Słowenia definitywnie rezygnuje z dopłat do zakupu samochodów elektrycznych, po tym jak środki z poprzedniego programu wyczerpały się w połowie sierpnia 2026 roku. Rząd premiera Janeza Janšy przekierowuje pieniądze na infrastrukturę, w tym około 25 mln euro na stacje ładowania w 2027 roku.
Minister energii i infrastruktury Jernej Vrtovec zapowiedział wprost, że państwo „zdecydowanie zakończy subsydia na zakup pojazdów elektrycznych”. Nie chodzi więc o czasowe zamrożenie naboru czy oczekiwanie na nowy budżet, lecz o zmianę kierunku polityki.
Poprzednie środki skończyły się gwałtownie w połowie sierpnia, bo chętnych na elektryki było więcej, niż przewidziano w programie. Ministerstwo początkowo komunikowało, że nie przeznaczy na ten cel nowych pieniędzy.
43,9 mln euro z unijnego planu już się skończyło
W latach 2024-2026 Słowenia zarezerwowała 43,9 mln euro na wsparcie elektromobilności w ramach unijnego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. To właśnie z tego źródła pochodziła znaczna część pieniędzy na zakup elektryków.
Finansowanie z tego mechanizmu wygasło w maju 2026 roku. Kolejne programy musiałyby więc zostać pokryte przede wszystkim z budżetu krajowego, a nowy rząd nie zamierza go na ten cel otwierać.
Zmiana polityczna zbiegła się ze zmianą władzy. W maju Janez Janša zastąpił na stanowisku premiera Roberta Goloba, którego lewicowo-liberalny gabinet prowadził wcześniejszą politykę wsparcia zakupu aut bezemisyjnych. Dopłaty do auta są widowiskowe i łatwe do policzenia przez kupującego. Dla budżetu potrafią jednak zniknąć szybciej, niż zdąży ruszyć następny nabór.
Najpierw wolne ładowarki, potem sieć TEN-T
Urška Kalan, zastępczyni dyrektora Borzenu, państwowego operatora rynku energii i koordynatora systemu dopłat, mówi o przesunięciu priorytetów. Około 2,5 mln euro ma być dostępne na wolniejsze punkty ładowania.
Znacznie większa pula pojawi się w kolejnym roku. Słowenia planuje przeznaczyć około 25 mln euro w 2027 roku na ładowarki zlokalizowane w sieci TEN-T oraz poza nią. W praktyce chodzi więc o stacje przy głównych europejskich korytarzach transportowych, ale również o punkty poza trasami tranzytowymi.
To logiczny kierunek, jeśli infrastruktura faktycznie powstanie. Sama deklaracja 25 mln euro nie odpowie jednak klientowi, który dziś musi dopłacić do auta pełną kwotę z własnej kieszeni. Dopłata obniża cenę w dniu zakupu, ładowarka poprawia użytkowanie przez kolejne lata. Jedno nie zastępuje automatycznie drugiego.
Dla Polski to ciekawy sygnał z regionu, zwłaszcza że również u nas temat publicznego wsparcia zakupu elektryków wraca przy każdej zmianie programu. Słowenia wybrała inwestowanie w słupki, ale rynek szybko pokaże, czy kupujący zaakceptują brak dopłaty.
Najciekawsze będzie to, czy 25 mln euro przełoży się na ładowarki tam, gdzie kierowcy naprawdę ich potrzebują, a nie wyłącznie na punkty dobrze wyglądające w tabeli TEN-T. Czy wybralibyście więcej stacji ładowania kosztem całkowitego końca dopłat do elektryków?




Komentarze
Czy wybralibyście więcej stacji ładowania kosztem całkowitego końca dopłat do elektryków?