Fiński Donut Lab opublikował analizę Intertek, w której próbka jego ogniwa zawierała 3,4 ppm litu i 632 ppm sodu. Firma przekonuje, że nie jest to bateria litowo-jonowa ani sodowo-jonowa, ale laboratorium zbadało tylko dwa pierwiastki i dostało rozebrane elementy bezpośrednio od startupu.
We wrześniu VTT zmierzyło z kolei 409,3 Wh/kg dla ogniwa Donut V1.5. Taka gęstość energii bez litu lub sodu wygląda dziś jak twierdzenie wymagające znacznie mocniejszego dowodu.
Intertek zbadał lit i sód, nic więcej
CEO Donut Lab Marko Lehtimäki mówił, że niezależna analiza ma zakończyć spekulacje: „chcieliśmy położyć kres tym spekulacjom niezależnym testem pokazującym, że nie jest to ani bateria litowo-jonowa, ani sodowa”.
Raport brytyjskiego Intertek opisuje analizę około 0,5 g materiału z anody, katody i fragmentów kolektora prądowego. Próbki rozpuszczono w kwasie azotowym, rozcieńczono do 50 ml i zbadano metodą ICP-OES.
Wynik litu jest rzeczywiście bardzo niski. W klasycznym ogniwie litowo-jonowym lit występuje w zakresie procentowym, nie pojedynczych ppm. Tyle że zlecenie nosiło nazwę „Quantification of Li and Na by ICP-OES”, więc Intertek nie szukał potasu, magnezu, cynku, aluminium ani innych składników. Raport odpowiada na pytanie, czego w badanej próbce prawie nie ma. Nie mówi, co tam jest.
Jest też problem z drogą próbki do laboratorium. Intertek zaznacza, że otrzymał materiały „w stanie po rozebraniu” od Donut Lab. Laboratorium nie otworzyło kompletnego ogniwa, a analizowany materiał opisano po prostu jako „Pouchcell – Cell 1”. W dokumencie nie pada nazwa Donut Battery.
Donut Lab twierdził też, że próbki obejmowały elektrolit między anodą a katodą. Raport trzy razy wskazuje jednak, że analizowano tylko anodę, katodę i kolektor prądowy. W baterii ze stałym elektrolitem pominięcie warstwy elektrolitu jest dość spektakularną dziurą.
Dokument poprawiano trzy razy w pięć dni. Wersja z 17 września dostała 21 września korektę opisu i pochodzenia próbki, a 22 września zmieniono sformułowanie w części eksperymentalnej.
409 Wh/kg nadal nie składa się w całość
Na początku września VTT przebadało ogniwo Donut V1.5 w zakresie 2,3-4,25 V i uzyskało 409,3 Wh/kg. To napięcia bardzo dobrze znane z ogniw litowo-jonowych, a taki wynik osiągają już zaawansowane konstrukcje litowo-jonowe z anodą krzemową.
Hipoteza o superkondensatorze lub kondensatorze hybrydowym pasowałaby do deklaracji szybkiego ładowania i długiej żywotności. Nie pasuje do 409 Wh/kg. Żadna działająca, ładowalna chemia bez litu i sodu nie pokazała dotąd porównywalnej gęstości energii w realnym ogniwie.
CTO Ville Piippo stwierdził, że „nie da się nawet zbudować funkcjonalnej baterii z tak małą ilością materiałów aktywnych”. To opinia firmy, nie wniosek laboratorium. Intertek wprost zastrzega, że interpretacje wykraczają poza zakres akredytacji UKAS.
Największy problem Donut Lab pozostaje gdzie indziej. Na CES w styczniu 2026 roku firma mówiła o pierwszej baterii solid-state gotowej dla producentów pojazdów, a motocykle Verge z tym pakietem miały trafiać do klientów w pierwszym kwartale 2026 roku. Jest koniec września, produkcyjnego pojazdu z tą baterią nadal nie ma, a Lehtimäki przyznał, że ogniwo 409 Wh/kg nie jest nawet wersją przeznaczoną dla klientów.
Raport Intertek nie obala Donut Lab, ale też nie zbliża firmy do odpowiedzi, której potrzebuje rynek: jakie ogniwo faktycznie pojedzie do klienta i kiedy? Czy po takim teście uwierzycie jeszcze w deklarowane 409 Wh/kg bez pełnej analizy chemicznej gotowego ogniwa?




Komentarze
Czy po takim teście uwierzycie jeszcze w deklarowane 409 Wh/kg bez pełnej analizy chemicznej gotowego ogniwa?