzymanie gwarancji. Przy okazji tych wizyt mechanicy wyłapują drobne usterki zanim urosną do poważnych problemów.
U Tesli takiego mechanizmu nie ma. Właściciel kupuje auto, jeździ przez cztery lata i dopiero przy pierwszym obowiązkowym przeglądzie rejestracyjnym dowiaduje się, że zawieszenie ma nadmierne luzy, a hamulce wymagają serwisu. Przez te cztery lata nikt profesjonalnie nie zaglądał pod auto.



Hamulce, które korodują, bo nikt ich nie używa
Kolejna specyfika Tesli pogarsza sytuację z hamulcami. Dzięki intensywnemu hamowaniu rekuperacyjnemu (one pedal driving) kierowcy Tesli w codziennej jeździe praktycznie nie używają hamulców mechanicznych. To świetne dla żywotności klocków, ale fatalne dla samych tarcz i zacisków. Przy rzadkim użyciu hamulce potrafią korodować. Tarcze pokrywają się rdzą, zaciski mogą się zakleszczać. A potem, przy przeglądzie technicznym, okazuje się, że układ hamulcowy nie spełnia norm.
To paradoks: hamulce zużywają się nie dlatego, że są nadmiernie eksploatowane, lecz dlatego, że są zbyt rzadko używane.
Właściciele opowiadają o kosztach
Na forach internetowych i Reddicie coraz więcej właścicieli Tesli z Skandynawii dzieli się swoimi doświadczeniami. Jeden z duńskich kierowców opisywał konieczność naprawy zużytych wahaczy i luzów w przekładni kierowniczej przed przeglądem. Rachunek? Około 1900 dolarów. Fiński użytkownik zwracał uwagę na zbyt słabe zawieszenie jak na auto o takiej masie i takim przyspieszeniu.
Dlatego warto rozważyć wizytę w niezależnym serwisie raz w roku lub co dwa lata, nawet jeśli Tesla nie wymaga żadnych przeglądów gwarancyjnych. Taka diagnostyka kosztuje znacznie mniej niż zaskoczenie przy przeglądzie rejestracyjnym i pozwala wyłapać problemy w okresie gwarancji, kiedy naprawa nic nie kosztuje. Po jej wygaśnięciu właściciel zostaje z rachunkiem sam.
Fabryka pod Berlinem produkuje coraz mniej
Do problemów z jakością dochodzą kłopoty z popytem. Jedyna europejska fabryka Tesli w Grünheide pod Berlinem w 2025 roku wykorzystała zaledwie 39,7 procent mocy produkcyjnych. Wyprodukowano tam około 149 040 pojazdów, czyli o 29,4 procent mniej niż rok wcześniej. Dla porównania, w 2024 roku fabryka wytworzyła 211 235 aut, co i tak stanowiło skromne 56,3 procent jej potencjału.
Te liczby stoją w kontraście z wypowiedziami szefa zakładu André Thieriga, który publicznie zapewniał, że produkcja rośnie. Tymczasem spadek popytu na Teslę w trzech największych regionach (USA, Chiny, Europa) wyniósł łącznie ponad 155 tysięcy sztuk. Wzrost sprzedaży na mniejszych rynkach, takich jak Korea Południowa, Tajlandia czy Turcja, nie wystarczył, żeby to zrównoważyć.
Musk i starzejąca się platforma
Niemiecki „Handelsblatt” wskazuje dwa powody słabnącego zainteresowania Teslą. Pierwszym jest polityczne zaangażowanie Elona Muska, który otwarcie wspierał Donalda Trumpa, a na platformie X publikował treści budzące kontrowersje. Drugim jest starzejąca się technika. Model 3 i Model Y od 2016 roku bazują na tej samej platformie. W tym czasie europejscy producenci wprowadzili nowe konstrukcje z wydajniejszymi napędami, szybszym ładowaniem i nowocześniejszym oprogramowaniem.
Co dalej z Teslą w Europie?
Sytuacja Tesli w Europie wygląda na poważną. Z jednej strony marka musi poprawić jakość produkcji, bo skandynawskie dane przeglądów to twarde fakty, których nie da się zignorować. Z drugiej strony musi odbudować popyt na rynkach, gdzie konkurencja nie śpi i oferuje coraz lepsze alternatywy.
Odświeżony Model Y z 2025 roku może częściowo rozwiązać problemy techniczne, ale nie zmieni tego, że tysiące egzemplarzy z wcześniejszych roczników już jeżdżą po europejskich drogach z wątpliwą jakością zawieszenia. Dla właścicieli najrozsądniejszym krokiem jest profilaktyczna wizyta w serwisie przed końcem gwarancji, zamiast czekania na pierwszy obowiązkowy przegląd.
A Wy, jesteście właścicielami Tesli? Mieliście problemy z przeglądem technicznym? Dajcie znać w komentarzach, jak wyglądają Wasze doświadczenia.













Dołącz do dyskusji