BYD opublikował pierwsze oficjalne zdjęcia nowego sedana klasy D z linii Dynasty, który najpewniej trafi na rynek jako Da Han albo Han 9. Materiały udostępnił na Weibo Lu Tian, szef sprzedaży serii Dynasty, a premiera rynkowa w Chinach ma nastąpić w trzecim kwartale 2026 roku.
Nowy model ma domknąć flagową rodzinę BYD w serii Dynasty obok dużego SUV-a Da Tang. I wygląda na to, że Chińczycy chcą nim wejść wyżej niż dotąd – nie tylko wyposażeniem, ale też architekturą 1 000 V i megawatowym fast chargingiem.
Da Han, Han 9 czy jeszcze inaczej
Na nadwoziu auta widać oznaczenie „Han 9”, ale BYD równolegle prowadził akcję wyboru nazwy dla „pierwszego flagowego sedana klasy D” w gamie Dynasty. Z udostępnionych informacji wynika, że największe poparcie zdobyła nazwa Da Han, czyli „Wielki Han”.
To ważne, bo zwykły Han jest już od lat jednym z najbardziej rozpoznawalnych sedanów BYD. Nowy model nie ma go zastąpić, tylko wejść wyżej. Innymi słowy: to nie lifting Han L, ale próba zbudowania większego, bardziej luksusowego auta, które będzie sedanowym odpowiednikiem Da Tanga.
Co widać na zdjęciach
Stylistycznie auto czerpie z Han L, zwłaszcza z przodu. Widać poziomy element łączący reflektory przez krawędź maski, a sylwetka jest wyraźnie wydłużona. Linia dachu zaczyna opadać od słupka B, więc BYD próbuje połączyć reprezentacyjny format z modnym, lekko fastbackowym profilem.
Z tyłu pojawia się pełna listwa świetlna na całą szerokość nadwozia. Sam tylny zderzak ma być inny niż w Han L, co sugeruje, że BYD nie ograniczył się do prostego rozciągnięcia istniejącego modelu.
Na jednym ze zdjęć samochód stoi pod stacją BYD Flash Charging. To nie jest przypadek ani dekoracja do sesji. Producent bardzo wyraźnie komunikuje, że nowy sedan będzie częścią ofensywy modeli z nową generacją baterii i ultraszybkim ładowaniem.
Technika: 1 000 V, Blade Battery 2.0 i ładowanie do 1,5 MW
Najciekawsze są nie same zdjęcia, tylko to, co można z nich i z kontekstu wyczytać. Da Han ma korzystać z akumulatora Blade Battery 2.0, architektury 1 000 V i systemu Flash Charging BYD.
Według deklaracji producenta stacje Flash Charging mogą oddawać do 1 500 kW mocy. Auta zgodne z tym systemem mają ładować się od 10 do 70 procent w 5 minut oraz od 10 do 97 procent w 9 minut. To oczywiście liczby laboratoryjno-produkcyjne, zależne od temperatury, SOC i dostępnej mocy po stronie stacji, ale sam kierunek jest jasny: BYD chce przestać gonić Teslę, Li Auto czy XPenga i zacząć narzucać tempo.
Problem polega na tym, że megawatowe ładowanie dobrze wygląda w prezentacji, a trudniej w realnym świecie. Potrzeba nie tylko auta i baterii, ale też odpowiedniej infrastruktury, przyłącza i powtarzalności parametrów. Dlatego na razie lepiej traktować 1,5 MW jako maksimum systemowe niż codzienny scenariusz użytkownika.




Warianty napędu i zasięg
BYD ma zaoferować nowego flagowca w dwóch wersjach: jako BEV i jako PHEV/DM-i. To akurat typowe dla chińskiego rynku, gdzie producenci lubią przykrywać jedną karoserią dwa światy – pełnego elektryka i hybrydy plug-in.
Z przecieków i wstępnych informacji wynika, że w gamie mają pojawić się między innymi takie odmiany:
- 880 km CLTC, AWD, LiDAR, wersja flagowa
- 1 008 km CLTC, RWD, LiDAR, wersja „exclusive”
Tu od razu trzeba postawić gwiazdkę. CLTC to cykl jeszcze bardziej optymistyczny niż WLTP, więc 1 008 km należy czytać jako deklarację homologacyjną na rynek chiński, a nie obietnicę realnej jazdy autostradowej. Jeśli jednak BYD faktycznie zbliży się do takich wartości w dużym sedanie klasy D, to będzie to sygnał, że firma bardzo mocno podniosła efektywność napędu i gęstość energii w nowym pakiecie.
Wnętrze: luksus po chińsku
BYD nie pokazał jeszcze pełnego wnętrza Da Hana, ale wszystko wskazuje, że kabina będzie mocno inspirowana Da Tangiem. To oznacza dużo ekranów, rozbudowane wyposażenie komfortowe i nacisk na tylne miejsca. W chińskim aucie flagowym to właśnie drugi rząd często sprzedaje samochód, nie katalogowa moc.
Można się więc spodziewać rozwiązań znanych już z większych modeli marki: foteli typu zero gravity, funkcji rozkładania, lodówki pokładowej i pakietu systemów wspomagania opartych o LiDAR. BYD bardzo chce dziś pokazać, że „premium” to nie tylko skóra i drewno, ale też elektronika, software i szybkość ładowania. Pytanie, czy przełoży to na jakość wykonania i wyciszenie przy prędkościach autostradowych, bo właśnie tam chińskie marki najczęściej zderzają się z oczekiwaniami klientów z wyższej półki.
Da Tang już zebrał zamówienia, ale Han L nie błyszczy
Premiera Da Hana nie dzieje się w próżni. Kilka tygodni wcześniej BYD otworzył przedsprzedaż dużego SUV-a Da Tang, czyli bliźniaczego modelu z tej samej ofensywy produktowej. Ceny startowe ustalono na 250 000 juanów, a w topowej konfiguracji auto dochodzi do 320 000 juanów.
Reakcja rynku była bardzo mocna. W pierwszej dobie Da Tang miał zebrać ponad 30 000 zamówień, a w ciągu dwóch tygodni liczba pre-orderów miała przekroczyć 100 000. To pokazuje, że BYD potrafi dziś wygenerować zainteresowanie nowym flagowcem, jeśli dobrze trafi w segment i timing.
Jednocześnie nie każdy nowy model marki zamienia się w hit. Han L, który był jednym z pierwszych aut BYD wspierających megawatowe ładowanie, według chińskich danych sprzedażowych w kwietniu ledwo przekroczył 1 000 sztuk, notując mocny spadek rok do roku. To ważna korekta dla całej narracji o „automatycznym sukcesie”. Sama technologia nie wystarcza, jeśli produkt nie trafia w oczekiwania klientów albo jest źle pozycjonowany cenowo.
Po co BYD-owi kolejny flagowiec
Odpowiedź jest prosta: marża. BYD sprzedaje ogromne wolumeny, ale wojna cenowa na chińskim rynku zjada rentowność. Firma miała w pierwszym kwartale słabszy wynik netto, między innymi przez presję cenową i rosnące koszty łańcucha dostaw. Wejście mocniej w segment wyższy ma pomóc zarabiać więcej na jednej sztuce.
I to widać po całej układance. Da Tang jako duży SUV, Da Han jako sedan klasy D, do tego nowa bateria, 1 000 V, flash charging i opowieść o luksusie. BYD buduje nie pojedynczy model, tylko nową półkę w ramach własnej marki, bez konieczności odsyłania klienta do Denzy czy Yangwanga.
Sprzedaż BYD odbija, zagranica ciągnie wyniki
W maju 2026 roku BYD sprzedał hurtowo 383 453 pojazdy NEV, co oznacza symboliczny wzrost o 0,26 proc. rok do roku. To niewiele, ale wystarczyło, by przerwać dłuższy okres spadków dynamiki.
Znacznie ciekawiej wygląda eksport. Sprzedaż zagraniczna sięgnęła 160 644 aut, rosnąc o 80,4 proc. rok do roku. Równolegle kończył się problem z przepustowością produkcji po przejściu z pierwszej generacji Blade Battery na Blade Battery 2.0. Jeśli te wąskie gardła faktycznie znikają, BYD może w drugiej połowie roku przyspieszyć zarówno wolumenem, jak i ofensywą modelową.
Da Han wpisuje się więc w moment, w którym firma jednocześnie porządkuje produkcję, poprawia miks modelowy i próbuje podnieść średnią cenę sprzedaży.
Co już wiemy, a czego jeszcze nie
Na dziś BYD pokazał głównie zdjęcia i kierunek pozycjonowania. Nie znamy jeszcze pełnych wymiarów, pojemności akumulatora, masy, oficjalnych osiągów ani finalnego cennika.
Wiemy jednak wystarczająco dużo, by uznać, że to nie będzie zwykły lifting obecnego Hana. To ma być większy, droższy i bardziej reprezentacyjny sedan, który razem z Da Tangiem stworzy nową flagową parę modeli w serii Dynasty.
Jeśli BYD utrzyma cenę w okolicach 250 000 juanów lub niewiele wyżej, może mocno namieszać w chińskim segmencie dużych sedanów. Jeśli jednak przesadzi z ambicją i cennikiem, skończy jak część „premium” modeli, które świetnie wyglądają na renderach, a potem stoją w salonach.
BYD znowu pokazuje, że nie zamierza oddawać wyższego segmentu bez walki. Pytanie tylko, czy dla klientów ważniejsze okaże się 1 500 kW na slajdzie, czy to, jak to auto naprawdę jeździ, wycisza kabinę i starzeje się po dwóch latach. Czy taki chiński sedan klasy D ma dziś większy sens niż kolejny SUV z podobną techniką?











Dołącz do dyskusji