Xiaomi ujawniło SkyNomad N90, pierwszy model nowej linii SkyNomad i zarazem pierwszy samochód marki z napędem EREV. Równolegle do publikacji oficjalnych zdjęć do chińskiego katalogu homologacyjnego trafiły szczegółowe dane techniczne, więc tym razem nie jesteśmy skazani na marketingowe opowieści o „salonie na kołach”.
SkyNomad to nie nowa marka, tylko druga linia Xiaomi
SkyNomad ma być dla Xiaomi tym, czym dla Li Auto i Aito są duże rodzinne SUV-y na dalekie trasy. Firma wyraźnie rozdziela role: SU7 i YU7 mają być autami „dla kierowcy”, a SkyNomad – dużymi, przekształcalnymi SUV-ami dla rodzin, wyjazdów i biwakowania.
To ważne, bo Xiaomi nie robi tu kosmetycznego liftingu istniejącego auta. Chińczycy mówią o nowej architekturze Kunlun, rozwijanej od początku 2023 roku. Jej celem nie była sportowa sylwetka ani rekord sprintu do setki, tylko płaska podłoga, długie szyny w kabinie i możliwość przebudowy wnętrza pod różne scenariusze użycia.
Brzmi to jak typowy slajd z prezentacji, ale tym razem za hasłami stoją konkretne rozwiązania. I właśnie one są w tym aucie najciekawsze.
N90 celuje w Li Auto L9 i Aito M9
SkyNomad N90 to pełnowymiarowy, trzyrzędowy SUV. Wymiary wersji N90 Max to 5 285 mm długości, 1 998 mm szerokości, 1 825 mm wysokości i 3 080 mm rozstawu osi. Auto ma być oferowane jako pięcio- albo siedmiomiejscowe.
To gabarytowo segment Li Auto L9 i Aito M9, czyli chińskich krążowników rodzinnych, które sprzedają się dobrze właśnie dlatego, że łączą elektryczne wrażenie jazdy z brakiem stresu na długiej trasie. Xiaomi wchodzi dokładnie w ten sam format, tyle że próbuje dołożyć własny sznyt: więcej „smart home na kołach”, mniej klasycznego luksusu.
Pod względem stylistyki N90 nie jest subtelne. Sylwetka jest pudełkowata, wysoka i pionowa. Na dachu widać lidar, przy słupkach A umieszczono kamery, są chowane klamki i sporo chromu. Czyli zestaw obowiązkowy dla chińskiego dużego SUV-a klasy „tech-premium” z 2026 roku.






To pierwszy EREV Xiaomi i od razu w kilku wariantach
Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak wyglądu, tylko napędu. Wszystkie ujawnione modele z rodziny SkyNomad są EREV-ami, czyli autami elektrycznymi z generatorem spalinowym. Silnik benzynowy nie napędza kół, tylko ładuje akumulator.
W katalogu homologacyjnym pojawiły się cztery wersje: N90 Max, N90 Max Camping Edition, N70 i N70 Max. To pokazuje, że Xiaomi nie testuje rynku jednym autem, tylko od razu buduje całą rodzinę modeli.
| Parametr | Xiaomi SkyNomad N90 Max |
|---|---|
| Napęd | EREV, dwa silniki |
| Moc silników | 210 kW + 100 kW |
| Silnik spalinowy | 1.5 turbo, generator |
| Moc generatora | 112 kW |
| Akumulator | NMC CALB, ok. 70-80 kWh |
| Zasięg elektryczny | 400-500 km CLTC |
| Zasięg łączny | ponad 1 500 km |
| Prędkość maksymalna | 190 km/h |
| Masa własna | 2 800 kg |
| Długość | 5 285 mm |
| Rozstaw osi | 3 080 mm |
Szczytowa moc układu w N90 Max wynosi 310 kW, bo z przodu pracuje silnik 210 kW, a z tyłu 100 kW. Akumulator ma chemię NMC i pochodzi od CALB. Pojemność nie została formalnie podana w materiałach producenta, ale źródła branżowe mówią o 70-80 kWh. To bardzo dużo jak na EREV-a i tłumaczy deklarowany zasięg elektryczny 400-500 km CLTC.
Oczywiście CLTC to nie jest realny wynik na autostradzie, tylko chiński cykl pomiarowy, zwykle jeszcze bardziej optymistyczny niż WLTP. Mimo to sama skala robi wrażenie. Jeśli faktyczna pojemność użytkowa będzie wysoka, mówimy o aucie, które da się przez większość tygodnia używać jak zwykłego BEV-a, a generator uruchamiać dopiero przy długich trasach.
Mniejszy N70 ma być tańszym wejściem do rodziny
Obok N90 Xiaomi zgłosiło też N70 i N70 Max. Oba mają 4 960 mm długości i 2 950 mm rozstawu osi, więc będą wyraźnie mniejsze od flagowca. To raczej pięciomiejscowe SUV-y dla klientów, którzy chcą ten sam pomysł na napęd i wnętrze, ale bez rozmiaru autobusu.
Podstawowy N70 dostaje pojedynczy silnik 210 kW i akumulator LFP od Sunwody. N70 Max przechodzi na układ dwusilnikowy i baterię NMC CALB. W obu przypadkach pracuje ten sam generator 1.5 turbo o pojemności 1 499 cm3 i mocy 112 kW.
To ruch sensowny biznesowo. Li Auto zbudowało swoją pozycję właśnie na tym, że nie ograniczyło się do jednego modelu, tylko rozciągnęło koncepcję EREV na kilka segmentów cenowych.






Najciekawsze jest wnętrze, nie liczby
Xiaomi najmocniej promuje N90 jako „living space”, i tym razem nie chodzi tylko o duży ekran. Układ siedzeń 2+2+3 pozwala obrócić przednie fotele o 180 stopni, tak by stanęły twarzą do drugiego rzędu. Funkcja działa wyłącznie po wrzuceniu trybu Park, więc przynajmniej na papierze producent nie próbuje udawać, że to rozwiązanie „na jazdę”.
Środkowy podłokietnik porusza się po szynach i może zmienić się w wyspę albo mały stolik. W drugim rzędzie przewidziano fotele typu zero gravity z podnóżkami, a także rozkładane stoliki. Do tego dochodzi lodówka pod podłokietnikiem, głośniki sufitowe i dzielony panoramiczny dach.
Trzeci rząd, co w tym segmencie nie zawsze jest oczywiste, nie wygląda jak kara za spóźnienie. Na zdjęciach widać osobne podłokietniki i uchwyty na kubki, czyli Xiaomi przynajmniej stara się, by siedem miejsc oznaczało siedem miejsc, a nie pięć i dwa awaryjne.
W praktyce to jest trochę taki minivan przebrany za SUV-a. I to akurat komplement, bo rodziny zwykle potrzebują właśnie przestrzeni i funkcjonalności, a nie „sportowej linii dachu”, która zabiera centymetry nad głową.
Wersja campingowa brzmi jak gadżet, ale jest zaskakująco konkretna
Najbardziej nietypową odmianą jest N90 Max Camping Edition. W dokumentach została sklasyfikowana jako pojazd „cultural life service vehicle”, co brzmi dziwnie, ale sama specyfikacja jest już całkiem jasna.
Auto dostaje podnoszony dach, platformę do spania na dachu, boczne szafki, interfejs do podpięcia namiotu, opcjonalny projektor i odpinany stolik. Wysokość rośnie do 1 925 mm, a masa własna do 2 840 kg. Podnoszony dach może być używany tylko na postoju poza drogami publicznymi.
To nie jest więc naklejka „camping” i pakiet plastików, tylko realna próba wejścia w modny w Chinach segment outdoorowo-rodzinny. Pytanie brzmi, ilu klientów rzeczywiście będzie z tego korzystać, a ilu po prostu kupi tę wersję, bo wygląda ciekawiej i lepiej pasuje do opowieści o aktywnym stylu życia.



Xiaomi próbuje wejść tam, gdzie rynek w Chinach wciąż rośnie
Wejście w EREV-y nie jest przypadkiem. W Chinach ten segment urósł właśnie dlatego, że rozwiązuje dwa problemy naraz: codzienne dojazdy można robić na prądzie, a długie trasy nie wymagają planowania ładowania. Dla wielu klientów to wygodniejszy kompromis niż klasyczny BEV, zwłaszcza w dużych, ciężkich SUV-ach.
Xiaomi najwyraźniej uznało, że samo portfolio aut bateryjnych nie wystarczy, jeśli firma chce szybko zwiększać wolumen. Cel dostaw na 2026 rok ma wynosić 550 000 aut, a po pierwszej połowie roku producent dostarczył 185 055 samochodów. To około 34 procent planu, więc nowa linia produktowa nie jest fanaberią, tylko próbą dosypania paliwa do wzrostu. Dosłownie i w przenośni.
Dodatkowo Xiaomi ma korzystny moment rynkowy. Li Auto L9, czyli naturalny punkt odniesienia dla N90, miał w 2026 roku wyraźnie słabszy okres sprzedażowy. Jeśli więc nowy model Xiaomi wejdzie z agresywną ceną, może szybko zabrać część klientów konkurencji.
Cena może być tu ważniejsza niż „salon na kołach”
Nieoficjalnie mówi się, że rodzina SkyNomad może startować od około 200 000 juanów. Gdyby to się potwierdziło, Xiaomi weszłoby poniżej poziomu Li Auto L9 i Aito M9, które kosztują ponad 250 000 juanów.
I tu dochodzimy do sedna. Obrotowe fotele, lodówka, szyny i dach namiotowy są efektowne, ale o wyniku rynkowym zdecyduje relacja ceny do rozmiaru, baterii i wyposażenia. Chiński klient jest dziś bardzo odporny na sam marketing. Jeśli dostaje wielkiego SUV-a z dużą baterią i sensownym software’em za mniej niż u konkurencji, producent ma szansę. Jeśli nie, „living room on wheels” zostanie tylko hasłem z konferencji.
Premiera rynkowa SkyNomada N90 jest oczekiwana pod koniec trzeciego kwartału. Wtedy okaże się, czy Xiaomi naprawdę zbudowało konkurenta dla Li Auto i Aito, czy tylko bardzo efektowny mebel z kołami.
Bo na papierze wygląda to mocno: do 500 km CLTC na samym prądzie, generator 1.5 turbo, siedem miejsc i wersja z podnoszonym dachem. Tyle że papier w chińskiej motoryzacji przyjmuje dziś wszystko. Który element tego auta wygląda dla Was najbardziej sensownie: duża bateria w EREV-ie, obrotowe fotele czy wersja campingowa?











Dołącz do dyskusji