Jeśli ktoś planuje zamówić Teslę jeszcze z odbiorem w tym roku, czasu zostało mało. W konfiguratorze Tesla Model 3 we wszystkich wersjach pokazuje dziś termin listopad-grudzień 2026, a Tesla Model Y ma ten sam widełki dla większości odmian, z wyjątkiem Premium RWD, gdzie pojawia się już Q1 2027. To zbiega się z relacjami klientów, którym sierpniowe i wrześniowe terminy były przesuwane o 1-3 tygodnie.
Wygląda więc na to, że popyt Tesli znowu odżył, przynajmniej patrząc po kolejce i tym, co widzą zamawiający.
Konfigurator Tesli pokazuje już przyszły rok
Najprościej. Kto dziś wchodzi do konfiguratora, ten widzi już daty, które przestają pachnieć „autem na już”. Model 3, niezależnie od wariantu, ma termin listopad-grudzień 2026. W przypadku Modelu Y większość wersji także wpada w listopad-grudzień 2026, ale Premium RWD przesuwa się już na Q1 2027.
To nie musi jeszcze oznaczać twardej blokady produkcyjnej. Tesla lubi korygować terminy, czasem w obie strony. Problem w tym, że od kilku tygodni widać podobny obraz także u klientów, którzy już zamówili samochody i śledzą swoje konta.
Na grupach użytkowników przewija się ten sam motyw: dostawy planowane na sierpień albo wrzesień przesuwają się o 1-3 tygodnie. Jedna taka zmiana to nic nadzwyczajnego. Seria podobnych zgłoszeń wygląda już jak realne wydłużenie kolejki.
Popyt wrócił, ale Tesla nadal zostawia sobie margines
Tu trzeba dodać jedno zastrzeżenie. Termin w konfiguratorze nie jest wyrocznią. Tesla od lat zarządza dostawami dość agresywnie, zależnie od rynku, kwartału i logistyki. Potrafi przyspieszyć wydania pod koniec okresu rozliczeniowego, ale potrafi też przesunąć auto, gdy zabraknie konkretnej specyfikacji albo zmieni się plan transportu.
Mimo tego skala jest czytelna. Jeśli każdy wariant Modelu 3 wpada już na końcówkę roku, a jedna z wersji Modelu Y wychodzi poza niego, to trudno mówić o jednostkowym błędzie w systemie. Bardziej pachnie to mocniejszym zamówieniami niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Dla polskiego klienta wniosek jest prosty: jeśli auto ma być „na ten rok”, odkładanie decyzji robi się ryzykowne. Zwłaszcza gdy ktoś celuje w konkretny kolor, felgi albo napęd, bo wtedy margines zwykle maleje.
Tesla odświeżyła też konfigurator i wreszcie jest mniej topornie
Drugi wątek jest mniejszy, ale praktyczny. Tesla zmieniła wygląd konfiguratora. Zamiast przewijania przez kolejne sekcje na podstronie, na zdjęciu auta pojawiły się hotspoty z wyskakującymi oknami, które opisują dane elementy.
To nie zmienia samochodu ani terminu dostawy, ale sam proces zamawiania jest teraz bardziej czytelny. Trochę jak u marek, które od dawna próbują sprzedawać auto konfiguracją obrazem, a nie ścianą tekstu. Tesla była tu zaskakująco zachowawcza. Już nie jest.
Szkoda tylko, że ładniejszy konfigurator nie skraca kolejki.
Jeśli te terminy utrzymają się przez najbliższe dni i tygodnie, końcówka roku może być dla Tesli bardzo mocna sprzedażowo. Pytanie tylko, czy zamawialiście już swoje auto, czy jeszcze liczycie na wcześniejszy slot?




Komentarze
Napisz, jeśli masz zdanie.