Komisja Europejska planuje w najbliższych tygodniach nałożyć dodatkowe cła wyrównawcze na chińskie hybrydy plug-in. To ruch po tym, jak od 31 października 2024 roku dodatkowymi taryfami objęto chińskie auta bateryjne, ale PHEV-y zostawiono z podstawowym cłem na poziomie 10 procent.
Efekt był do przewidzenia. Skoro BEV-y z Chin dostały po kieszeni, producenci zaczęli przepychać do Europy hybrydy plug-in. Najlepiej było to widać po BYD-zie, który bardzo sprawnie wykorzystał tę furtkę.
PHEV-y rosły tam, gdzie BEV-y dostały cło
Dziś chińskie elektryki na rynku UE mają nie tylko standardowe 10 procent cła importowego, ale też dodatkowe stawki zależne od producenta. W przypadku BYD-a to kolejne 17 procent, czyli razem 27 procent. Geely płaci 28,8 procent, a SAIC aż 45,3 procent.
PHEV-y były z tego wyłączone. I nagle okazało się, że „elektryfikacja” może mieć rurę wydechową, jeśli pozwala ominąć unijną taryfę. Brzmi cynicznie? Trochę tak. Ale biznes działa właśnie tak.
W maju 2026 roku BYD ogłosił, że został po raz pierwszy najlepiej sprzedającą się marką PHEV w Niemczech. Zarejestrował tam 4 290 nowych aut tego typu. To już nie jest margines ani ciekawostka.
BYD pokazał, gdzie była luka
Najmocniej ciągnął sprzedaż kompaktowy SUV Atto 2 DM-i, z wynikiem 2 113 rejestracji w samym maju. Dalej były większy Seal U DM-i oraz kombi Seal 6 DM-i Touring. Do tego doszedł jeszcze nowy kompakt Dolphin G DM-i.
Jeszcze ciekawsza jest struktura sprzedaży marki w Niemczech. Około 70 procent nowych rejestracji BYD-a stanowiły PHEV-y, a tylko 30 procent auta bateryjne. To jeden producent i jeden rynek, ale kierunek jest aż nazbyt czytelny.
Komisja zmienia zdanie
Jeszcze w styczniu Bruksela zaprzeczała, że planuje cła na chińskie hybrydy. Teraz temat wrócił i wygląda na to, że decyzja jest blisko. Trwa już postępowanie antysubsydyjne, a sprawa miała trafić pod głosowanie przy okazji unijnego szczytu w czwartek wieczorem.
Tym razem niemiecki rząd nie wygląda na chętny do blokowania pomysłu, jak przy taryfach na BEV-y. To istotne, bo Berlin wcześniej był dużo ostrożniejszy, głównie z myślą o własnym eksporcie do Chin.
Cła mają być niższe niż dla BEV-ów
Nowe stawki też mają być zależne od producenta. Nie będzie więc jednej tabelki dla wszystkich. Średnio powinny być jednak niższe niż w przypadku aut bateryjnych, bo w PHEV-ie akumulator odpowiada za mniejszą część wartości auta niż w pełnym elektryku.
To ma sens technicznie i księgowo. Politycznie też. Komisja nie chce wyglądać tak, jakby walczyła z samą ideą hybryd plug-in, tylko z subsydiowanym importem.
Jeśli te cła wejdą, chińskim markom ubędzie bardzo wygodna ścieżka omijania taryf na BEV-y. Pytanie tylko, czy Europa faktycznie wyrównuje zasady gry, czy po prostu podnosi kolejną barierę dla tańszych aut zelektryfikowanych. Jak myślicie: PHEV-y z Chin to realna luka w systemie, czy Bruksela reaguje za późno?










Dołącz do dyskusji