Przejdź do treści
News

Ten elektryczny roadster ma 1000 KM i robi coś, na co Tesla wciąż się nie zdobyła

Denza Z Cabrio 07

Tesla od lat pokazuje Roadstera 2.0 bardziej na slajdach niż na drogach. Tymczasem BYD wyjął z rękawa Denzę Z i od razu celuje w segment, który miał należeć do Amerykanów.

Denza Z celuje dokładnie tam, gdzie Tesla zostawiła pustkę

Nowy model marki Denza, należącej do BYD, to elektryczny roadster o mocy około 1000 KM. Auto zadebiutowało w wersji produkcyjnej podczas salonu w Pekinie i ma pojawić się jeszcze w tym roku na Goodwood Festival of Speed w Wielkiej Brytanii.

Najciekawsze jest to, że BYD chce potraktować Europę priorytetowo, a nie własny rynek. To dość odważny ruch, bo mówimy o niszowym aucie sportowym, a nie kolejnym SUV-ie.

Osiągi brzmią jak odpowiedź na obietnice Tesli

Denza mówi o przyspieszeniu 0-60 mph w mniej niż 2 sekundy, czyli mniej więcej do 96 km/h. To poziom, który od lat kojarzy się z zapowiadanym, ale wciąż nieobecnym Tesla Roadsterem drugiej generacji.

Auto ma korzystać z tej samej platformy e3, co elektryczne kombi Denza Z9GT. Do tego dochodzą funkcje, które brzmią bardzo po chińsku i bardzo widowiskowo: drift mode, tank turn oraz zautomatyzowane systemy jazdy.

ParametrDenza Z
Typ nadwoziacoupe, kabriolet soft-top, wersja torowa
Napędelektryczny
Mocokoło 1000 KM
Przyspieszenie 0-60 mphponiżej 2 s
Platformae3
ZawieszenieDiSus-M elektromagnetyczne
System wsparcia kierowcyGod’s Eye
Ładowaniezgodność z BYD Flash do 1500 kW
Debiut w Europieplanowany jeszcze w 2025 roku

Ładowanie ma być absurdalnie szybkie

BYD dorzuca do tego swój najmocniejszy argument, czyli technologię Flash charging. Denza Z ma współpracować z ładowarkami o mocy 1500 kW, co według zapowiedzi pozwala na ładowanie do pełna w zaledwie kilka minut, a krótkie postoje mają zamykać się w mniej niż 10 minutach.

Brzmi dobrze na papierze. I nawet jeśli w praktyce wiele będzie zależało od krzywej ładowania oraz pojemności baterii, sam fakt wsparcia dla takiej mocy robi wrażenie.

Pojemności akumulatora jeszcze nie ujawniono. Te dane mają pojawić się w lipcu.

Będzie coupe, kabriolet i wersja na tor

BYD nie zamierza kończyć na jednym wariancie. Denza Z ma trafić na rynek jako:

  • coupe
  • kabriolet z miękkim dachem
  • wersja torowa

Na razie pokazano tylko odmianę otwartą. Stylistycznie auto miesza kilka światów. Tył przywodzi na myśl nowe Ferrari, przód może skojarzyć się z Lamborghini, a całość wygląda dużo poważniej niż stereotypowe „chińskie kopie” sprzed lat.

Cena może być największą niespodzianką

Na rynku chińskim Denza Z ma kosztować około 65 tys. dolarów. To kwota wręcz szokująco niska jak na elektryczny samochód sportowy o takich parametrach.

Dla porównania Maserati GranCabrio startuje z pułapu ponad 350 tys. dolarów. Oczywiście europejska cena Denzy Z będzie wyższa niż w Chinach, ale nawet po doliczeniu podatków i marż BYD może mocno namieszać, jeśli utrzyma rozsądny poziom.

I tu jest sedno całej historii. Tesla od lat obiecuje superszybki roadster. BYD po prostu pokazuje auto, ustala wersje nadwoziowe i szykuje premierę w Europie.

Czekam teraz na lipcowe dane o baterii i masie własnej, bo to one powiedzą nam, czy Denza Z to faktycznie nowy gracz w świecie elektrycznych sportowych aut, czy tylko bardzo efektowna zapowiedź. A Wy kupilibyście chiński roadster z 1000 KM, jeśli faktycznie kosztowałby dużo mniej niż europejscy rywale?

Komentarze

Zobacz także