Xiaomi jeszcze nie pokazało tego auta oficjalnie, a już wiadomo, że celuje bardzo wysoko. Nowy Xiaomi YU7 GT ma dostać 990 KM i akumulator 101,7 kWh, więc mówimy o elektrycznym SUV-ie, który wprost mierzy w Porsche Macana Turbo Electric.
Informacje wypłynęły z dokumentów chińskiego ministerstwa przemysłu i technologii, czyli urzędu, do którego producenci muszą zgłaszać auta przed sprzedażą. Dzięki temu poznaliśmy nie tylko wygląd wersji GT, ale też jej najważniejsze parametry.
Co już wiadomo o Xiaomi YU7 GT
YU7 GT ma być najmocniejszą odmianą elektrycznego crossovera Xiaomi. Według ujawnionych danych samochód otrzyma dwa silniki i łączną moc 990 KM.
To wynik wyraźnie wyższy niż w wersji YU7 Max, która oferuje 690 KM. Różnica jest więc ogromna i pokazuje, że Xiaomi nie zamierza ograniczać się do roli producenta „szybkich, ale rozsądnych” elektryków.
| Parametr | Xiaomi YU7 GT |
|---|---|
| Moc układu | 990 KM |
| Napęd | dwa silniki |
| Pojemność akumulatora | 101,7 kWh |
| Zasięg wg CLTC | 705 km |
| Zasięg wg mil | 438 mil |
| Planowany debiut | 2025 rok |
Deklarowany zasięg wynosi 705 km według chińskiej normy CLTC. W oryginalnym źródle podano też 438 mil. To bardzo mocny wynik na papierze, choć trzeba pamiętać, że cykl CLTC zwykle wypada korzystniej niż amerykańskie czy europejskie procedury pomiarowe.
Więcej mocy, ale mniejszy zasięg
Ciekawe jest to, że YU7 GT korzysta z akumulatora o tej samej pojemności co topowy YU7 Max. Mimo tego zasięg spada z 519 mil w Maxie do 438 mil w GT.
Powód jest prosty: prawie 1000 KM wymaga kompromisu. Xiaomi najwyraźniej uznało, że w tej wersji priorytetem będą osiągi, a nie maksymalne wyciskanie każdego kilometra z baterii.
To zresztą typowy ruch w segmencie sportowych elektryków. Gdy moc rośnie tak mocno, spadek zasięgu jest praktycznie nieunikniony.
Xiaomi mierzy w Porsche, a nie w zwykłe SUV-y
Z ujawnionych informacji wynika jasno, że Xiaomi porównuje YU7 do bardzo konkretnych modeli. Inżynierowie marki mieli zestawiać ten samochód z Porsche Macanem, Porsche Cayenne i Teslą Model Y.
Na tle tych aut YU7 GT wygląda bardzo agresywnie. Porsche Macan Turbo Electric ma 630 KM, więc Xiaomi przebija go o dużą wartość. Z kolei do Cayenne Turbo Electric z mocą 1139 KM chiński SUV jeszcze trochę traci, ale dystans nie jest duży.
To pokazuje, że Xiaomi nie buduje kolejnego „rozsądnego” elektryka klasy średniej. Firma celuje w segment, w którym liczą się osiągi, prestiż i mocne liczby w specyfikacji.


Nürburgring nie pojawił się tu przypadkiem
YU7 GT nie jest zaskoczeniem dla osób, które śledzą testy Xiaomi. Zamaskowane egzemplarze tego modelu były widywane na Nürburgringu już od dłuższego czasu.
To ważny trop, bo Xiaomi od pewnego czasu bardzo mocno wykorzystuje ten tor jako punkt odniesienia przy rozwoju swoich najmocniejszych aut. Widać to było wcześniej przy sedanie SU7 Ultra, który w specjalnej konfiguracji na Nürburgring ustanowił bardzo głośny wynik.
W przypadku YU7 GT producent wygląda jednak na trochę bardziej powściągliwego niż przy SU7 Ultra. Tamten model ma ponad 1500 KM i układ z trzema silnikami. Tutaj Xiaomi schodzi do poziomu 990 KM i dwóch silników, co nadal brzmi ekstremalnie, ale jest jednak wyraźnie niżej zawieszoną poprzeczką.
Xiaomi najwyraźniej studzi zapędy
To może nie być przypadek. W materiale źródłowym przypomniano, że część egzemplarzy SU7 Ultra brała udział w groźnych, ognistych wypadkach w Chinach.
Przy autach o takiej mocy producent musi brać pod uwagę nie tylko marketingowy efekt „więcej koni”, ale też to, jak taki samochód zachowuje się w rękach zwykłych kierowców. 990 KM w SUV-ie to i tak poziom, który dla większości użytkowników będzie trudny do realnego wykorzystania poza torem.
Z tej perspektywy YU7 GT może być próbą znalezienia granicy między pokazem możliwości a autem, które da się sprzedawać szerzej niż torową ciekawostkę.
Oficjalny debiut jeszcze przed nami
Według obecnych informacji Xiaomi YU7 GT ma zadebiutować jeszcze w tym roku. Na razie wszystko wskazuje na premierę w Chinach, a dane techniczne pochodzą z urzędowych zgłoszeń, nie z pełnej prezentacji producenta.
To oznacza, że część szczegółów, takich jak osiągi, masa czy finalna konfiguracja wyposażenia, może jeszcze zostać doprecyzowana przy oficjalnym pokazie. Już dziś jednak widać, że Xiaomi chce wejść do gry o klienta, który zwykle patrzył w stronę Porsche, a nie marek kojarzonych dotąd głównie z elektroniką użytkową.
Najciekawsze jest chyba to, jak szybko Xiaomi przeszło drogę od debiutu pierwszego auta do budowy elektrycznego SUV-a z 990 KM. Jeszcze niedawno taki scenariusz brzmiał jak odważna zapowiedź, dziś pojawia się w urzędowych dokumentach.
Czy taki elektryczny SUV od Xiaomi ma Waszym zdaniem szansę realnie zagrozić Porsche, czy to nadal głównie wojna na liczby?











Dołącz do dyskusji