Spis treści
Na malowniczych drogach Lazurowego Wybrzeża, wśród krętych serpentyn i nadmorskich krajobrazów, debiutuje nowy gracz, który może niebawem sporo namieszać na polskim rynku. Mowa o Leapmotor B10, elektrycznym SUV-ie segmentu C, który właśnie został zaprezentowany europejskim dziennikarzom. To nie jest jednak kolejna, egzotyczna ciekawostka z Chin. To przemyślana i agresywnie wyceniona propozycja, która rzuca bezpośrednie wyzwanie uznanym markom.
Cena, która zmienia zasady gry
Zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli od pieniędzy. Leapmotor B10 wkracza na polski rynek z ceną startową od 119 900 zł. Warto na chwilę zatrzymać się przy tej liczbie. Mówimy o fabrycznie nowym, rodzinnym SUV-ie o napędzie elektrycznym, którego cena plasuje go na poziomie spalinowych odpowiedników, a jednocześnie znacznie poniżej większości elektrycznej konkurencji. To ruch, który można nazwać próbą siłowej demokratyzacji elektromobilności. Chiński producent nie ukrywa, że jego celem jest dotarcie do masowego odbiorcy, a nie tylko do entuzjastów nowinek technologicznych.
Europejski sznyt i chińska technologia
Leapmotor B10 jest pierwszym modelem marki od początku projektowanym z myślą o rynkach globalnych, a w szczególności o Europie. Widać to nie tylko w stylistyce, ale i w podejściu do konstrukcji. Choć auto bazuje na autorskiej, zaawansowanej architekturze LEAP 3.5, w jego dopracowaniu maczali palce inżynierowie z koncernu Stellantis. Podwozie i zawieszenie były testowane i kalibrowane na słynnym torze Balocco we Włoszech, co ma zapewnić prowadzenie i komfort dostosowane do gustu europejskich kierowców. To potężny as w rękawie, który ma budować zaufanie do nowej marki.
Samochód prezentuje się nowocześnie i bez stylistycznych udziwnień. Smukłe linie, dynamiczna sylwetka i opływowe kształty mogą się podobać. Przy wymiarach 4 515 mm długości i rozstawie osi 2 735 mm, B10 idealnie wpisuje się w segment C-SUV. Producent chwali się, że mimo kompaktowych wymiarów zewnętrznych, udało się wygospodarować jedną z największych przestrzeni pasażerskich w klasie. Ma to być zasługa inteligentnego rozplanowania wnętrza i platformy podłogowej dedykowanej pojazdom elektrycznym.



Cyfrowe serce i funkcjonalne wnętrze Leapmotor B10
W kabinie pierwsze skrzypce gra technologia. Centralnym punktem deski rozdzielczej jest ogromny, 14,6-calowy ekran dotykowy, który działa w oparciu o wydajny procesor Snapdragon 8155. Całość pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego LEAP OS 4.0 Plus. Producent obiecuje błyskawiczną reakcję, intuicyjną obsługę, wizualizacje 3D i pełną personalizację. Co ważne, samochód będzie wspierał nieograniczone aktualizacje OTA (over-the-air), dzięki czemu jego oprogramowanie będzie mogło być stale ulepszane bez konieczności wizyty w serwisie.
Wnętrze jest przestronne i minimalistyczne, co potęguje wrażenie nowoczesności. W wyższej wersji wyposażenia znajdziemy fotele pokryte skórą ekologiczną, oświetlenie ambientowe oraz podgrzewanie i wentylację przednich siedzeń. Nie zapomniano też o praktyczności – w kabinie wygospodarowano liczne schowki. Standardem w każdej wersji jest m.in. panoramiczny szklany dach o powierzchni 1,8 m².








Napęd, zasięg i ładowanie Leapmotor B10
Leapmotor B10 będzie dostępny z jednym silnikiem elektrycznym napędzającym tylną oś. Generuje on moc 218 KM i moment obrotowy 240 Nm, co pozwala na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 8 sekund. Prędkość maksymalna została ograniczona do 170 km/h.
Klienci będą mieli do wyboru dwie wersje akumulatora:
- Pro (56,2 kWh), która ma oferować do 361 km zasięgu w cyklu WLTP.
- Pro Max (67,1 kWh), z deklarowanym zasięgiem do 434 km (WLTP).
Kluczowe jest jednak tempo uzupełniania energii. Oba akumulatory można ładować prądem przemiennym (AC) z mocą do 11 kW. Znacznie ciekawiej wygląda kwestia ładowania prądem stałym (DC). Maksymalna moc ładowania to aż 168 kW, co według producenta pozwala na naładowanie baterii od 30% do 80% w czasie krótszym niż 20 minut. To wynik, którego nie powstydziliby się znacznie drożsi konkurenci.
| Specyfikacja | Leapmotor B10 |
| Wymiary (dł./szer./wys.) | 4 515 / 1 885 / 1 655 mm |
| Rozstaw osi | 2 735 mm |
| Moc silnika | 218 KM (160 kW) |
| Maks. moment obrotowy | 240 Nm |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 8,0 s |
| Prędkość maksymalna | 170 km/h |
| Bateria (pojemność netto) | Pro: 56,2 kWh / Pro Max: 67,1 kWh |
| Zasięg (WLTP) | Pro: do 361 km / Pro Max: do 434 km |
| Ładowanie AC | do 11 kW |
| Ładowanie DC | do 168 kW (30-80% w < 20 min) |
| Cena | od 119 900 zł |






Co to oznacza dla rynku?
Wejście Leapmotor B10 do Polski to bardzo ważny sygnał. Po pierwsze, to dowód na to, że chińskie marki nie zamierzają konkurować jedynie w niszach, ale wchodzą do najpopularniejszych segmentów z produktem, który na papierze wygląda na kompletny. Agresywna cena z pewnością zmusi europejskich i koreańskich producentów do przemyślenia swoich strategii.
Po drugie, partnerstwo ze Stellantis może rozwiązać największy problem nowych marek – brak zaufania i rozwiniętej sieci serwisowej. Jeśli Leapmotor będzie mógł korzystać z zaplecza jednego z największych koncernów motoryzacyjnych w Europie, jego start będzie znacznie łatwiejszy.
Oczywiście, pozostają pytania o realną jakość wykonania, niezawodność i utratę wartości. Jednak oferta, która łączy nowoczesną technologię, dobre osiągi, przestronne wnętrze i przede wszystkim niezwykle atrakcyjną cenę, jest trudna do zignorowania. Jeśli B10 w rzeczywistych testach potwierdzi swoje zalety, może stać się czarnym koniem na polskim rynku samochodów elektrycznych.
Przyszłość, w której elektryczny, rodzinny SUV staje się finansowo dostępny dla znacznie szerszej grupy odbiorców, właśnie staje się faktem. Pytanie brzmi, jak zareaguje na to konkurencja i sami klienci.
A jakie jest Wasze zdanie? Czy tak skrojona oferta ma szansę na sukces w Polsce? Czy niska cena i wsparcie europejskiego giganta wystarczą, by przekonać Was do zakupu auta nowej, chińskiej marki? Dajcie znać w komentarzach!









Dołącz do dyskusji