Lucid Gravity od początku kusił osiągami, szybkim ładowaniem i bardzo dużym zasięgiem. Problem w tym, że w aucie za ponad 320 tys. zł brakowało czegoś, co dla wielu kierowców jest zwyczajnie podstawą: Apple CarPlay i Android Auto. Teraz amerykańska marka to zmienia i robi to w najlepszy możliwy sposób, bo aktualizacja trafi także do już jeżdżących egzemplarzy.
Dla klientów to dobra wiadomość nie dlatego, że smartfon nagle zrobi z Gravity lepszy samochód. Powód jest prostszy: w drogim aucie kierowca chce, żeby wszystko działało tak, jak zna z innych modeli, często dużo tańszych. I właśnie tutaj Lucid wreszcie domyka temat, który od początku ciągnął się za tym SUV-em.
Lucid Gravity dostaje CarPlay i Android Auto przez OTA
Lucid potwierdził wdrożenie aktualizacji Lucid UX 3.5, która dodaje do elektrycznego SUV-a Apple CarPlay oraz Android Auto. Co ważne, nie chodzi wyłącznie o nowe auta opuszczające fabrykę w Casa Grande w Arizonie. Funkcja trafi również do wcześniej dostarczonych egzemplarzy przez aktualizację OTA, czyli bez wizyty w serwisie.
W Ameryce Północnej wdrożenie już ruszyło. W Europie i na Bliskim Wschodzie nowe funkcje mają pojawić się pod koniec marca. To ważne także z polskiej perspektywy, bo jeśli Gravity szerzej pojawi się na naszym rynku lub przez prywatny import, użytkownicy nie zostaną z pierwszą, uboższą wersją systemu.
Lucid podał, że obsługiwane będą zarówno połączenia bezprzewodowe, jak i przewodowe dla obu systemów. CarPlay i Android Auto mają działać na dużym ekranie Clearview Cockpit o rozdzielczości 6K.
W aucie premium to już nie dodatek, tylko oczekiwany standard
Na papierze brak CarPlay i Android Auto może wydawać się drobiazgiem. W praktyce dla wielu użytkowników to jedna z pierwszych rzeczy, które sprawdzają po zajęciu miejsca za kierownicą.
Powód jest prosty. Kierowcy chcą mieć od razu swoje mapy, kontakty, muzykę, podcasty i komunikatory. Fabryczne systemy infotainment potrafią być efektowne, ale bardzo często przegrywają z ekosystemem telefonu pod względem wygody i przyzwyczajeń użytkownika.
W segmencie premium brak tych funkcji boli jeszcze bardziej. Jeśli ktoś wydaje równowartość dobrze wyposażonego mieszkania w mniejszym mieście albo domu w tańszej lokalizacji, nie chce słyszeć, że musi czekać na rozwój własnego oprogramowania producenta. Tym bardziej że konkurencja już dawno przyzwyczaiła klientów do obecności tych rozwiązań.
W Polsce byłby to temat szczególnie czuły. Nasz rynek premium EV jest wciąż stosunkowo niewielki, ale klienci są wymagający. Jeśli auto kosztuje ponad 300 tys. zł, to brak CarPlay lub Android Auto często kończy się prostym pytaniem: dlaczego mam płacić więcej za coś, co w aucie za połowę tej kwoty już jest?


Gravity ma mocne liczby, ale software wcześniej psuł obraz całości
Lucid Gravity nie jest przypadkowym SUV-em, który próbuje nadrobić marketingiem. To samochód z naprawdę mocnymi parametrami. Debiutował jako najszybciej ładujący się samochód elektryczny w USA, oferując moc ładowania do 400 kW. Według producenta pozwala to odzyskać ponad 200 mil zasięgu w 11 minut.
Do tego dochodzi maksymalny zasięg do 450 mil na pełnym ładowaniu. Po przeliczeniu to około 724 km. Oczywiście realny wynik na autostradzie będzie niższy, ale sama skala pokazuje, że Lucid celuje w kierowców, którzy naprawdę jeżdżą daleko, a nie tylko po mieście.
| Parametr | Lucid Gravity |
|---|---|
| Typ auta | elektryczny SUV |
| Aktualizacja systemu | Lucid UX 3.5 |
| Nowe funkcje | Apple CarPlay, Android Auto |
| Sposób wdrożenia | OTA oraz fabrycznie w nowych autach |
| Rodzaj połączenia | przewodowe i bezprzewodowe |
| Ekran | Clearview Cockpit 6K |
| Maks. moc ładowania DC | 400 kW |
| Przyrost zasięgu | ponad 200 mil w 11 minut |
| Maks. zasięg | do 450 mil czyli ok. 724 km |
| Port ładowania w USA | NACS |
Jednocześnie Gravity miał problem, którego w tym segmencie trudno zignorować. Po premierze pojawiały się informacje o kłopotach z oprogramowaniem, błędach na ekranie i problemach z działaniem kluczyka. Sam prezes Lucida przyznał wcześniej, że po nieudanym starcie wymienił cały zespół odpowiedzialny za software.
To sporo mówi o skali problemu. W aucie kosztującym w USA ponad 80 tys. dolarów, czyli około 312 tys. zł przy kursie 3,90 zł, takie niedociągnięcia są zwyczajnie źle odbierane. A trzeba pamiętać, że po doliczeniu podatków, transportu i marży europejska cena byłaby zauważalnie wyższa.
Dla polskiego kierowcy ważniejsze może być co innego niż sama nowość
Z punktu widzenia polskiego użytkownika ciekawsze od samego dodania CarPlay i Android Auto jest to, że Lucid zaczął porządkować software po trudnym starcie. To właśnie oprogramowanie coraz częściej decyduje dziś o tym, czy auto elektryczne jest przyjemne w codziennym użyciu.
Na naszym rynku dobrze to widać po reakcjach klientów na Teslę, BMW, Mercedesa czy Hyundaia. Zasięg, moc i ładowanie robią wrażenie w folderze lub na premierze. Po kilku tygodniach kierowca ocenia jednak głównie to, czy nawigacja działa sprawnie, czy telefon łączy się bez problemu, czy aplikacja nie gubi auta i czy ekran reaguje bez opóźnień.
Dlatego ruch Lucida można czytać jako próbę odbudowy zaufania. Marka pokazuje, że słucha użytkowników i dowozi funkcje, których naprawdę chcieli. To dużo lepsza droga niż upieranie się przy własnym systemie za wszelką cenę.
W tym kontekście trudno nie zauważyć kontrastu z General Motors, które w nowych autach elektrycznych zrezygnowało z Apple CarPlay i Android Auto. Lucid idzie dokładnie w przeciwną stronę. I szczerze mówiąc, z perspektywy klienta to bardziej rozsądne podejście.
Szybkie ładowanie brzmi świetnie, ale w Europie liczy się praktyka
W USA Gravity korzysta z portu NACS, co daje dostęp do sieci Tesla Supercharger. To duży atut dla amerykańskich kierowców podróżujących na długich trasach. Trzeba jednak pamiętać, że nawet tam nie każda ładowarka Tesli jest w stanie oddać pełne 400 kW, które Gravity potrafi przyjąć.
W Europie i w Polsce temat wygląda inaczej. Sama wysoka moc ładowania jest bardzo atrakcyjna, ale w praktyce liczy się także krzywa ładowania, przygotowanie baterii przed dojazdem do stacji, stabilność systemu i dostępność odpowiednio mocnych punktów. U nas stacje 350 kW już są, ale nadal nie stanowią standardu na każdej trasie.
To nie zmienia faktu, że Gravity wygląda na samochód stworzony do dalekich podróży. Jeśli Lucid dopracuje software, może mieć argumenty mocniejsze niż część konkurencji premium. Szczególnie dla klientów, którzy chcą dużego elektrycznego SUV-a i nie są przywiązani do niemieckich marek.
Czy Lucid ma w Polsce realne szanse
Na dziś Lucid pozostaje marką niszową z perspektywy polskiego rynku. Nie ma u nas takiej rozpoznawalności jak Tesla, BMW, Mercedes czy Audi. Do tego dochodzi kwestia sieci sprzedaży, serwisu i ogólnej dostępności auta.
Mimo to Gravity mógłby zainteresować wąską grupę klientów szukających czegoś bardziej egzotycznego niż typowy elektryczny SUV premium. Zwłaszcza jeśli finalnie zaoferuje połączenie bardzo dużego zasięgu, wysokiej mocy ładowania i dopracowanego wnętrza. Problem w tym, że w tej klasie cena będzie miała ogromne znaczenie.
Jeśli amerykański punkt wejścia to ponad 80 tys. dolarów, czyli około 312 tys. zł przy kursie 3,90 zł, to europejska i potencjalnie polska cena mogłaby bez większego trudu dojść do poziomu 400 tys. zł albo go przekroczyć. Wtedy klient zaczyna porównywać Gravity już nie tylko z Teslą Model X, ale też z BMW iX, Mercedesem EQS SUV czy Volvo EX90.
A w takim towarzystwie brak CarPlay i Android Auto byłby po prostu kompromitujący. Lucid dobrze więc zrobił, że zamknął ten temat teraz, a nie za rok.
To mała aktualizacja, która mówi dużo o całej marce
Na pierwszy rzut oka dodanie CarPlay i Android Auto wygląda jak zwykła poprawka listy wyposażenia. W rzeczywistości to sygnał, że Lucid zrozumiał, gdzie popełnił błąd. Klienci aut premium EV nie chcą eksperymentu z niedokończonym oprogramowaniem. Chcą samochodu, który od początku działa bez dyskusji.
Gravity nadal pozostaje jednym z najciekawszych dużych elektrycznych SUV-ów na rynku amerykańskim. Ma zasięg, ma tempo ładowania, ma osiągi. Teraz dostaje też funkcje, które dla wielu użytkowników są zwyczajnie codziennym standardem.
I właśnie dlatego ta wiadomość jest ważniejsza, niż może się wydawać po samym nagłówku. Czasem o odbiorze samochodu za setki tysięcy złotych nie decyduje kolejnych 20 km zasięgu, tylko to, czy po wejściu do auta telefon łączy się od razu i wszystko działa bez irytacji.
Czy w aucie premium za ponad 300-400 tys. zł brak Apple CarPlay i Android Auto od razu skreśliłby taki model na waszej liście, czy dalibyście szansę dobremu systemowi producenta?











Dołącz do dyskusji