BYD sprzedał w 2025 roku ponad 4,6 mln aut NEV, czyli elektryków i hybryd plug-in, i po raz pierwszy wyprzedził Forda. Podczas walnego zgromadzenia prezes Wang Chuanfu powiedział, że firma chce w ciągu pięciu lat zostać największym producentem samochodów na świecie pod względem skali.
Plan jest prosty, wykonanie już niekoniecznie
Dziś BYD jest szóstym największym koncernem motoryzacyjnym na świecie. To już nie jest marka, którą można zbyć wzruszeniem ramion. Problem w tym, że do Toyoty wciąż brakuje bardzo dużo, bo Japończycy sprzedali w 2025 roku 11,3 mln samochodów. To mniej więcej dwa razy tyle co BYD.
Brzmi ambitnie? Owszem. Ale nie jest to już czyste „chińskie marzenie”, tylko plan oparty na bardzo szybkim wzroście. BYD przestał produkować auta wyłącznie spalinowe już w 2022 roku i postawił wszystko na EV oraz PHEV. Na razie ten zakład daje radę.
Zagranica zaczyna ciągnąć wyniki
Najmocniejszy argument BYD to nie same Chiny, tylko eksport. W maju sprzedaż poza Chinami przekroczyła 160 tys. aut w jednym miesiącu po raz pierwszy. To pokazuje, że marka coraz skuteczniej odbiera klientów Toyocie, Volkswagenowi i innym dużym graczom w Europie, Azji Południowo-Wschodniej, Australii, Meksyku czy Brazylii.
W kilku krajach BYD jest już najlepiej sprzedającą się marką aut elektrycznych. Mowa między innymi o Australii, Brazylii i Wielkiej Brytanii. Tak, przed Teslą i Kią. Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to jak żart.
Flash Charging ma robić robotę
W marcu BYD pokazał Blade Battery 2.0 oraz system Flash Charging i właśnie na tym chce oprzeć kolejną falę wzrostu. Firma twierdzi, że popyt na modele z nową technologią jest tak duży, że ograniczeniem stała się produkcja baterii. Dla części nowych modeli liczba zamówień miała przekroczyć 100 tys. sztuk.
Sama infrastruktura też ma pomóc. BYD uruchomił właśnie pierwsze stacje Flash Charging w Europie i w Wielkiej Brytanii. Do końca 2026 roku chce mieć 300 takich ładowarek w UK i 3 tys. w Europie.
Parametry wyglądają mocno: do 1 500 kW mocy ładowania, 10-70 proc. w 5 minut i 10-97 proc. w 9 minut. Oczywiście brzmi to świetnie na papierze, ale jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach – zgodności auta, temperaturze baterii, realnej dostępnej mocy i powtarzalności wyniku.
BYD ma jeszcze jedną przewagę
Chińczycy produkują niemal wszystko sami: baterie, silniki elektryczne, układy napędowe, elektronikę sterującą, infotainment i software. W praktyce to poziom integracji, o którym wielu tradycyjnych producentów może na razie co najwyżej opowiadać na prezentacjach dla inwestorów.
Do tego doszedł własny chip do systemów smart driving w procesie 4 nm, pierwszy taki opracowany przez chińskiego producenta aut. BYD mówi o gotowości pod systemy autonomii poziomu L3 i L4. Tu też dobrze zachować chłodną głowę, bo między „możliwością techniczną” a realnym wdrożeniem na dużą skalę zwykle jest długa droga.
Toyota i Ford wciąż są gigantami, ale jednocześnie opóźniają albo kasują część dużych projektów elektrycznych. BYD robi odwrotnie: dokłada modele, dokłada technologię, dokłada eksport. I właśnie dlatego ten scenariusz nie wygląda dziś absurdalnie, tylko po prostu bardzo trudno.
Jeśli BYD utrzyma tempo, walka o pozycję numeru 1 naprawdę może się zacząć. Pytanie brzmi raczej nie „czy mogą”, tylko czy świat poza Chinami kupi tę markę równie chętnie jak klienci u siebie. Jak myślicie: 11,3 mln Toyoty da się dogonić w pięć lat, czy to jednak za krótki termin?












Dołącz do dyskusji