Tesla pracuje nad funkcją, która pozwoli mówić do auta zwykłym językiem i uczyć FSD, jak ma zachować się w konkretnym miejscu. Potwierdził to na X Ashok Elluswamy, szef software’u AI w Tesli, po wpisie użytkownika narzekającego, że FSD nadal słabo radzi sobie z „ostatnimi metrami” pod domem.
Dziś problem jest prosty: nawigacja potrafi postawić pinezkę nie tam, gdzie trzeba, a FSD nie ma pola na lokalny kontekst. Nie powiemy mu, że ma skręcić w ten podjazd, zatrzymać się przy tej bramie albo podjechać pod biały dom po lewej, tuż za SUV-em. Człowiekowi powiedzielibyśmy to w pięć sekund. Auto – jeszcze nie.
Grok ma wejść głębiej w FSD
To nie jest już tylko gadanie z asystentem głosowym. Grok siedzi w Teslach od lipca 2025 roku, do aut w Europie trafił w lutym 2026 roku, a w wiosennej aktualizacji 2026 dostał komendę „Hey Grok”, przypomnienia zależne od lokalizacji i nawigację w języku naturalnym.
Do tej pory Grok był jednak obok FSD, nie w środku. Mógł pomóc znaleźć cel albo ustawić przypomnienie, ale nie decydował o zmianie pasa, hamowaniu, prędkości czy manewrze parkowania. Teraz ma dostać dostęp do warstwy planowania jazdy. Innymi słowy: kierowca powie, co auto ma zrobić, a FSD spróbuje przełożyć to na konkretny manewr.
Brzmi dobrze na papierze, ale to nie jest funkcja typu „dodajmy mikrofon i jedziemy”. Elluswamy mówił już w styczniu 2026 roku, że taki system otwiera cały nowy obszar testów. Powód jest oczywisty: nie można dopuścić do sytuacji, w której pasażer wyda absurdalne albo niebezpieczne polecenie, a auto posłusznie je wykona.
Termin padł: wrzesień 2026
Elon Musk potwierdził 23 czerwca 2026 roku, że komendy głosowe Groka mają trafiać do warstwy planowania FSD do września 2026 roku. Jeśli ten termin się utrzyma, Tesla zrobi mały, ale bardzo praktyczny krok.
Bo największa zmiana nie dotyczy tego, że auto „zrozumie mowę”. Najciekawsze jest to, że ma zapamiętać instrukcję na przyszłość. Raz pokażecie Tesli, który wjazd jest wasz, gdzie ma czekać i z której strony podjechać, a przy kolejnych kursach auto ma już to wiedzieć.
To może być mocniejsze niż lepsza mapa
Tu robi się naprawdę ciekawie. Każda taka poprawka od użytkownika to dla Tesli nowy datapoint z realnego świata, czyli dokładnie to, czego nie da się łatwo zasymulować. Nie chodzi o autostradę, tylko o te wszystkie upierdliwe edge case’y: wąska uliczka, dwa podobne domy, brama z boku, wejście od podwórza.
Jeśli zadziała to na dużej flocie, Tesla zacznie budować warstwę wiedzy lokalnej, której zwykła mapa po prostu nie ma. Nie tylko „adres”, ale też „ten konkretny wjazd”, „ta strona ulicy”, „to wejście do budynku”. I to już pachnie robotaxi bardziej niż klasycznym autem prywatnym.
Cybercab i robotaxi działają już po starcie w Austin także w Miami. Profile pasażerów zbierają preferencje, więc kolejny krok wydaje się logiczny: auto ma wiedzieć jeszcze przed dojazdem, przy którym wejściu stanąć i jak przejechać ostatnie 100 metrów trasy.
Mała rzecz? Niekoniecznie. Dla FSD właśnie te ostatnie metry często są najbardziej ludzkie i najmniej „mapowe”. Jeśli Tesla to dowiezie, użyteczność systemu w osiedlach i pod domami skoczy bardziej niż po kolejnej kosmetycznej aktualizacji interfejsu. Pytanie tylko, czy wrzesień 2026 znowu nie okaże się „teslowym wrześniem”.
Czy taka pamięć lokalnych instrukcji przekonałaby was do częstszego używania FSD, czy nadal problemem jest raczej zaufanie do samej jazdy niż brak kontekstu pod domem?












Dołącz do dyskusji