Tesla otworzyła w Hellerudsletta w Norwegii pierwszy w Europie hub Superchargerów z pełną infrastrukturą V4, czyli nie tylko nowymi słupkami, ale też nowymi szafami mocy. To ważna różnica, bo dopiero taki zestaw pozwala dojść do 500 kW na punkt ładowania.
Przez ostatnie miesiące Tesla stawiała w Europie słupki V4 – te czarno-białe, bez „dziury” pośrodku, trochę jak przeskalowane PS5 – ale bardzo często za nimi pracowały jeszcze szafy V3 albo V3+. Efekt był prosty: wygląd nowy, bebechy stare, więc realna moc nie dobijała do tego, co obiecywała nazwa generacji.
Pierwszy „prawdziwy” V4 w Europie
Nowa lokalizacja działa pod adresem 50 Kragerudveien, Hellerudsletta, Viken w Norwegii. Na miejscu jest 28 stanowisk V4, a stacja jest otwarta nie tylko dla Tesli, ale też dla innych samochodów elektrycznych.
Tu właśnie pojawia się sedno. To nie jest kolejny obiekt z samymi nowymi dispenserami, tylko pierwszy europejski Supercharger, w którym słupki V4 sparowano z szafami V4. Dopiero wtedy robi się z tego pełnoprawna nowa generacja.
500 kW brzmi dobrze na papierze, ale nie każdy z tego skorzysta
Nowe szafy V4 dają maksymalnie 500 kW. To najwyższa moc, jaką Tesla oferuje dziś dla aut innych niż Semi. Problem jest jeden: większość osobowych Tesli i tak nie potrafi tyle przyjąć.
Na ten moment z pełnego potencjału korzysta głównie Cybertruck. Na takim hubie potrafi ładować się z prędkością dochodzącą do 1 300 mil na godzinę, czyli prawie 2 100 km/h odzyskiwanego zasięgu. Robi wrażenie, choć to oczywiście przelicznik „na godzinę”, a nie coś, co zobaczycie przez całą sesję ładowania.
Dla kierowców innych EV najważniejsze jest co innego: Tesla wreszcie zaczyna stawiać w Europie infrastrukturę, która ma zapas mocy na przyszłe auta 800 V i wyższe piki ładowania. Mała rzecz? Nie, akurat duża.
Co zmienia nowa architektura
Szafa V4 może obsłużyć osiem punktów ładowania, czyli dwa razy więcej niż standardowa szafa V3. To upraszcza budowę całego obiektu, zmniejsza jego zajętość i ogranicza skalę prac instalacyjnych.
Tesla twierdzi też, że przy pełnej konfiguracji V4 koszt budowy schodzi poniżej 40 tys. dolarów na stanowisko. Jeśli to się spina w praktyce, firma dostaje dwa bonusy naraz: więcej punktów na tej samej powierzchni i niższy koszt rozbudowy sieci. A to już ma znaczenie.
V3 odchodzi do historii
Pełne zestawy V4 pojawiły się wcześniej w Ameryce Północnej. Sama architektura została pokazana pod koniec 2024 roku, wdrożenia ruszyły w 2025 roku, a teraz przyszła kolej na Europę.
Tesla zakończyła już produkcję szaf V3 i przeszła całkowicie na platformę V4 przy nowych inwestycjach. To mówi sporo: V3 nie będzie rozwijane, tylko zastępowane.
Dla użytkowników to jeszcze nie oznacza, że nagle każda Tesla zacznie ładować się z mocą 500 kW. Oznacza za to, że sieć Superchargerów przestaje być ograniczana przez starą elektronikę i wreszcie dogania to, co od dawna sugerował wygląd słupków.
Na razie pierwszy taki obiekt w Europie stanął w Norwegii. Pytanie jest proste: czy Tesla powinna teraz iść w więcej hubów 500 kW, czy ważniejsze jest po prostu szybsze zagęszczanie sieci?











Dołącz do dyskusji