ORLEN Charge pojawił się w aplikacji Elocity, więc użytkownicy mogą teraz wyszukać stację, uruchomić ładowanie i zapłacić bez przechodzenia do ekosystemu ORLEN VITAY. Dla kierowców to po prostu mniej klikania, a na rynku ładowania właśnie o takie małe rzeczy toczy się dziś prawdziwa gra.
Elocity podaje, że z aplikacji korzysta już ponad 180 tys. użytkowników, a po dodaniu ORLEN Charge system ma obejmować około 80 proc. ogólnodostępnych stacji ładowania w Polsce. Brzmi dobrze, choć jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach – roaming nie naprawi awarii, kolejek ani słabo ustawionych cen. Ale zdejmuje jeden z najbardziej irytujących problemów: konieczność żonglowania apkami.
Mniej aplikacji, więcej sensu
Jeśli jeździcie elektrykiem po Polsce, to dobrze znacie ten schemat. Jedna stacja działa tu, druga tam, trzecia wymaga kolejnego konta, a czwarta jeszcze osobnej karty płatniczej. Formalnie wszystko jest dostępne. W praktyce bywa męczące.
I właśnie dlatego taka integracja ma sens. W Elocity można teraz obsłużyć także stacje ORLEN Charge – od wyszukania punktu, przez start sesji, po płatność. Niby nic wielkiego. A jednak to jest ten rodzaj zmiany, który realnie poprawia codzienne korzystanie z auta elektrycznego.
ORLEN oczywiście nie rezygnuje z własnej aplikacji. ORLEN VITAY nadal działa normalnie i dalej pozwala m.in. sprawdzić dostępność stacji, rozpocząć i zakończyć sesję, podejrzeć historię czy pobrać fakturę. Elocity staje się po prostu dodatkowym kanałem dostępu. Dla części kierowców – wygodniejszym.
Skala ma znaczenie, bo ORLEN ma już ponad 1300 punktów
Tu dochodzimy do ważniejszej części tej informacji. ORLEN Charge to dziś ponad 1300 ogólnodostępnych punktów ładowania w Polsce. Nie mówimy więc o niszowym operatorze, tylko o sieci, którą faktycznie widać na trasach.
Duża część stacji stoi przy obiektach ORLEN-u, co ma prostą zaletę: można skorzystać z toalety, coś zjeść, napić się kawy i nie siedzieć 20 minut na pustym parkingu. To nie jest detal. Przy dalszych wyjazdach takie zaplecze robi różnicę.
ORLEN rozwija też dwa typy infrastruktury. Przy głównych trasach stawia wielostanowiskowe huby, a w miastach szybkie stacje standalone, niezależne od klasycznych stacji paliw. Te pierwsze są ważniejsze dla ruchu wakacyjnego i tranzytu, te drugie dla ludzi, którzy chcą po prostu szybko doładować auto w mieście.
Do 400 kW na papierze, ale i tak najważniejsze jest to, jak to działa w praktyce
Najmocniejsze huby ORLEN Charge oferują do ośmiu stanowisk i moc do 400 kW na punkt. Do tego dochodzi dynamiczne zarządzanie mocą, więc energia jest rozdzielana między podłączone samochody.
Brzmi dobrze na papierze i częściowo naprawdę robi wrażenie. Tyle że jak zawsze przy ładowaniu trzeba mieć z tyłu głowy prostą rzecz: 400 kW to nie jest to samo co 400 kW dla każdego auta przez całą sesję. Znaczenie ma samochód, stan baterii, temperatura i to, ile aut stoi obok. Marketing lubi szczyty mocy, kierowca patrzy na minuty i średnią.
ORLEN podaje, że na nowych hubach optymalny poziom naładowania można osiągnąć w około 20 minut. To jest realne dla części nowoczesnych aut, szczególnie z architekturą 800 V. Dla wielu pozostałych będzie po prostu wolniej. Normalna sprawa.
Cennik jest prostszy, promocje nadal tylko czasowe
Od kwietnia 2026 roku ORLEN uprościł taryfę DC. Zamiast stawek zależnych od mocy ładowarki obowiązuje jedna cena: 2,69 zł/kWh na wszystkich punktach DC. Dla AC jest to 1,95 zł/kWh.
Do 1 września trwa też wakacyjna promocja w aplikacji ORLEN VITAY: 2,19 zł/kWh za DC i 1,59 zł/kWh za AC. I tu pojawia się mały haczyk – komunikat o integracji z Elocity nie mówi, by te promocyjne ceny automatycznie dotyczyły roamingu i po wejściu do Elocity takich cen nie dostajemy. Jeśli więc ktoś liczy na najniższą stawkę, powinien sprawdzić to przed podpięciem auta. Bo wygoda wygodą, ale rachunek na końcu nadal ma znaczenie – a różnica 50 groszy na kWh to dużo.
ORLEN chce iść dalej
Plan na najbliższe lata jest ambitny. Do końca 2027 roku ORLEN chce uruchomić kilkadziesiąt kolejnych hubów i ponad 100 nowych lokalizacji standalone. W dłuższym horyzoncie, do 2035 roku, mowa jest o 5800 ultraszybkich punktach DC i 33 proc. udziału w rynku energii dostarczanej publicznie do aut elektrycznych.
To są duże liczby. Na razie jednak kierowcę bardziej od strategii na 2035 rok interesuje, czy dziś da się podjechać, podłączyć auto i ruszyć dalej bez zakładania piątego konta. Integracja z Elocity właśnie ten problem trochę zmniejsza.
Mała rzecz, a cieszy. Korzystacie na co dzień z roamingu w aplikacjach do ładowania, czy i tak wolicie odpalać sesję bezpośrednio u operatora, żeby nie ryzykować wyższej ceny albo problemów z autoryzacją?













Dołącz do dyskusji