Tesla od lat pokazuje Roadstera 2.0 bardziej na slajdach niż na drogach. Tymczasem BYD wyjął z rękawa Denzę Z i od razu celuje w segment, który miał należeć do Amerykanów.
Denza Z celuje dokładnie tam, gdzie Tesla zostawiła pustkę
Nowy model marki Denza, należącej do BYD, to elektryczny roadster o mocy około 1000 KM. Auto zadebiutowało w wersji produkcyjnej podczas salonu w Pekinie i ma pojawić się jeszcze w tym roku na Goodwood Festival of Speed w Wielkiej Brytanii.
Najciekawsze jest to, że BYD chce potraktować Europę priorytetowo, a nie własny rynek. To dość odważny ruch, bo mówimy o niszowym aucie sportowym, a nie kolejnym SUV-ie.
Osiągi brzmią jak odpowiedź na obietnice Tesli
Denza mówi o przyspieszeniu 0-60 mph w mniej niż 2 sekundy, czyli mniej więcej do 96 km/h. To poziom, który od lat kojarzy się z zapowiadanym, ale wciąż nieobecnym Tesla Roadsterem drugiej generacji.
Auto ma korzystać z tej samej platformy e3, co elektryczne kombi Denza Z9GT. Do tego dochodzą funkcje, które brzmią bardzo po chińsku i bardzo widowiskowo: drift mode, tank turn oraz zautomatyzowane systemy jazdy.
| Parametr | Denza Z |
|---|---|
| Typ nadwozia | coupe, kabriolet soft-top, wersja torowa |
| Napęd | elektryczny |
| Moc | około 1000 KM |
| Przyspieszenie 0-60 mph | poniżej 2 s |
| Platforma | e3 |
| Zawieszenie | DiSus-M elektromagnetyczne |
| System wsparcia kierowcy | God’s Eye |
| Ładowanie | zgodność z BYD Flash do 1500 kW |
| Debiut w Europie | planowany jeszcze w 2025 roku |
Ładowanie ma być absurdalnie szybkie
BYD dorzuca do tego swój najmocniejszy argument, czyli technologię Flash charging. Denza Z ma współpracować z ładowarkami o mocy 1500 kW, co według zapowiedzi pozwala na ładowanie do pełna w zaledwie kilka minut, a krótkie postoje mają zamykać się w mniej niż 10 minutach.
Brzmi dobrze na papierze. I nawet jeśli w praktyce wiele będzie zależało od krzywej ładowania oraz pojemności baterii, sam fakt wsparcia dla takiej mocy robi wrażenie.
Pojemności akumulatora jeszcze nie ujawniono. Te dane mają pojawić się w lipcu.
Będzie coupe, kabriolet i wersja na tor
BYD nie zamierza kończyć na jednym wariancie. Denza Z ma trafić na rynek jako:
- coupe
- kabriolet z miękkim dachem
- wersja torowa
Na razie pokazano tylko odmianę otwartą. Stylistycznie auto miesza kilka światów. Tył przywodzi na myśl nowe Ferrari, przód może skojarzyć się z Lamborghini, a całość wygląda dużo poważniej niż stereotypowe „chińskie kopie” sprzed lat.
Cena może być największą niespodzianką
Na rynku chińskim Denza Z ma kosztować około 65 tys. dolarów. To kwota wręcz szokująco niska jak na elektryczny samochód sportowy o takich parametrach.
Dla porównania Maserati GranCabrio startuje z pułapu ponad 350 tys. dolarów. Oczywiście europejska cena Denzy Z będzie wyższa niż w Chinach, ale nawet po doliczeniu podatków i marż BYD może mocno namieszać, jeśli utrzyma rozsądny poziom.
I tu jest sedno całej historii. Tesla od lat obiecuje superszybki roadster. BYD po prostu pokazuje auto, ustala wersje nadwoziowe i szykuje premierę w Europie.
Czekam teraz na lipcowe dane o baterii i masie własnej, bo to one powiedzą nam, czy Denza Z to faktycznie nowy gracz w świecie elektrycznych sportowych aut, czy tylko bardzo efektowna zapowiedź. A Wy kupilibyście chiński roadster z 1000 KM, jeśli faktycznie kosztowałby dużo mniej niż europejscy rywale?





















Dołącz do dyskusji