Przejdź do treści
News

Tesla zapowiada omijanie dziur w FSD. Funkcja wraca po 7 latach tych samych obietnic

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google
Dziurawa Droga W Bielsku Białej
fot. Kamil Czaiński, Wikipedia

Elon Musk znów zapowiedział, że Tesla doda do FSD omijanie dziur w jezdni. Deklaracja padła 31 sierpnia 2026 roku, choć sama funkcja przewija się w publicznych zapowiedziach od 2019 roku i figuruje w notatkach do FSD od wersji 14.3 z 7 kwietnia 2026 roku. Dla kierowców brzmi to sensownie, ale tym razem problemem nie jest pomysł, tylko wiarygodność terminu.

Spis treści Pokaż Ukryj

Tesla nie podała, w której wersji FSD funkcja się pojawi. Musk napisał tylko, że ma to nastąpić „wkrótce”.

FSD ma omijać dziury, ale częściowo robi to już dziś

Nowość nie bierze się znikąd. Auta Tesli z aktualnym FSD czasami już reagują na większe ubytki w asfalcie, choć nie jest to zachowanie przewidywalne ani oficjalnie opisane jako gotowa funkcja. W jednym z nagranych przypadków FSD 14.2.2.5 ustawiło auto tak, by uszkodzony fragment drogi przeszedł między kołami.

To jednak nadal wygląda bardziej jak efekt uboczny percepcji drogi niż świadome, powtarzalne „pothole avoidance”. Czy system rozpoznał dziurę, czy po prostu potraktował ją jak przeszkodę na jezdni, nie wiadomo.

Tesla od wersji FSD 14.3 wpisuje omijanie dziur na listę zapowiedzianych ulepszeń. To sugeruje, że temat jest już w pipeline, a nie tylko w kolejnym wpisie Muska na X. Tyle że podobny etap „zaraz będzie” widzieliśmy już wcześniej.

Problem nie jest nowy. Musk mówił o tym samo w 2019 roku

Pierwsza publiczna obietnica pojawiła się w kwietniu 2019 roku. Wtedy właściciel Tesli poprosił o drobne korekty toru jazdy w obrębie pasa, tak by auto chroniło opony i felgi przed dziurami. Musk się zgodził.

I na tym w praktyce stanęło.

W 2020 roku szef Tesli dorzucał, że z FSD będzie zintegrowane także aktywne sterowanie wysokością i tłumieniem zawieszenia. Część tego planu faktycznie trafiła do aut z pneumatycznym zawieszeniem. Aktualizacja 2022.20 dodała do Modeli S i X automatyczne dostosowanie zawieszenia przed odcinkami gorszej nawierzchni.

Tyle że dziś ten wątek ma dużo mniejsze znaczenie niż kilka lat temu. Produkcja Modelu S i Modelu X została zakończona, więc w gamie Tesli z regulowanym zawieszeniem zostaje praktycznie Cybertruck. Dla Modelu 3 i Modelu Y kluczowe byłoby więc nie „podniesienie auta”, tylko realne wykrycie dziury i korekta toru jazdy.

Tu właśnie zaczynają się schody.

Musk Dziury Drogowe 2019

Sprzęt Tesli powinien to umieć, ale „powinien” to za mało

Na papierze Tesla ma argumenty. Platforma HW4 oferuje więcej pamięci i mocy obliczeniowej niż HW3, a kamery mają około 4,5 razy wyższą rozdzielczość. To pomaga przy wykrywaniu drobnych elementów nawierzchni, szczególnie z większej odległości.

Z ludzkiej perspektywy temat wydaje się wręcz banalny. Kierowca widzi dziurę, lekko koryguje tor, jedzie dalej. Komputer musi zrobić to samo, ale bez naruszenia linii pasa, bez wjechania pod inne auto, bez gwałtownego manewru i z oceną, czy obiekt faktycznie jest dziurą, łatą, cieniem albo kałużą.

I właśnie dlatego taka funkcja jest trudniejsza, niż wygląda w marketingowym skrócie. Samo „widzenie” nie wystarczy. Potrzebna jest jeszcze decyzja, kiedy opłaca się ominąć uszkodzenie, a kiedy bezpieczniej je przejechać.

Tesla ma już bazę pod mapę dziur

Najciekawszy w tym wszystkim jest nie sam tweet Muska, tylko to, co Tesla może zrobić z danymi z floty. Firma od dawna buduje mapowanie jakości nawierzchni na podstawie danych zbieranych przez samochody użytkowników. Tę bazę wykorzystuje system adaptacyjnego zawieszenia, który potrafi przygotować auto na gorszy odcinek drogi jeszcze przed dojazdem do niego.

Jeśli Tesla rozszerzy ten mechanizm o konkretne dziury, może powstać crowdsourcowana mapa większych ubytków w jezdni. W praktyce auto nie tylko reagowałoby na to, co widzi kamera tu i teraz, ale też wiedziałoby wcześniej, że za kilkadziesiąt metrów jest problematyczne miejsce.

To otwiera dwie ścieżki. Pierwsza jest prosta: delikatna korekta w obrębie pasa albo wybór lepszej części pasa ruchu. Druga jest ambitniejsza: preferowanie gładszego pasa jeszcze przed dojazdem do uszkodzenia, o ile sytuacja drogowa na to pozwala.

Brzmi dobrze. Tylko znów, to jest potencjał, nie gotowa funkcja.

„Coming soon” u Tesli ma już złą historię

Największy problem z tą zapowiedzią nie dotyczy samych dziur. Dotyczy słowa „soon”. Tesla i Elon Musk od lat używają go bardzo szeroko, zwłaszcza przy FSD.

Przez ten czas oprogramowanie rzeczywiście zrobiło postęp. Dzisiejsze FSD radzi sobie na autostradach i drogach miejskich znacznie lepiej niż kilka lat temu, potrafi dojechać pod wskazany adres i zaparkować. Na tle wielu klasycznych systemów ADAS Tesla nadal jest mocna. Ale jednocześnie lista niedotrzymanych terminów Muska jest na tyle długa, że każdą kolejną zapowiedź trzeba filtrować przez praktykę, nie przez entuzjazm fanów.

To dlatego obecna deklaracja jest jednocześnie sensowna i podejrzana. Sensowna, bo omijanie dziur to realna korzyść dla kierowcy. Podejrzana, bo mówimy o funkcji obiecanej publicznie 7 lat temu.

Co to zmienia dla kierowców i dla robotaxi Tesli

Dla zwykłego użytkownika Tesli sprawa jest prosta. Dziury oznaczają szybsze zużycie opon, ryzyko uszkodzenia felg i po prostu gorszy komfort. W Europie, także w Polsce, to nie jest egzotyczny problem z amerykańskich przedmieść, tylko codzienność wielu dróg lokalnych po zimie.

Jest jeszcze drugi wątek. Tesla rozwija usługi autonomiczne i mocno promuje Cybercab oraz robotaxi. Jeśli firma chce przekonywać rynek, że auto może jeździć bez kierowcy i bez kierownicy, to powinno dobrze ogarniać także takie przyziemne rzeczy jak ubytki w asfalcie. Niby drobiazg, a właśnie na takich drobiazgach najłatwiej rozjeżdża się marketing z rzeczywistością.

Na razie mamy więc nie wdrożenie, tylko reaktywację starej obietnicy. Jeśli funkcja faktycznie trafi do jednej z najbliższych wersji FSD i będzie działała powtarzalnie, kierowcy odczują to od razu. Jeśli nie, temat znów wróci za rok z tym samym komentarzem.

Najzabawniejsze jest to, że omijanie dziur może się okazać bardziej namacalnym testem „autonomii” niż kolejne widowiskowe deklaracje o AI. Jak myślicie, Tesla dowiezie to jeszcze w 2026 roku, czy „soon” znowu potrwa kilka lat?

Zamów swoją Teslą i skorzystaj z bonusów za kupno z linku polecającego!
Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google

Komentarze

Napisz, jeśli masz zdanie.

Zobacz także