Geely pokazało w Szanghaju nowego elektrycznego sedana Galaxy TT, który ma trafić do sprzedaży w Chinach w sierpniu 2026 roku. Auto korzysta z architektury 800 V, ma oferować do 725 km zasięgu CLTC i już na pierwszych zdjęciach wygląda jak model, który bardzo chciałby być stawiany obok Xiaomi SU7.
Geely zrobiło własnego „SU7”
Na poziomie proporcji wszystko się zgadza: długi przód, niska linia dachu, fastback, szeroki tył i sylwetka narysowana tak, żeby wyglądała szybko nawet na postoju. Galaxy TT mierzy 4 999 mm długości, 1 919 mm szerokości i 1 479 mm wysokości, a rozstaw osi to 2 920 mm. To już nie jest kompakt, tylko pełnoprawny duży sedan z aspiracjami sportowymi.
Geely pozycjonuje model jako elektrycznego sportowego sedana segmentu C, ale po wymiarach bliżej mu do aut z pogranicza segmentów D i E. W praktyce ważniejsze jest co innego: TT celuje w młodszych klientów, którzy chcą auta efektownego wizualnie, mocno cyfrowego i kojarzącego się z Xiaomi, Teslą czy Zeekrem, a nie z klasyczną limuzyną.
I tak, skojarzenie z Xiaomi SU7 nie bierze się znikąd. To nie jest kopia 1:1, ale podobieństwo jest na tyle wyraźne, że trudno je uznać za przypadek. Chińscy producenci coraz częściej uczą się od siebie nawzajem, a Geely najwyraźniej uznało, że rynek dobrze reaguje na taki typ nadwozia.
Technika: 800 V, RWD albo AWD, do 425 kW
Pod spodem jest nowoczesna architektura 800 V, czyli dokładnie to, czego dziś oczekuje się od nowego elektryka aspirującego do wyższej ligi. Geely przewidziało dwie główne konfiguracje napędu: tylnonapędową z jednym silnikiem oraz AWD z dwoma silnikami.
W bazowej wersji RWD silnik rozwija 245 kW. W odmianie AWD moc systemowa rośnie do 425 kW. To już poziom, który w chińskiej nomenklaturze pozwala mówić o „sportowym sedanie”, choć jak zwykle trzeba będzie poczekać na realne pomiary osiągów, masy i zachowania przy wyższych prędkościach.
Akumulatory dostarcza CATL. Geely przewidziało trzy pojemności: 52,4 kWh, 63,8 kWh i 75,2 kWh.
| Parametr | Geely Galaxy TT |
|---|---|
| Napęd | RWD / AWD |
| Moc | 245 kW / 425 kW |
| Akumulator | 52,4 / 63,8 / 75,2 kWh |
| Platforma | 800 V |
| Zasięg | 540 / 640 / 650 / 725 km CLTC |
| Długość | 4 999 mm |
| Rozstaw osi | 2 920 mm |
| Bagażnik przedni | 110 l |
| Bagażnik tylny | 475 + 53 l |
| Debiut rynkowy | sierpień 2026 |













Zasięg wygląda dobrze, ale to wciąż CLTC
Deklarowane zasięgi to 540 km, 640 km, 650 km oraz 725 km CLTC, zależnie od wersji. Jak zwykle przy chińskim cyklu testowym trzeba od razu postawić gwiazdkę. CLTC jest bardziej optymistyczne niż WLTP, więc liczba 725 km wygląda świetnie w materiałach prasowych, ale nie mówi jeszcze, jak auto będzie jeździło w normalnym ruchu.
To nie znaczy, że wynik jest zły. Raczej odwrotnie: nawet po odjęciu typowej „nadwyżki CLTC” można zakładać, że topowa wersja będzie celowała w bardzo sensowny realny zasięg jak na duży, niski sedan. Problem w tym, że bez danych o zużyciu energii, masie i krzywej ładowania nie da się jeszcze powiedzieć, czy Geely zrobiło auto naprawdę dopracowane, czy tylko dobrze opakowane.
A właśnie ładowanie jest tu najciekawsze, bo sama obecność platformy 800 V jeszcze niczego nie gwarantuje. Dziś prawie każdy producent potrafi napisać „800 V”, ale dopiero moc szczytowa i utrzymanie jej przez dłuższy czas pokazują, czy za marketingiem stoi realna przewaga.
Stylistyka i aerodynamika: dużo teatru, trochę konkretu
Geely chwali się proporcją szerokości do wysokości na poziomie 1,3, co ma pomagać w aerodynamice i budować niski, sportowy profil. To brzmi jak fragment prezentacji dla inwestorów, ale są też bardziej konkretne elementy.
Z tyłu pojawił się aktywny spoiler elektryczny z 3-stopniową regulacją. Maksymalny kąt wychylenia to 22,5 stopnia, a deklarowany docisk sięga 508 N. To już nie jest tylko ozdoba, choć oczywiście w codziennym użytkowaniu większość nabywców bardziej doceni sam wygląd niż dodatkowe niutony na tylnej osi.
Przód dostał ostro narysowane lampy, a z tyłu mamy świetlną listwę złożoną ze 108 diod LED. Geely wyraźnie gra tu estetyką „tech-premium”, czyli czymś pomiędzy Xiaomi, Zeekrem a nowymi modelami BYD-a. Efekt wizualny jest mocny, ale też bardzo zgodny z tym, co dziś dobrze sprzedaje się w Chinach.
W kabinie: Flyme Auto, AR-HUD i dużo schowków
Wnętrze oparto na systemie Flyme Auto drugiej generacji. Układ obejmuje cyfrowy zestaw wskaźników, centralny ekran i szeroki AR-HUD. To kolejny sygnał, że Geely chce sprzedawać TT jako auto dla klientów przyzwyczajonych do elektroniki użytkowej, a nie do tradycyjnej motoryzacji.
Kabina ma być dostępna w 4 motywach kolorystycznych, nadwozie w 8 kolorach. Producent mówi też o 37 schowkach i punktach montażowych dla akcesoriów. Brzmi to trochę jak próba połączenia sportowego sedana z autem lifestyle’owym, ale akurat pod względem praktyczności TT wypada lepiej niż wiele efektownych fastbacków.
Na pokładzie znalazł się przedni bagażnik o pojemności 110 litrów. Z tyłu jest 475 litrów głównej przestrzeni plus 53 litry pod podłogą. Do tego dochodzi wysuwany schowek 12 l, schowek pod tylną kanapą 8,5 l i komora grzewczo-chłodząca 5,2 l. To są detale, które w chińskich autach coraz częściej robią różnicę, bo klient dostaje nie tylko ekran i moc, ale też codzienną funkcjonalność.
ADAS z LiDAR-em, ale diabeł jak zwykle siedzi w szczegółach
Galaxy TT ma być oferowany z dwoma wariantami systemów wspomagania kierowcy. W wyższych wersjach na dachu pojawia się LiDAR, a Geely mówi o systemach G-ASD H5 lub H7. Sam fakt obecności lasera nie robi już dziś wielkiego wrażenia w Chinach, bo LiDAR szybko stał się elementem wyposażenia, którym marki próbują podnosić postrzeganą wartość auta.
Pytanie brzmi, jak to będzie działało w praktyce. Chiński rynek jest zalany obietnicami „smart driving”, „AI driving” i podobnych etykiet. Część systemów jest bardzo dobra, część działa świetnie na prezentacji, a gorzej w codziennym ruchu. Na razie wiadomo tyle, że Geely chce, by TT był postrzegany jako model nowoczesny nie tylko napędowo, ale też software’owo.
Galaxy wraca do wzrostów i potrzebuje mocnego elektryka
Debiut TT nie jest przypadkowy. Marka Galaxy właśnie odbiła po kilku słabszych miesiącach. W czerwcu 2026 roku sprzedała 108 206 aut, co oznacza wzrost o 19,93 proc. rok do roku i 32,40 proc. miesiąc do miesiąca. To zakończyło serię pięciu miesięcy spadków rok do roku.
Jeszcze ciekawiej wyglądają dane dla samych BEV-ów Geely. W czerwcu sprzedaż elektryków bateryjnych sięgnęła 103 522 sztuk, czyli wzrosła o 21,96 proc. rok do roku i 35,09 proc. względem maja. Cała grupa Geely zakończyła miesiąc wynikiem 240 799 aut, a w pierwszym półroczu uzbierała 1 422 958 rejestracji.
To ważne tło, bo Galaxy TT nie wchodzi na rynek jako samotna ciekawostka. On ma pomóc Geely w segmencie, w którym liczy się nie tylko wolumen, ale też wizerunek technologiczny. A z tym bywało różnie. Według danych sprzedażowych wcześniejszy fastback marki, Galaxy E8, nie był hitem. W maju znalazł tylko 262 nabywców, co było śladowym udziałem w wolumenie marki. TT ma najwyraźniej poprawić ten wynik i zrobić to bardziej efektownym designem.
Nazwa „TT” i cały ten młodzieżowy sztafaż
Geely tłumaczy, że „TT” oznacza „Trend & Technology” oraz „Time Tourist”. Nazwa miała wygrać w głosowaniu społecznościowym. Cóż, dział marketingu miał tu najwyraźniej dobry dzień.
Sama nazwa nie ma większego znaczenia, ale pokazuje kierunek. Galaxy TT jest projektowany jako produkt dla młodszych klientów, którzy kupują auto trochę jak gadżet: ma wyglądać, ma mieć ekran, HUD, asystentów jazdy, aplikacje i dużo detali do personalizacji. To jest dziś bardzo chińskie podejście do samochodu i Geely dokładnie w ten trend wchodzi.
Na papierze wygląda to sensownie. Duży sedan, 800 V, do 425 kW, LiDAR, nowoczesny kokpit i zasięg do 725 km CLTC. Problem w tym, że w 2026 roku to już nie wystarcza, żeby naprawdę błyszczeć. Konkurencja w Chinach jest tak gęsta, że TT będzie musiał obronić się ceną, szybkością ładowania i jakością software’u. Bez tego może zostać zapamiętany głównie jako „ten Geely podobny do Xiaomi”.
Jeśli Geely dobrze wyceni ten model, może mieć mocny produkt w bardzo modnym formacie. Jeśli przesadzi, rynek szybko przypomni, że sam LiDAR na dachu i ładna sylwetka nie sprzedają auta w nieskończoność. Czy Galaxy TT ma według Was szansę wyjść z cienia Xiaomi SU7, czy podobieństwo będzie dla niego bardziej obciążeniem niż zaletą?











Dołącz do dyskusji