Fastned właśnie przekroczył granicę 100 mln euro przychodów z ładowania rocznie, ale razem z rekordową sprzedażą przyszła też wyraźnie większa strata netto. To pokazuje, jak kosztowna pozostaje rozbudowa sieci szybkiego ładowania w Europie, nawet gdy stacje obsługują coraz więcej kierowców.
Przychody mocno w górę, strata też
Holenderski operator podał finalne wyniki za 2025 rok. Przychody z samego ładowania wyniosły 122,4 mln euro, czyli około 524 mln zł.
To wzrost o 47 proc. względem poprzedniego roku, gdy spółka miała 83,4 mln euro przychodów z ładowania. Fastned po raz pierwszy przekroczył więc poziom 100 mln euro w swoim podstawowym biznesie.
Jeszcze mocniej wzrosły przychody całkowite. W 2025 roku sięgnęły 139,2 mln euro, czyli około 595 mln zł. Rok wcześniej było to po korekcie 83,8 mln euro.
Skąd Fastned bierze pieniądze
Najwięcej pieniędzy Fastned nadal zarabia w Holandii. Tam przychody z ładowania wyniosły 72,8 mln euro. Dalej znalazły się Belgia z wynikiem 16 mln euro, Francja z 12,7 mln euro, Niemcy z 10 mln euro i Wielka Brytania z 8 mln euro.
Reszta europejskich rynków dołożyła 2,75 mln euro. Widać więc wyraźnie, że biznes nadal opiera się głównie na krajach, w których marka działa najdłużej i ma bardziej rozwiniętą sieć.
Fastned podał też wcześniej, że przychód na jedną lokalizację wzrósł w 2025 roku o 25 proc. do 335 tys. euro, czyli około 1,43 mln zł. To ważny wskaźnik, bo pokazuje, że nie rośnie wyłącznie liczba stacji, ale też wykorzystanie istniejących punktów.
Co naprawdę napompowało przychody całkowite
Między przychodami z ładowania a przychodami całkowitymi jest różnica 16,7 mln euro, czyli około 71,4 mln zł. Ta kwota nie wynika jednak z dodatkowej sprzedaży energii kierowcom.
W raporcie rocznym Fastned wyjaśnia, że chodzi o wpływy związane z umowami koncesyjnymi z niemieckimi władzami autostradowymi. Mowa o projektach realizowanych w ramach Deutschlandnetz, gdzie państwo pokrywa dużą część kosztów budowy, by zapewnić bazową dostępność szybkiego ładowania.
To ważny szczegół, bo te pieniądze nie poprawiają biznesu ładowania w taki sposób, jak zwykły wzrost liczby sesji czy sprzedaży energii. W praktyce są powiązane z kosztami budowy nowych hubów i przechodzą przez rachunki spółki.
Sieć urosła do 406 lokalizacji
W 2025 roku Fastned zwiększył liczbę stacji z 346 do 406 lokalizacji w dziewięciu krajach Europy. Skala rozbudowy jest więc duża, ale równie duży jest rachunek za taki wzrost.
| Wskaźnik | 2024 | 2025 |
|---|---|---|
| Przychody z ładowania | 83,4 mln euro | 122,4 mln euro |
| Przychody całkowite | 83,8 mln euro | 139,2 mln euro |
| Liczba lokalizacji | 346 | 406 |
| Przychód na lokalizację | ok. 268 tys. euro | 335 tys. euro |
| Koszty rozbudowy sieci | ok. 22,9 mln euro | 33,9 mln euro |
| EBITDA operacyjna | ok. 32,5 mln euro | 43,6 mln euro |
| Strata netto | 27 mln euro | 30,2 mln euro |
Średni koszt inwestycji w jedną nową lokalizację wyniósł ostatnio 892 tys. euro, czyli około 3,82 mln zł. W tej kwocie mieszczą się ładowarki, stacje transformatorowe, przyłącza do sieci i charakterystyczne żółte zadaszenia.
Dlaczego firma traci mimo rosnącej sprzedaży
To najciekawsza część tych wyników. Fastned podał 43,6 mln euro EBITDA operacyjnej, co oznacza wzrost o 34 proc. rok do roku. Na pierwszy rzut oka taki wynik wygląda dobrze.
Problem w tym, że ten wskaźnik nie obejmuje wielu dużych wydatków. Nie uwzględnia kosztów rozbudowy sieci, kosztów budowy nowych hubów, amortyzacji ani odsetek od finansowania.
Dlatego końcowy wynik netto pozostaje ujemny. W 2025 roku strata netto wyniosła 30,2 mln euro. To prawie 12 proc. więcej niż rok wcześniej.
Sama rozbudowa sieci kosztowała Fastned 33,9 mln euro, o 48 proc. więcej niż rok wcześniej. Do tego dochodzą kolejne inwestycje kapitałowe. Z rachunku przepływów pieniężnych wynika, że spółka zainwestowała dodatkowo 86,3 mln euro, głównie w nowe huby ładowania.
Co z tego wynika dla rynku ładowania
Wyniki Fastned dobrze pokazują, że biznes szybkiego ładowania nadal jest na etapie intensywnego dokładania kapitału. Rosnąca sprzedaż energii nie wystarcza jeszcze, by przykryć tempo ekspansji.
Dla samej spółki ważne jest to, że strata rośnie wolniej niż wcześniej. Między 2023 a 2024 rokiem zwiększyła się z 18,9 mln euro do 27 mln euro. Teraz wzrosła do 30,2 mln euro. To nadal ruch w złą stronę, ale skala pogorszenia jest mniejsza.
Z perspektywy rynku oznacza to jedno: operatorzy HPC mogą raportować coraz lepsze przychody i jednocześnie dalej spalać gotówkę na rozwój. W tej branży liczba stacji i tempo budowy nadal ważą bardzo dużo, a dojście do stabilnej rentowności trwa dłużej, niż mogłoby się wydawać po samych danych o sprzedaży energii.
Fastned ma już mocny biznes w krajach, gdzie działa najdłużej, ale rachunek za europejską ekspansję wciąż jest wysoki. Pytanie brzmi, jak długo inwestorzy będą gotowi finansować taki model wzrostu i kiedy większa skala zacznie realnie poprawiać wynik netto.
A jak wy oceniacie takie wyniki: rekordowe przychody i większa strata to w przypadku operatora ładowarek jeszcze normalny etap rozwoju, czy już sygnał ostrzegawczy?













Dołącz do dyskusji