BYD kojarzy się głównie z autami, które mają mocno naciskać na rynek ceną. Tym większe zaskoczenie budzi fakt, że firma właśnie znalazła klientów na elektryczny hipersamochód kosztujący ponad 20 mln juanów, czyli około 2,9 mln dolarów za sztukę. Chodzi o Yangwang U9 Xtreme, model ograniczony do 30 egzemplarzy, który ma niemal 3000 KM i deklarowaną prędkość maksymalną 496,22 km/h.
Najdroższy samochód, jaki BYD kiedykolwiek sprzedał
Podczas Beijing Auto Show BYD potwierdził pierwsze zamówienia na Yangwanga U9 Xtreme. Według Li Yunfeia, odpowiadającego w grupie BYD za branding i PR, cena każdego egzemplarza przekracza 20 mln juanów.
To stawia U9 Xtreme w jednym szeregu cenowym z markami pokroju Bugatti czy Koenigsegga. Dla samego BYD to skok ogromny, bo standardowy Yangwang U9 startuje w Chinach od 1,8 mln juanów, więc wersja Xtreme jest ponad dziesięć razy droższa.
Wśród pierwszych nabywców znalazł się australijski biznesmen Nick Politis. Jego auto ma być jedynym egzemplarzem sprzedanym do Australii i ma dotrzeć tam na początku przyszłego roku.
Co dostaje klient za prawie 3 mln dolarów
W tym przypadku płaci się przede wszystkim za skrajne liczby i bardzo małą skalę produkcji. BYD planuje zbudować tylko 30 sztuk U9 Xtreme na cały świat.
Samochód korzysta z czterech silników elektrycznych, które łącznie generują 2978 KM według jednych danych lub 2977 KM według innych publikacji. Różnica wynika z zaokrągleń po przeliczeniu jednostek, bo mówimy o około 2220 kW. Auto powstało też na architekturze 1200 V, co ma być pierwszym takim rozwiązaniem w seryjnym samochodzie tej klasy.
| Parametr | BYD Yangwang U9 Xtreme |
|---|---|
| Liczba silników | 4 |
| Moc systemowa | 2977-2978 KM |
| Moc w kW | 2220 kW |
| Platforma elektryczna | 1200 V |
| Prędkość maksymalna | 496,22 km/h |
| Czas okrążenia Nürburgringu | 6:57.147 / 6:59.157 |
| Liczba egzemplarzy | 30 |
| Cena | ponad 20 mln juanów |
| Cena bazowego U9 | 1,8 mln juanów |
Poza samym napędem U9 Xtreme korzysta też z systemu DiSus-X, czyli aktywnego sterowania pracą nadwozia. To właśnie ten układ odpowiada za funkcje, z których Yangwang zasłynął wcześniej w internecie: „tańczenie”, podskakiwanie czy jazdę na trzech kołach. W hipersamochodzie taki system ma jednak przede wszystkim pomagać w kontroli auta przy skrajnych przeciążeniach.




496 km/h robi wrażenie, ale jest jeden znak zapytania
Najmocniejszym argumentem marketingowym tego modelu pozostaje prędkość maksymalna. BYD podaje, że U9 Xtreme rozpędził się do 496,22 km/h, czyli 308,4 mph. Taki wynik byłby wyższy niż rezultat Bugatti Chiron Super Sport 300+ i wyraźnie lepszy od oficjalnego dwukierunkowego rekordu SSC Tuatary, wynoszącego 455,3 km/h.
Tu pojawia się jednak ważny szczegół. Wynik BYD jest bardzo efektowny, ale nie oznacza automatycznie oficjalnego tytułu najszybszego seryjnego auta świata w klasycznym rozumieniu rekordów prędkości. W tym segmencie liczy się nie tylko pojedynczy przejazd, ale też procedura pomiaru, kierunki jazdy i warunki homologacyjne. Dlatego U9 Xtreme można dziś bezpiecznie nazywać autem, które osiągnęło niemal 500 km/h, ale kwestia formalnego rekordu pozostaje bardziej złożona.
Nie ma też pewności, czy samochody klientów będą mogły pojechać dokładnie tak samo szybko. Producenci często ograniczają drogowe egzemplarze programowo, zwłaszcza przy tak ekstremalnych parametrach.
Nürburgring: imponujący czas, ale bez absolutnej dominacji
Drugim filarem wizerunku U9 Xtreme jest tor. Według jednych danych auto przejechało Nürburgring Nordschleife w 6:57.147, a według innych w 6:59.157. Niezależnie od rozbieżności mówimy o czasie poniżej siedmiu minut, co dla ciężkiego elektrycznego hipersamochodu jest wynikiem bardzo mocnym.
To wystarczyło, by wyprzedzić Rimaca Neverę i Xiaomi SU7 Ultra w przywoływanych porównaniach. Z drugiej strony ten rezultat nie daje U9 Xtreme pełnej dominacji nad wszystkim, co jeździ po Zielonym Piekle. W źródłach pojawiają się też odniesienia do Porsche 911 GT3 RS i Forda Mustanga GTD Competition, które na torze wypadają szybciej mimo dużo niższej mocy.
To dobrze pokazuje, że w świecie hipersamochodów sama liczba koni mechanicznych nie załatwia wszystkiego. Aerodynamika, masa, opony, ustawienie zawieszenia i sposób oddawania mocy nadal mają ogromne znaczenie.



Dlaczego ten samochód jest ważny dla BYD
Najciekawsze w całej historii nie jest nawet samo 3000 KM. Ważniejsze jest to, że BYD bardzo świadomie buduje sobie pozycję znacznie wyżej niż segment aut masowych.
Firma ma już kilka marek działających ponad główną ofertą: Denza, Yangwang i Fang Cheng Bao. Z tego zestawu to właśnie Yangwang pełni rolę technologicznej wizytówki. U9 Xtreme nie ma zarabiać wolumenem. Ma budować obraz firmy, która potrafi zrobić zarówno miejski model za równowartość kilkunastu tysięcy dolarów, jak i elektryczny hipersamochód kosztujący tyle, co topowe egzemplarze europejskich marek.
Dla BYD to także sygnał wysłany do całej branży: chiński producent nie chce być już postrzegany wyłącznie jako specjalista od tańszych EV. Chce grać także w segmencie, w którym liczą się osiągi, prestiż i pokaz możliwości inżynieryjnych.
30 sztuk wystarczy, żeby zrobić hałas na całym świecie
Przy tak małej serii sprzedaż nie będzie miała większego znaczenia dla wyników finansowych BYD. Znaczenie ma rozgłos. Gdy marka, która zasłynęła z przystępnych cen, sprzedaje auto za ponad 20 mln juanów i znajduje na nie klientów już na targach, cały rynek zaczyna patrzeć na nią inaczej.
U9 Xtreme działa więc jak demonstrator możliwości. Pokazuje, że BYD potrafi łączyć własne kompetencje w bateriach, elektronice mocy, sterowaniu napędem i systemach kontroli nadwozia w projekcie skrajnie drogim i skrajnie niszowym. Tego typu samochody nie muszą być częste na drogach, żeby spełniły swoje zadanie.
Dla części odbiorców będzie to ciekawostka. Dla konkurencji to sygnał, że chińskie marki coraz śmielej wchodzą tam, gdzie jeszcze niedawno praktycznie ich nie było.
Bugatti za prąd z logo BYD
Jeszcze kilka lat temu zestawienie BYD z Bugatti brzmiałoby jak żart. Dziś mówimy o aucie, które kosztuje podobne pieniądze, ma moc bliską 3000 KM, deklaruje 496 km/h i znalazło pierwszych nabywców bez czekania na reakcję rynku.
Pytanie brzmi już nie o to, czy chińskie marki potrafią zbudować hipersamochód. Pytanie brzmi, czy klienci segmentu ultra-premium zaakceptują je na równi z najbardziej rozpoznawalnymi nazwami świata. Jak myślicie, czy elektryczny hipersamochód BYD ma szansę zdobyć taki sam status jak Bugatti czy Koenigsegg?











Dołącz do dyskusji