Nio uruchomiło pierwszą partię stacji wymiany baterii 5. generacji w siedmiu miastach Chin: Pekinie, Szanghaju, Kantonie, Suzhou, Hefei, Chengdu i Quanzhou. Przy okazji do systemu po raz pierwszy formalnie dołączyło Firefly, czyli mała marka koncernu, która wcześniej po prostu nie mieściła się w parametrach starszych stacji.
To ważniejsze, niż brzmi. Do tej pory swap u Nio był mocnym argumentem sprzedażowym, ale nie obejmował całej grupy marek. Teraz ma obejmować Nio, Onvo i Firefly jednym formatem infrastruktury.
Jedna stacja dla trzech marek
Przełomem jest nowa platforma swap opracowana przez Nio we własnym zakresie. Stacja potrafi w czasie rzeczywistym dopasować konfigurację i zlokalizować punkty mocowania akumulatora. Dzięki temu obsługuje auta o rozstawie osi do 3,5 metra.
To oznacza pełne pokrycie od małych aut po duże SUV-y. Firefly, które ma 4,003 metra długości, wcześniej nie mogło korzystać z istniejących stacji, bo miało zbyt krótki rozstaw osi. Teraz ten problem znika.
4 000. stacja i od razu nowa generacja
Symboliczna jest też lokalizacja. W Quanzhou w prowincji Fujian ruszyła 4 000. stacja swap Nio w Chinach i jednocześnie była to pierwsza stacja 5. generacji.
Skala zaczyna robić wrażenie nawet na tych, którzy do swapu podchodzą sceptycznie. Nio buduje ten system od 2018 roku i widać, że nie traktuje go jako ciekawostki do prezentacji dla inwestorów, tylko jako realny filar biznesu.
120 milionów wymian baterii. Tempo rośnie
Licznik wszystkich wykonanych wymian baterii przebił 120 milionów dokładnie 7 sierpnia 2026 roku o 8:09:16 czasu pekińskiego. Poprzedni próg, czyli 100 milionów, padł 6 lutego 2026 roku.
Czyli 20 milionów swapów przybyło w pół roku. To sugeruje, że sieć już działa z efektem skali. Nie ma co ukrywać: jeśli użytkownik ma stację blisko domu albo pracy, taki model zaczyna mieć sens wygodowy, a nie tylko technologiczny.
Nio ma już ponad 9 tysięcy punktów ładowania i swapu
Na dziś Nio ma w Chinach 9 166 obiektów energetycznych. W tej liczbie jest 4 006 stacji swap, 5 160 stacji ładowania i 29 801 punktów ładowania.
Na autostradach działa 1 049 stacji swap, które spinają 9 korytarzy północ-południe, 11 korytarzy wschód-zachód i 16 dużych klastrów miejskich. Sieć obejmuje już ponad 550 miast.
W miastach 80,1 procent użytkowników ma przynajmniej jedną stację swap w promieniu 3 kilometrów od domu albo miejsca pracy. I to jest liczba, która mówi więcej niż marketingowe hasło o wygodzie tankowania prądu.
Infrastruktura pomaga sprzedawać drogie auta
Nio podaje też ciekawy efekt uboczny rozbudowy sieci: lepiej sprzedają się droższe modele. Duży SUV ES8 przekroczył 130 000 dostaw łącznie i był najlepiej sprzedającym się autem w swoim segmencie oraz w całym rynku powyżej 400 000 juanów w pierwszej połowie 2026 roku.
Flagowy ES9 dobija z kolei do 20 000 dostaw. To pokazuje, że swap nie musi być tylko wabikiem dla flot albo tańszych modeli. W Chinach zaczyna wspierać także górę cennika.
Nio od lat próbuje udowodnić, że wymiana baterii da się skalować. Po 4 000 stacjach i 120 milionach operacji trudno już mówić o eksperymencie. Pytanie brzmi raczej inaczej: czy taki model ma sens tylko w Chinach, czy widzielibyście go też w Europie dla małych i dużych aut jednocześnie?













Dołącz do dyskusji