MOYA energia po raz pierwszy uruchomiła stację ładowania poza własną siecią stacji paliw. To ważna zmiana, bo właśnie taki model może zdecydować o tym, czy zapowiadane setki nowych punktów faktycznie pojawią się w krótkim czasie.
Pierwszy taki punkt już działa
Nowa stacja stanęła w Barcikowie koło Olsztyna, przy Zajeździe Zakątek na drodze krajowej nr 51. To trasa często wybierana przez kierowców jadących między centralną a północną Polską.
Na miejscu dostępne jest ładowanie z mocą do 180 kW. Dla użytkowników aut elektrycznych oznacza to szybkie uzupełnienie energii podczas postoju w punkcie, który nie jest klasyczną stacją paliw.
To pierwszy przypadek, gdy MOYA energia wyszła z ładowarkami poza własny format lokalizacji. Do tej pory rozwój marki kojarzył się głównie z infrastrukturą przy stacjach MOYA.
Dlaczego ten ruch jest ważniejszy niż sama lokalizacja
Najciekawsza w tej informacji nie jest sama stacja w Barcikowie, tylko model działania. Wejście w obiekty partnerskie daje firmie dostęp do miejsc, gdzie wcześniej nie miała własnej bazy paliwowej, a więc także ograniczone możliwości stawiania ładowarek.
To oznacza prostszą drogę do szybszej rozbudowy sieci. Zamiast czekać wyłącznie na rozwój własnych lokalizacji, MOYA energia może pojawiać się tam, gdzie ruch kierowców już istnieje: przy zajazdach, hotelach czy innych punktach postoju.
Z perspektywy kierowcy liczy się jedno: więcej ładowarek w miejscach, gdzie faktycznie zatrzymuje się auto. I właśnie to otwiera model partnerski.
Sieć ma urosnąć bardzo mocno jeszcze w tym roku
Dziś sieć MOYA energia obejmuje 59 lokalizacji i 166 punktów ładowania AC oraz DC. Plan na koniec roku zakłada wzrost do prawie 450 punktów ładowania.
Skala zapowiedzi jest duża. Jeśli firma utrzyma tempo, liczba punktów wzrośnie w kilka miesięcy niemal trzykrotnie względem obecnego stanu.
Moc dostępnych stacji wynosi dziś od 60 do 180 kW. W drugiej połowie roku mają pojawić się także stacje o mocy 400 kW.
Co dokładnie zapowiada MOYA energia
| Parametr | Dane |
|---|---|
| Obecna liczba lokalizacji | 59 |
| Obecna liczba punktów ładowania | 166 |
| Plan do końca roku | prawie 450 punktów |
| Moc obecnych stacji | 60-180 kW |
| Planowana moc nowych stacji | do 400 kW |
| Nowa lokalizacja partnerska | Barcikowo k. Olsztyna |
| Lokalizacja przy trasie | DK51 |
| Cel do 2030 roku | 10 000 punktów ładowania |
Promocja na start
Przez pierwszy miesiąc od uruchomienia nowej stacji użytkownicy aplikacji Super MOYA i MOYA Firma mogą ładować auto w cenie 1,99 zł/kWh.
To stawka promocyjna przypisana do startu tej lokalizacji. Dla kierowców z regionu albo osób regularnie jeżdżących przez Warmię może to być po prostu dobry moment, by sprawdzić nowy punkt w praktyce.
Firma patrzy dalej niż własne stacje paliw
MOYA zapowiada dalszy rozwój w dwóch kierunkach. Pierwszy to własna infrastruktura przy stacjach paliw. Drugi to kolejne punkty partnerskie, takie jak nowa lokalizacja w Barcikowie.
Z komunikatu wynika też, że rośnie liczba partnerskich punktów ładowania dostępnych w aplikacjach firmy. W ciągu dwóch lat od startu ich liczba wzrosła czterokrotnie, do ponad 6000 punktów.
To ważne rozróżnienie. Co innego własna sieć MOYA energia, a co innego punkty partnerskie widoczne i obsługiwane przez aplikacje marki. Dla użytkownika końcowego liczy się wygoda dostępu, ale z biznesowego punktu widzenia własna infrastruktura daje firmie większą kontrolę nad ceną, dostępnością i tempem rozbudowy.
Cel na 2030 rok wygląda bardzo ambitnie
Grupa Anwim deklaruje, że do 2030 roku chce udostępnić 10 000 punktów ładowania dla samochodów osobowych i ciężarowych, w tym eHDV. To poziom, którego nie da się osiągnąć wyłącznie przez dokładanie ładowarek przy własnych stacjach paliw.
Właśnie dlatego debiut lokalizacji partnerskiej ma większe znaczenie, niż sugeruje sam komunikat o jednej nowej stacji. Jeśli model się sprawdzi, kolejne uruchomienia mogą iść szybciej, bo firma przestaje być ograniczona tylko do własnych gruntów i własnych obiektów.
Dla rynku to też sygnał, że rozwój infrastruktury ładowania coraz mocniej będzie opierał się na współpracy z gotowymi punktami usługowymi przy trasach.
Teraz najważniejsze będzie tempo
Na razie MOYA wykonała pierwszy krok i pokazała, że chce rozwijać ładowanie poza stacjami paliw. Prawdziwy test zacznie się wtedy, gdy podobnych lokalizacji będzie kilkanaście albo kilkadziesiąt.
Jeśli do końca roku liczba punktów rzeczywiście dobije do prawie 450, ten ruch okaże się początkiem dużo większej zmiany w strategii firmy. A jeśli do tego dojdą ładowarki 400 kW, sieć stanie się ciekawsza także dla kierowców oczekujących krótszych postojów na trasie.
Czy Waszym zdaniem rozwój ładowarek przy zajazdach i innych punktach partnerskich ma większy sens niż stawianie ich wyłącznie przy stacjach paliw?













Dołącz do dyskusji