Litr benzyny 95 kosztuje już ponad 6,30 zł, diesel przekroczył się do 7 zł, a prognozy na kolejne miesiące nie napawają optymizmem. Napięcia wokół Iranu i Cieśniny Ormuz windują ceny ropy, a analitycy nie wykluczają scenariusza, w którym baryłka przekroczy 120, a nawet 150 dolarów. Co to oznacza dla polskich kierowców? Potencjalnie benzynę po 7-8 zł i diesla w okolicach 8-10 zł za litr.
Spis treści
Ceny na stacjach już rosną
Dane z 15 marca 2026 pokazują, że średnie ceny paliw w Polsce poszły w górę tydzień do tygodnia. Benzyna 95 podrożała o 3 grosze, diesel o 5 groszy, a diesel premium (DSL+) aż o 7 groszy. LPG również nie stoi w miejscu, z ceną powyżej 3,00 zł/l.
Najtaniej benzynę 95 zatankujesz na stacjach Lotos (6,04 zł) i AMIC Energy (6,05 zł). Najdrożej jest na BP i Shell, gdzie litr kosztuje 6,36 zł. W przypadku diesla rozrzut jest jeszcze większy: od 6,05 zł na Blisce do 7,05 zł na BP.
Co się dzieje na rynku ropy
Konflikt z udziałem Iranu sprawia, że rynki naftowe żyją w ciągłym napięciu. Największe ryzyko dotyczy Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowej ropy. Jeśli dostawy zostaną zakłócone, ceny mogą rosnąć tygodniami.
Amerykańska agencja EIA prognozuje, że nawet przy deeskalacji konfliktu ropa utrzyma się na podwyższonym poziomie przez większą część 2026 roku. Część analityków z Reuters ostrzega przed scenariuszem 120 dolarów za baryłkę, a niektórzy nie wykluczają nawet 150 dolarów.
Dla porównania: gdy w 2022 roku baryłka kosztowała 130 dolarów, w USA benzyna podskoczyła do rekordowych 5 dolarów za galon. Przy 150 dolarach mówi się o 6-7 dolarach. W Polsce takie poziomy ropy przełożyłyby się na benzynę w okolicach 7-8 zł/l i diesla po 8-10 zł/l.
Ile kosztuje przejechanie 100 km dzisiaj, a ile przy drożejącej ropie
Weźmy typowe auto spalinowe zużywające 7 l/100 km benzyny 95. Przy dzisiejszych cenach to koszt około 43 zł na 100 km. Gdyby benzyna podrożała do 8 zł, ten sam dystans kosztowałby 56 zł. Diesle z zużyciem 6 l/100 km to dziś 42 zł, ale przy 10 zł za litr byłoby to już 70 zł.
A elektryk? Przy średnim zużyciu 18 kWh/100 km i ładowaniu w domu po około 1 zł/kWh to zaledwie 18 zł na 100 km. Nawet ładowanie na szybkich ładowarkach publicznych po 2,2 zł/kWh daje 40 zł na 100 km, czyli mniej więcej tyle, ile dzisiaj kosztuje benzyna. Zobaczcie też jak to wygląda z naszym kalkulatorem kosztów ładowania!
Im droższe paliwo, tym większa przepaść na korzyść prądu. Przy benzynie po 8 zł ładowanie w domu byłoby blisko czterokrotnie tańsze niż tankowanie.
Próg bólu polskiego kierowcy
W USA ankiety pokazują, że benzyna po 5-6 dolarów za galon to punkt, w którym nawet sceptycy zaczynają rozglądać się za elektryczną alternatywą. W Polsce ten próg bólu jest trudniejszy do określenia, bo nasze portfele są cieńsze, ale i ceny samochodów elektrycznych wciąż wyższe w stosunku do zarobków.
Z drugiej strony rynek się zmienia. Tanie chińskie elektryki w cenach od 100 000 zł pojawiają się na polskich salonach, a rynek wtórny BEV rośnie z miesiąca na miesiąc. Do tego dochodzi fotowoltaika, która pozwala ładować auto niemal za darmo przez sporą część roku.
Pytanie nie brzmi więc „czy”, ale „kiedy” ceny paliw osiągną poziom, przy którym masowo zaczniemy przesiadać się na prąd. Przy benzynie po 6,20 zł większość z nas jeszcze narzeka, ale tankuje. Przy 8 zł zaczną się zupełnie inne kalkulacje.
A co z LPG?
Kierowcy jeżdżący na LPG mogą czuć się relatywnie bezpiecznie. Przy cenie 3,00 zł/l i zużyciu 10 l/100 km to koszt 30 zł na setkę. Ale LPG też drożeje i jest powiązane z cenami ropy. Przy ekstremalnym scenariuszu ta przewaga może się stopniowo topić.
Poza tym instalacje LPG to rozwiązanie dla obecnych aut. Nowych samochodów z fabrycznym LPG praktycznie się nie sprzedaje, a coraz więcej miast w Europie planuje strefy czystego transportu, które w perspektywie kilku lat mogą ograniczyć wjazd aut spalinowych do centrów.
Przy jakiej cenie litra benzyny lub diesla poważnie rozważyłbyś przesiadkę na samochód elektryczny? A może już to zrobiłeś i patrzysz na rosnące ceny paliw z lekkim uśmiechem? Napisz w komentarzach.













Dołącz do dyskusji