Tauron oficjalnie uruchomił usługę „Tanie Ładowanie”, czyli abonament za 79,99 zł miesięcznie, który daje dostęp do niższych stawek na stacjach eTAURON. Z opisu oferty i regulaminu wynika, że najmocniej promowane są ładowania w okresie letnim, szczególnie w weekendy i święta między 10 a 16, gdy na AC można zejść do 0,29 zł/kWh, a na DC do 0,49 zł/kWh.
Jak działa Tauron Tanie Ładowanie
Oferta wymaga podpisania umowy na 12 miesięcy. Nie startuje od razu po podpisaniu dokumentów, tylko od 1. dnia kolejnego miesiąca. Jeśli więc ktoś zawrze umowę w lipcu, zacznie korzystać z preferencyjnych stawek od sierpnia.
Abonament nie daje „darmowego ładowania”, tylko dostęp do osobnego cennika. Samą usługę ładowania rozlicza operator infrastruktury, czyli TNT, w aplikacji eTAURON.
Cennik Tauron Tanie Ładowanie
Latem, czyli od kwietnia do września, stawki zależą od dnia tygodnia i godziny:
- weekendy i święta, godz. 10:00-16:00: AC 0,29 zł/kWh, DC 0,49 zł/kWh
- weekendy i święta, godz. 16:01-9:59: AC 1,59 zł/kWh, DC 1,99 zł/kWh
- dni robocze, godz. 10:00-16:00: AC 0,59 zł/kWh, DC 0,79 zł/kWh
- dni robocze, godz. 16:01-9:59: AC 1,59 zł/kWh, DC 1,99 zł/kWh
Zimą, od października do marca, znika cała zabawa z oknami czasowymi. Obowiązuje jedna stawka przez całą dobę:
- AC 1,79 zł/kWh
- DC 2,09 zł/kWh
I tu widać pierwszy zgrzyt. Marketingowo najlepiej wygląda 0,29 zł/kWh, ale to cena dostępna tylko w dość wąskim oknie: sześć godzin, w weekend lub święto, w sezonie letnim, na AC.
Gdzie ta oferta faktycznie ma sens
Jeśli ktoś ma czas, jeździ regularnie w pobliżu stacji eTAURON i może planować ładowanie pod zegarek, abonament może się spiąć. Szczególnie na AC w letnich oknach promocyjnych.
Przy założeniu, że alternatywą jest energia po około 1,10 zł/kWh, różnica na promocyjnym AC wynosi 0,81 zł/kWh. To oznacza, że żeby odrobić sam abonament 79,99 zł, trzeba miesięcznie zużyć około 98,8 kWh w najlepszym oknie taryfowym.
Na DC różnica jest mniejsza: 1,10 zł/kWh kontra 0,49 zł/kWh daje 0,61 zł/kWh oszczędności. W takim wariancie potrzeba około 131,1 kWh miesięcznie, żeby wyjść na zero względem abonamentu.
To są proste wyliczenia i właśnie one pokazują sedno sprawy: oferta jest tania, ale tylko dla tych, którzy będą z niej korzystali regularnie i w odpowiednich godzinach.
Haczyki są co najmniej dwa
Pierwszy problem to czas. Okno promocyjne trwa 6 godzin, od 10 do 16. Na AC typowy samochód z ładowarką pokładową 11 kW uzupełni w tym czasie około 60-66 kWh. Czyli do zwrotu abonamentu na najtańszym AC potrzeba mniej więcej dwóch sensownych sesji miesięcznie.
Drugi problem to dostępność. Regulamin wprost mówi, że produkt zapewnia dostęp do sieci, a nie do konkretnej stacji. Innymi słowy: płacimy za prawo do tańszego cennika, ale nikt nie gwarantuje wolnego złącza wtedy, kiedy akurat chcemy ładować auto.
To ważne, bo najatrakcyjniejsza stawka będzie przyciągała dokładnie tych samych użytkowników, o tej samej porze. Jeśli na miejscu okaże się, że AC jest zajęte, cały rachunek ekonomiczny zaczyna się rozjeżdżać.
Zimą robi się zwyczajnie przeciętnie
Drugi duży zgrzyt to okres zimowy. Od października do marca mamy AC 1,79 zł/kWh i DC 2,09 zł/kWh, niezależnie od pory dnia. To nie są stawki, które same z siebie uzasadniają abonament za prawie 80 zł miesięcznie.
W praktyce oznacza to, że letnie oszczędności muszą pracować także na zimę. A ponieważ umowa trwa 12 miesięcy, nie da się po prostu wziąć abonamentu tylko na najlepszy sezon i z niego wyjść, gdy kończy się promocja.
Jeżeli ktoś podpisałby umowę teraz, ma przed sobą tylko część „tańszego” okresu, a potem pół roku stawek, które wyglądają już dużo mniej atrakcyjnie. To właśnie dlatego kalkulację miesięczną dobrze jest traktować ostrożnie. W skali całej umowy potrzeba znacznie większego wolumenu energii niż wspomniane 98,8 kWh czy 131,1 kWh miesięcznie w letnim oknie.
Jak to wygląda na tle GreenWay
Dla porównania: w abonamencie GreenWay Energia Max stawki wynoszą obecnie około 1,6 zł/kWh na AC i 2,1 zł/kWh na DC. Tauron latem w promocyjnych godzinach wypada więc znacznie lepiej cenowo.
Ale GreenWay ma inny profil infrastruktury. W jego sieci znajdziemy także ładowarki 350-400 kW, podczas gdy Tauron porusza się zwykle w okolicach 50-150 kW, a w wielu lokalizacjach mówimy po prostu o AC. To nie jest detal, bo niska cena na papierze nie zawsze wygrywa z krótszym postojem.
Dlatego porównanie „kto ma taniej” bez spojrzenia na moc ładowarki jest trochę mylące. 0,49 zł/kWh na DC wygląda bardzo dobrze, ale jeśli ktoś liczy na ultraszybkie ładowanie przy trasie, to nie ta liga.
Co jeszcze mówi regulamin
Regulamin zawiera jeszcze jedną ważną rzecz: brak możliwości skorzystania z preferencyjnych godzin przy jednoczesnym działaniu sieci jako całości nie jest traktowany jako nienależyte wykonanie umowy. Mówiąc prościej: jeśli stacja, którą sobie upatrzyliśmy, będzie zajęta, to nie jest problem operatora z punktu widzenia produktu abonamentowego.
Rekompensata pojawia się dopiero wtedy, gdy niedostępna jest istotna część całej sieci – mowa o jednoczesnej niedostępności minimum 50 procent stacji przez co najmniej 3 godziny między 10 a 16.
To znowu sprowadza nas do jednego wniosku: „Tanie Ładowanie” nie jest uniwersalnym sposobem na tanie jeżdżenie elektrykiem. To raczej narzędzie dla tych, którzy potrafią dopasować swoje ładowania do konkretnej sieci, konkretnych godzin i konkretnego sezonu.
Dla części kierowców to będzie bardzo dobra oferta. Dla innych – abonament, który wygląda świetnie w reklamie, a potem wymaga sporo gimnastyki. Czy przy 79,99 zł miesięcznie podpisalibyście umowę na rok dla stawek 0,29 zł/kWh i 0,49 zł/kWh, czy jednak szkoda Wam elastyczności?













Dołącz do dyskusji