Tesla przez kilka miesięcy naciskała na holenderski urząd RDW, aby ograniczył zakres oceny Full Self-Driving (Supervised), wynika z korespondencji opisanej 7 października 2026 roku przez Reutersa. Firma zakwestionowała również rachunek na 365 000 euro, a RDW po sporze zaproponował zmniejszenie nakładu pracy. Ostatecznie system dostał zgodę w Holandii, która teraz zabiega o dopuszczenie go w całej Unii Europejskiej.
Tesla chciała szybszych i tańszych testów
W listopadzie 2024 roku pracownik Tesli napisał do RDW, że rozpoczęcie testów samochodów przed końcem miesiąca jest „mission critical for our leadership”. Dodał, że kierownictwo będzie „mierzyć dobrą wolę” regulatora na podstawie dotrzymania tego terminu.
W kwietniu 2025 roku pojawił się spór o pieniądze. Zgodnie z europejskimi przepisami producent pokrywa koszty oceny, a RDW wystawił Tesli rachunek na 365 000 euro za pięć miesięcy pracy. Firma uznała kwotę za „ekstremalnie wysoką”, zażądała godzinowego zestawienia pracy każdego urzędnika i wstrzymała płatność. Nie chciała też finansować wizyty pięciu pracowników RDW w Giga Berlin.
Tydzień później przedstawiciel urzędu zaprosił Teslę do przedstawienia propozycji, jak RDW może „dostosować lub zmniejszyć wymagany nakład pracy”. Z setek stron korespondencji z regulatorami w siedmiu państwach wynika, że ustępstw było więcej. Część testów miała być obserwowana zdalnie zamiast na miejscu, a RDW nie zamierzał „zbyt głęboko wchodzić w szczegóły techniczne” aktualizacji OTA.
Tesla otrzymała także wcześniejsze informacje o planowanych próbach i nazwiskach kierowców bezpieczeństwa. RDW zapewnia, że kontakty z producentami nie naruszają niezależności ani dokładności oceny. Jednocześnie urząd utajnił duże fragmenty korespondencji i nie publikuje wyników własnych testów FSD, powołując się na tajemnice handlowe Tesli.
Badanie Tesli nie potwierdza ratowania życia
W kwietniu Tesla przekazała państwom UE własny „evidence dashboard”, a we wrześniu opublikowała europejskie badanie bezpieczeństwa. Siedmiu badaczy ruchu drogowego oceniło dla Reutersa, że próbka FSD, liczona w dziesiątkach lub setkach tysięcy mil, była zbyt mała do porównania z setkami milionów mil jazdy ręcznej.
Zamiast wypadków analizowano wskaźniki zastępcze, między innymi użycie klaksonu i kierunkowskazów, ostre hamowanie oraz szybkie pokonywanie zakrętów. Samochody prowadzili zawodowi testerzy Tesli, nie zwykli użytkownicy. Firma zastrzegła w metodologii, że wyników nie można traktować jako dowodu związku przyczynowego.
Mimo tego Tesla napisała, że 53 zgony dziennie na europejskich drogach można w dużej części wyeliminować dostępną technologią. Elon Musk stwierdził z kolei, że opóźnianie zgody we Francji „będzie kosztować życie”. Marco Benedetti, były statystyk NHTSA, skomentował: „Kiedy zaczynacie mówić o ratowaniu życia, robi się to niedorzeczne”.
Musk otwarcie prosił europejskich klientów o nacisk na regulatorów. Urzędy w Szwecji i Norwegii dostały dziesiątki wiadomości, a norweski urzędnik Stein-Helge Mundal podsumował: „Nie zatwierdzamy systemów dlatego, że są popularne, i nie odrzucamy ich dlatego, że są kontrowersyjne”.
FSD dopuszcza obecnie osiem państw: Holandia, Litwa, Dania, Belgia, Estonia, Słowenia, Czechy i Chorwacja. Zgoda całej UE wymaga poparcia 15 z 27 krajów reprezentujących 65% ludności, a głosowanie może odbyć się najwcześniej w grudniu. Niemcy, Włochy i Hiszpania nadal nie poparły systemu, zaś Szwecja żąda usunięcia możliwości ustawiania prędkości powyżej limitu. Przy spadku europejskiej sprzedaży Tesli o 28% w 2025 roku pośpiech ma również prosty wymiar handlowy.




Komentarze
Jedno zdanie wystarczy.