CATL dobił do 2 000 stacji wymiany baterii Choco-SEB 30 czerwca 2026 roku. Sieć działa już w 180 miastach i obejmuje 31 prowincji Chin, a tempo rozbudowy w tym roku przekracza 200 nowych lokalizacji miesięcznie.
To jest skala, której w Europie w zasadzie nie ma z czym porównać. Jeszcze w październiku 2025 roku CATL miał około 700 takich stacji, a na początku 2025 roku nie miał ich wcale. Dziś cel na koniec 2026 roku to 3 000 punktów w Chinach kontynentalnych i Hongkongu. Jeśli utrzyma obecne tempo, globalnie może skończyć rok z wynikiem przekraczającym 4 000 stacji. Robi wrażenie.
Choco-SEB rośnie szybciej niż większość sieci ładowania
CATL ogłosił ten projekt na poważnie dopiero w grudniu 2025 roku, kiedy pokazał 10 nowych modeli aut elektrycznych opracowanych wspólnie z chińskimi producentami. Wszystkie korzystają z wymiennych baterii. Idea jest prosta: zamiast ładować, podjeżdżacie do stacji, bateria wyjeżdża z auta, nowa wjeżdża pod podłogę i jedziecie dalej.
Brzmi dobrze na papierze, ale w praktyce taki system zwykle rozbija się o dwa problemy: standaryzację i skalę. CATL najwyraźniej próbuje rozwiązać oba naraz. Ma własne ogniwa, własny format pakietów i partnerów po stronie producentów aut. W Chinach to może zadziałać dużo łatwiej niż na Zachodzie, bo tam rynek jest bardziej skonsolidowany wokół lokalnych dostawców i decyzje zapadają szybciej.
Cel jest większy niż wygoda kierowcy
CATL mówi wprost, że chciałby, aby wymiana baterii zastąpiła nawet jedną trzecią stacji paliw w Chinach. Ambitnie? Bardzo. Absurdalnie? Już niekoniecznie, skoro mówimy o 2 000 działających punktach po mniej więcej półtora roku od startu.
Nowe stacje trafiają nie tylko do miast i dzielnic handlowych, ale też do miejsc turystycznych. Firma szykuje się również do wejścia na duże trasy ekspresowe, między innymi Pekin – Harbin, Pekin – Kunming, Pekin – Tybet, Daqing – Guangzhou i Lanzhou – Haikou. I to jest ważniejsze niż same okrągłe liczby, bo dopiero obecność na głównych korytarzach transportowych robi z takiego systemu realną alternatywę dla klasycznego ładowania.
Europa też jest na radarze, ale bez hurraoptymizmu
CATL już zapowiedział współpracę z Octopus Energy, która ma pomóc wprowadzić duży battery swap do Wielkiej Brytanii i Europy. Szef CATL Robin Zeng mówi, że technologia sprawdziła się w Chinach i teraz czas na Zachód.
No dobrze, tylko że Chiny to nie Europa. Tam łatwiej narzucić standard, szybciej stawia się infrastrukturę i łatwiej spiąć producentów wokół jednego formatu. U nas każdy chce mieć własne złącze, własną architekturę, własny software i najlepiej jeszcze własną narrację o „premium”. Dlatego sam pomysł jest ciekawy, ale eksport tego modelu 1:1 wcale nie jest oczywisty.
Jeśli jednak CATL faktycznie zacznie budować podobną sieć poza Chinami w tempie choćby kilka razy niższym, to battery swap znowu stanie się czymś więcej niż niszą dla taksówek i flot. A to już byłaby zmiana, którą rynek naprawdę by zauważył.
Czy wymiana baterii ma sens także w autach prywatnych, czy zostanie głównie rozwiązaniem dla flot i transportu komercyjnego?












Dołącz do dyskusji