Spis treści
BMW Group po cichu, bez zbędnego rozgłosu, osiągnęło cel, który jeszcze dekadę temu wydawał się odległą przyszłością. Z fabryki w Monachium wyjechał właśnie trzymilionowy zelektryfikowany pojazd tej marki. To nie był jednak futurystyczny model o kosmicznych kształtach, a popularna seria 3 z napędem hybrydowym plug-in. Ten symboliczny moment mówi o strategii firmy więcej niż tysiące stron marketingowych broszur.
Liczba trzech milionów sprzedanych aut z wtyczką robi wrażenie, ale jeszcze ciekawszy jest jej rozkład. Dokładnie połowę, czyli 1,5 miliona, stanowią samochody w pełni elektryczne (BEV). Ostatni z nich, jubileuszowy egzemplarz MINI Countryman, trafił niedawno do klienta w Portugalii. Gdyby ustawić wszystkie sprzedane dotąd elektryki BMW jeden za drugim, utworzyłyby kolejkę o długości ponad 6500 kilometrów. To mniej więcej tyle, ile dzieli Monachium i Nowy Jork.
Dane za pierwszą połowę 2025 roku pokazują, że firma nabiera rozpędu. Już ponad jedna czwarta wszystkich sprzedanych na świecie pojazdów z logo BMW i MINI miała napęd zelektryfikowany. To sygnał, że klienci coraz odważniej wybierają alternatywę dla silników spalinowych, a oferta producenta trafia w ich potrzeby.
Europa liderem transformacji
Nie jest zaskoczeniem, że to właśnie Stary Kontynent jest dla BMW największym rynkiem zbytu pojazdów zelektryfikowanych. Na Europę przypada ponad 60% globalnej sprzedaży takich aut grupy. Co więcej, w samej Europie udział hybryd i elektryków w miksie sprzedażowym BMW jest jeszcze wyższy i przekracza już imponujące 40%. Oznacza to, że niemal co drugi samochód marki wyjeżdżający z europejskiego salonu jest w stanie poruszać się na prądzie.
Szczególnie interesujący jest fakt, że dużą popularnością wciąż cieszą się hybrydy plug-in (PHEV). W pierwszej połowie 2025 roku odnotowały one znaczący wzrost zainteresowania. To pokazuje, że mimo rosnącej fali aut w pełni elektrycznych, dla wielu kierowców technologia pomostowa jest wciąż najbardziej racjonalnym wyborem. Pozwala na bezemisyjną jazdę po mieście na co dzień i jednocześnie eliminuje obawy o zasięg podczas dłuższych podróży.
Co dalej z ofensywą BMW?
Osiągnięcie pułapu trzech milionów to nie meta, a jedynie kamień milowy w długofalowej strategii. BMW od lat powtarza, że stawia na „elektryczną, cyfrową i cyrkularną mobilność”. W praktyce oznacza to szeroką gamę modelową, która daje klientom wybór. Obecnie w ofercie znajduje się ponad 15 modeli w pełni elektrycznych oraz przeszło dziesięć hybryd plug-in.
Producent nieustannie doskonali swoje produkty. Przykładem może być zmodernizowany model BMW iX, którego deklarowany zasięg według normy WLTP przekracza już 700 kilometrów. To wynik, który skutecznie ucina dyskusje o ograniczeniach aut elektrycznych w dalekich trasach.
Jednak prawdziwa rewolucja dopiero nadchodzi. Kluczem do przyszłości BMW ma być platforma nowej generacji, znana jako „Neue Klasse”. To na niej od 2025 roku będą budowane nowe modele, które mają wyznaczyć standardy w zakresie zasięgu, szybkości ładowania, cyfryzacji i zrównoważonego rozwoju. To właśnie ta architektura ma pozwolić BMW na bezpośrednią rywalizację z Teslą i nowymi, agresywnymi graczami z Chin.
Trzy miliony sprzedanych aut to potężny kapitał doświadczenia i danych. Firma wie, czego oczekują klienci, jakie są ich nawyki i obawy. Pytanie brzmi, jak długo strategia oparta na dwóch filarach – BEV i PHEV – będzie skuteczna. Z jednej strony daje elastyczność i pozwala płynnie adaptować się do różnych rynków. Z drugiej, rosnąca presja regulacyjna i coraz lepsza infrastruktura do ładowania mogą sprawić, że hybrydy plug-in zaczną tracić na znaczeniu szybciej, niż się spodziewamy. BMW stoi przed wyzwaniem, by nie przespać momentu, w którym trzeba będzie postawić wszystko na jedną, w pełni elektryczną kartę.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy BMW obrało właściwy kurs, oferując zarówno hybrydy, jak i elektryki? A może to zbytnia ostrożność, która w przyszłości może okazać się kosztowna? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.
Dołącz do dyskusji