GreenWay zabezpieczył 138 mln euro finansowania dłużnego na rozwój sieci ładowania w Europie Środkowo-Wschodniej. Pieniądze wyłożyło konsorcjum europejskich instytucji finansowych, a firma chce przeznaczyć je na dalszą rozbudowę infrastruktury, jakość usług i umocnienie pozycji przede wszystkim w Polsce.
To nie jest mała runda „na przeczekanie”. Po tej transakcji łączna kwota kapitału pozyskanego przez GreenWay na rozwój elektromobilności urosła do 258 mln euro. Robi wrażenie, szczególnie że mówimy o operatorze niezależnym, a nie o koncernie paliwowym czy energetycznym z grubym bilansem w tle.
Finansowanie zapewniły Crédit Mutuel Arkéa, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, ING Polska, ING oraz mBank. GreenWay twierdzi, że to pierwsze tego typu finansowanie dłużne dla niezależnego operatora infrastruktury ładowania w tym regionie Europy. Jeśli tak, to mamy sygnał, że banki i instytucje rozwojowe zaczynają traktować ładowarki nie jak modny dodatek do EV, tylko jak normalną infrastrukturę, na której da się budować biznes.
Firma zapowiada, że środki pójdą nie tylko w nowe punkty, ale też w poprawę jakości obsługi i doświadczenia klientów. I dobrze, bo sama liczba stacji to za mało. Kierowcę interesuje, czy ładowarka działa, czy daje deklarowaną moc i czy nie kończy się zabawa telefonem do supportu.
GreenWay dorzuca do tego szerszą narrację o bezpieczeństwie energetycznym Europy i uniezależnianiu się od importowanych paliw kopalnych. Brzmi dobrze na papierze, ale akurat tutaj trudno się z tym kłócić – transport elektryczny i własna infrastruktura faktycznie zaczynają być elementem większej układanki, a nie tylko tematem dla fanów nowych technologii.
GreenWay działa na kilku rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, a Polska pozostaje jego największym rynkiem. Firma rozwija też sieć szybkiego i ultraszybkiego ładowania między innymi w ramach unijnych projektów Expand-E oraz Cross-E.
Teraz najciekawsze będzie jedno: czy za tymi 138 mln euro pójdzie szybki przyrost hubów HPC i lepsza niezawodność, czy głównie ładne slajdy dla inwestorów. Jak myślicie, dziś bardziej liczy się liczba nowych lokalizacji czy jakość działania już istniejących stacji?











Dołącz do dyskusji