Tesla zaczęła szukać wewnętrznych operatorów FSD w nowych częściach świata, a to zwykle nie dzieje się bez powodu. Taka rekrutacja oznacza, że firma schodzi z poziomu zapowiedzi do etapu intensywnego zbierania lokalnych danych drogowych przed szerszym wdrożeniem systemu.
Tesla rozszerza przygotowania do FSD poza dotychczasowe rynki
Na oficjalnej stronie karier Tesli pojawiły się oferty pracy dla Vehicle Operatorów w zespole Autopilot. Chodzi o pełnoetatowe stanowiska w kilku nowych regionach, które wcześniej nie były szeroko kojarzone z zaawansowanymi testami FSD.
W Azji firma szuka ludzi w Seulu, Kowloon w Hongkongu, Bangkoku i Mumbaju. Na Bliskim Wschodzie pojawiły się oferty dla Rijadu i Stambułu. W Europie mowa o Wiedniu, Wilnie i Rumunii.
Sama lista lokalizacji mówi sporo. Tesla nie wybiera łatwych, przewidywalnych tras testowych. Wchodzi jednocześnie w miasta o bardzo różnej organizacji ruchu, oznakowaniu, stylu jazdy i gęstości ruchu.
Kim jest operator FSD i po co Tesla go zatrudnia
To nie jest zwykły kierowca testowy. Operatorzy FSD jeżdżą samochodami Tesli z najnowszymi wersjami oprogramowania, także tymi, które nie trafiły jeszcze do klientów.
Ich zadanie polega na przejeżdżaniu wyznaczonych tras, rejestrowaniu zachowania systemu i zgłaszaniu sytuacji, w których trzeba było przejąć kontrolę nad autem. Dla zespołu rozwijającego FSD to najcenniejszy materiał, bo pokazuje, gdzie system radzi sobie gorzej w realnym ruchu.
Tesla wykorzystuje potem takie dane do dalszego treningu swojej sieci neuronowej. Im więcej lokalnych przypadków, tym większa szansa, że system zacznie poprawnie reagować na sytuacje typowe dla danego kraju lub miasta.
| Region | Lokalizacje |
|---|---|
| Azja | Seul, Kowloon, Bangkok, Mumbaj |
| Bliski Wschód | Rijad, Stambuł |
| Europa | Wiedeń, Wilno, Rumunia |
Dlaczego lokalne testy są dla FSD konieczne
System autonomicznej jazdy nie działa dobrze tylko dlatego, że poradził sobie w jednym kraju. Ruch drogowy w Kalifornii i ruch drogowy w Mumbaju to dwa różne światy.
W Mumbaju problemem jest bardzo duże zagęszczenie pojazdów, nieprzewidywalność manewrów i ciasna interakcja między samochodami, skuterami oraz pieszymi. W Wiedniu większym wyzwaniem mogą być węższe ulice, starszy układ miasta i inna logika organizacji ruchu. W Rijadzie dochodzą szybkie drogi, długie odcinki i lokalne nawyki kierowców.
Do tego dochodzą różnice w znakach poziomych, jakości oznaczeń, sygnalizacji, rondach, zachowaniu pieszych i sposobie wpuszczania się do ruchu. FSD musi nauczyć się takich niuansów na miejscu, a nie tylko na danych z innych rynków.
To pasuje do planu Tesli na 2026 rok
Nowa fala rekrutacji dobrze wpisuje się w ostatnie działania firmy wokół FSD w Europie. Tesla uzyskała niedawno postępy regulacyjne w Holandii i prowadziła udane kampanie testowe w Hiszpanii.
Teraz widać kolejny etap. Firma buduje zaplecze operacyjne tam, gdzie będzie potrzebowała własnych danych do rozmów z regulatorami i późniejszego uruchomienia FSD Supervised dla klientów.
To ważne rozróżnienie. Mowa nadal o systemie nadzorowanym, czyli takim, w którym kierowca odpowiada za jazdę i musi być gotowy do przejęcia kontroli. Mimo to skala działań Tesli pokazuje, że firma chce wyjść z FSD daleko poza Amerykę Północną i kilka wybranych państw Europy Zachodniej.
Co z tego wynika dla Europy
Najciekawszy z europejskiego punktu widzenia jest fakt, że Tesla nie ogranicza się do największych i najbardziej oczywistych rynków. Wilno i Rumunia sugerują, że firma patrzy szerzej na nasz region, a nie tylko na Niemcy, Francję czy Wielką Brytanię.
To może mieć znaczenie także dla kierowców w Europie Środkowo-Wschodniej. Jeśli Tesla buduje lokalne zestawy danych dla tej części kontynentu, łatwiej będzie jej później przekonywać urzędy, że system radzi sobie nie tylko na dobrze oznakowanych drogach Europy Zachodniej.
Na razie nie ma tu mowy o terminie wejścia FSD do kolejnych krajów dla klientów. Jest za to wyraźny sygnał, że Tesla przygotowuje grunt znacznie szerzej niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Tesla wybiera trudne miasta i to mówi najwięcej
Seul, Bangkok, Mumbaj, Stambuł czy Rijad nie trafiły na tę listę przypadkiem. To miejsca, w których oprogramowanie musi zmierzyć się z bardzo różnymi stylami jazdy i infrastrukturą.
Jeśli Tesla chce zbudować system, który działa globalnie, właśnie tam musi go sprawdzić. Rekrutacja operatorów oznacza, że firma jest już na etapie zbierania danych potrzebnych do kolejnych zgód i późniejszego uruchamiania FSD na nowych rynkach.
Jak myślicie: Tesla szybciej wprowadzi szerzej FSD w Europie Środkowo-Wschodniej czy najpierw skupi się na Azji i Bliskim Wschodzie?












Dołącz do dyskusji