Spis treści
Niemiecki producent z Ingolstadt właśnie ogłosił potężny pakiet zmian dla swoich najnowszych modeli opartych na platformach PPE (elektryki) oraz PPC (spalinowe). Choć zazwyczaj przy rocznikowych aktualizacjach spodziewamy się drobnych poprawek w oprogramowaniu, tym razem Audi poszło znacznie dalej. Mamy tu do czynienia z konkretnymi zmianami sprzętowymi, nową architekturą hamowania i – co najważniejsze dla wielu tradycjonalistów – powrotem do ergonomicznej normalności wewnątrz kabiny. Dodajmy do tego kinowe hity na ekranie i integrację z Disney+, a otrzymamy obraz marki, która bardzo chce dogonić cyfrową rzeczywistość.
Efektywność bez konkretów, ale z technologicznym smaczkiem
Audi chwali się, że modele elektryczne oparte na platformie PPE, czyli Q6 e-tron oraz A6 e-tron (wraz z wariantami Sportback i Avant), staną się bardziej wydajne. Producent deklaruje poprawę zasięgu i mniejsze zużycie energii. Tu jednak zapala się lampka ostrzegawcza dla wnikliwego obserwatora: w komunikacie nie padły żadne konkretne liczby. Nie ma nowej certyfikacji WLTP, co sugeruje, że zyski mogą być marginalne, wynikające raczej z optymalizacji zarządzania energią niż z rewolucji w ogniwach.
Znacznie ciekawiej wygląda jednak kwestia hamowania. Inżynierowie Audi przeprojektowali system rekuperacji. Po aktualizacji samochody będą mogły wyhamować do całkowitego zatrzymania bez użycia tradycyjnych hamulców ciernych. To spora zmiana. Dotychczas w ostatniej fazie hamowania często do gry wchodziły klocki i tarcze, co bywało wyczuwalne jako lekkie szarpnięcie. Teraz proces ma być nie tylko płynniejszy, ale i bardziej ekonomiczny – każda odrobina energii kinetycznej trafi z powrotem do baterii, zamiast zamieniać się w ciepło na tarczach hamulcowych.
Powrót fizycznych przycisków – koniec ery „głaskania” kierownicy
To może być najważniejsza wiadomość dnia dla osób, które irytowała dotychczasowa „dotykowa” polityka grupy Volkswagen. Audi oficjalnie przyznało, że w zaktualizowanych modelach zmienia wielofunkcyjną kierownicę.
Część dotykowych paneli, które często reagowały na przypadkowe muśnięcia dłonią podczas manewrowania, zostaje zastąpiona fizycznymi przyciskami. To wyraźny sygnał, że producent słucha opinii klientów i recenzentów, którzy od dawna punktowali to rozwiązanie jako ergonomiczny koszmar. Nowe przyciski mają obsługiwać kluczowe funkcje pojazdu, przywracając precyzję sterowania, której brakowało w w pełni dotykowych kokpitach.
Zmiany we wnętrzu obejmują też nowy interfejs użytkownika, wzorowany na tym z Q3, który ma być bardziej przejrzysty. Do tego dochodzi głębsza integracja smartfona – nawigacja z telefonu będzie widoczna nie tylko na ekranie centralnym, ale też na cyfrowych zegarach (Virtual Cockpit) i ekranie pasażera.


Rozrywka na postoju: Disney+ i kinowe hity
Audi mocno stawia na to, by samochód stał się „trzecią przestrzenią życiową”. W ramach współpracy z gigantem rozrywkowym, do sklepu z aplikacjami w samochodzie (Audi Application Store) trafia oficjalna aplikacja Disney+.
Właściciele nowych modeli (A5, Q5, A6, oraz elektrycznych A6 i Q6 e-tron) będą mogli oglądać filmy z uniwersum Star Wars, Marvela czy Pixara bezpośrednio na ekranie MMI. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa funkcja ta na ekranie centralnym działa tylko na postoju – na przykład podczas ładowania auta. Jeśli jednak dopłaciliście za ekran dla pasażera, filmy można oglądać również w trakcie jazdy.
Współpraca z Disneyem wykracza poza aplikację. Audi promuje się w nowym filmie „TRON: Ares”, gdzie na ekranie zobaczymy Audi Q8 e-tron oraz futurystyczny koncept nawiązujący do rajdowych legend marki. To klasyczny product placement, który ma łączyć cyfrowy świat filmu z elektryczną przyszłością marki.
Sportowe emocje i kontrolowany poślizg
Dla tych, którzy od filmów wolą emocje za kierownicą, Audi przygotowało coś w modelach z serii S. W Audi S6 e-tron pojawia się nowy tryb jazdy „Dynamic Plus”.
Nie chodzi tu tylko o wyostrzoną reakcję na gaz. System ma faworyzować tylną oś i zarządzać momentem obrotowym tak, by umożliwić kontrolowaną nadsterowność. Elektronika (ESC) przełącza się w tryb sportowy, pozwalając na lekkie „zarzucenie tyłem” zanim wkroczy do akcji. To ukłon w stronę kierowców, którzy obawiają się, że elektryki są zbyt sterylne w prowadzeniu.
Inteligentne światła i fabryczny wideorejestrator
Na liście nowości znajdziemy też zaawansowane funkcje oświetlenia. Reflektory Digital Matrix LED w modelu A6 zyskały nowe funkcje komunikacyjne. Potrafią one wyświetlać na asfalcie symbole ostrzegawcze – na przykład ikonę lodu, gdy wykryją śliską nawierzchnię, lub strzałki naprowadzające na środek pasa ruchu. To technologia, która realnie podnosi bezpieczeństwo, wykraczając poza zwykłe oświetlanie drogi.
Na koniec warto wspomnieć o gadżecie, o który prosiło wielu kierowców – zintegrowanej kamerze pokładowej (dashcam). Audi montuje ją w podstawie lusterka wstecznego. Kamera nagrywa w rozdzielczości 4K, obsługuje HDR i co najważniejsze – jest estetycznie wkomponowana w wnetrze, bez wiszących kabli. Nagrania zapisywane są na karcie SD, a system automatycznie zabezpiecza wideo w przypadku wykrycia kolizji lub ostrego hamowania.
Co dalej?
Ruch Audi jest bardzo znaczący. Zamiast czekać 3-4 lata na duży lifting, producent wprowadza kluczowe poprawki niemal na bieżąco. Decyzja o powrocie do fizycznych przycisków na kierownicy pokazuje, że trend „ekranizacji wszystkiego” osiągnął punkt krytyczny i producenci zaczynają się z niego wycofywać w imię użyteczności.
Brak konkretnych danych o wzroście zasięgu sugeruje, że walka o kilometry staje się coraz trudniejsza i teraz walka o klienta przenosi się na pole oprogramowania, ekosystemu (Disney+, ChatGPT) i jakości życia w kabinie. Zamówienia na zmodernizowane modele ruszają na przełomie listopada i grudnia.
Co sądzicie o powrocie fizycznych przycisków na kierownicę? Czy to przyznanie się do błędu, czy po prostu słuchanie głosu ludu? Dajcie znać w komentarzach!












Dołącz do dyskusji