Przejdź do treści
News

CATL właśnie zrobił ruch, który może namieszać bardziej niż kolejna bateria LFP

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google
Catl Hyper Strong Baterie Sodowe Wspolpraca

Sód miał być tańszą ciekawostką do magazynów energii. Teraz przestaje być ciekawostką. CATL zgarnął właśnie największe na świecie zamówienie na baterie sodowo-jonowe i mówimy tu o skali, przy której rynek musi zacząć traktować tę chemię serio.

Chiński gigant podpisał z HyperStrong trzyletnią umowę na dostawy 60 GWh baterii sodowo-jonowych do magazynów energii. To nie jest pilotaż ani mały test. To kontrakt, który w praktyce oznacza wejście sodu do dużej produkcji i dużych wdrożeń.

60 GWh w trzy lata. To już nie jest eksperyment

HyperStrong działa w segmencie systemów magazynowania energii, więc zamówione ogniwa trafią tam, gdzie liczy się koszt, bezpieczeństwo i praca w trudnych warunkach. Właśnie tu sód ma najmocniejsze argumenty.

CATL twierdzi, że poradził sobie już z pełnym łańcuchem produkcji tej technologii. Firma pracuje nad sodem od 2016 roku i wydała na badania oraz rozwój prawie 10 mld juanów, czyli około 1,47 mld dolarów.

ParametrWartość
—:
ProducentCATL
PartnerHyperStrong
Rodzaj bateriisodowo-jonowa
Zastosowanie kontraktumagazyny energii
Wielkość zamówienia60 GWh
Okres umowy3 lata
Nakłady CATL na rozwój sodu od 2016 r.blisko 10 mld juanów
Udział CATL w globalnym rynku baterii EV w 2025 r.39,2%

Dlaczego sód nagle robi się poważny

Największy problem nowych chemii zwykle nie leży w laboratorium, tylko w skali. Jeśli da się zrobić dobrą próbkę, to jeszcze nic nie znaczy. Trzeba ją produkować masowo, dostarczać terminowo i sensownie wyceniać. Ten kontrakt sugeruje, że CATL jest już na tym etapie.

Firma zwiększyła gęstość energii swoich baterii sodowo-jonowych i zastosowała platformę o tych samych wymiarach co baterie litowo-jonowe. To ma obniżać koszty adaptacji. Mała rzecz, a cieszy, bo wdrożenie nowej chemii często rozbija się właśnie o konieczność przebudowy całego systemu.

CATL dorzuca jeszcze kilka argumentów technicznych. Bateria sodowo-jonowa ma dobrze pracować w skrajnych temperaturach, generować mniej ciepła i oferować wyższy poziom bezpieczeństwa oraz stabilności. W magazynach energii brzmi to bardzo dobrze na papierze, bo tam liczy się nie tylko pojemność, ale też prostsza architektura systemu i ekonomika całej instalacji.

CATL chce więcej niż magazyny energii

Sód nie kończy się u CATL na kontenerach przy farmach PV i wiatrowych. Firma już w lutym pokazała razem z Changanem pierwszy seryjny samochód osobowy z baterią sodowo-jonową. Auto ma wejść na rynek w połowie 2026 roku i dostanie akumulator Naxtra.

Najciekawszy parametr dotyczy zimna. W bardzo niskich temperaturach moc rozładowania tej baterii ma być prawie trzykrotnie wyższa niż w akumulatorze LFP o tej samej pojemności. Jeśli to przełoży się na realne auta, to mamy coś, co może mocno zainteresować rynki z ostrą zimą.

Robin Zeng, szef CATL, już wcześniej mówił, że w dłuższym terminie baterie sodowo-jonowe mogą przejąć 30 do 40 proc. obecnego rynku. Brzmi ambitnie, ale CATL ma za sobą skalę, której konkurencja może tylko pozazdrościć. W całym 2025 roku firma miała 39,2 proc. globalnego rynku baterii do EV.

Co z tego wynika

Najważniejsze jest jedno: sód przestał być technologią „na kiedyś”. Skoro CATL bierze na siebie kontrakt 60 GWh, to znaczy, że widzi tu biznes na dziś, a nie tylko slajd do prezentacji.

Teraz ciekawsze od samych zapowiedzi będzie to, czy baterie sodowo-jonowe faktycznie zaczną odbierać część rynku LFP w magazynach energii, a potem także w tańszych autach elektrycznych. I właśnie to może być najciekawsza zmiana w bateriach od dłuższego czasu.

Jak myślicie: sód najpierw wygra w magazynach energii, czy szybciej niż się spodziewamy trafi też do popularnych EV?

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google

Komentarze

Jak myślicie: sód najpierw wygra w magazynach energii, czy szybciej niż się spodziewamy trafi też do popularnych EV?

Zobacz także