Xpeng ujawnił wnętrze modelu G9L, dużego elektrycznego SUV-a opracowanego z myślą o rynkach globalnych. Chiński producent chwali się rekordową przestrzenią w drugim rzędzie, lodówką 12,5 l, ekranem 21,4 cala z tyłu i platformą 800 V, która ma pozwalać uzupełnić 450 km zasięgu w 9 minut.
Xpeng G9L – duży SUV, ale nie siedmioosobowy
G9L to nietypowy ruch, bo przy długości 5 120 mm i rozstawie osi 3 100 mm Xpeng nie zrobił z tego rodzinnego siedmiomiejscowego autobusu, tylko pięcioosobowego SUV-a klasy wyższej. Marka ewidentnie celuje tu w klienta, który bardziej niż trzeciego rzędu oczekuje wygody jak w vanie premium albo w dużej limuzynie.
To zresztą widać po całej narracji producenta. Xpeng sprzedaje G9L jako samochód z „first-class cabin”, czyli kabiną klasy biznes. Marketing marketingiem, ale akurat układ wnętrza faktycznie idzie w stronę maksymalnego komfortu dla pasażerów z tyłu, a nie w stronę upychania kolejnych siedzeń.






Najwięcej dzieje się z tyłu
Producent deklaruje 5,1 m² użytecznej przestrzeni w kabinie, czyli ponad 1 m² na pasażera. Jeszcze ciekawsza jest inna obietnica: „najszersza przestrzeń odchylenia” dla pasażera drugiego rzędu w tej klasie. Brzmi jak zdanie z prezentacji PowerPoint, ale w praktyce chodzi o to, że prawy fotel z tyłu ma elektryczny podnóżek i tryb zero gravity z bardzo dużym zakresem odchylenia.
Przedni fotel pasażera też obsługuje tryb zero gravity. Co więcej, może się złożyć na płasko, tworząc coś w rodzaju miejsca do leżenia dla pasażera siedzącego za nim. To rozwiązanie znamy już z chińskich SUV-ów nastawionych na wożenie właściciela z kierowcą albo na długie postoje w trasie.
Środkowe miejsce z tyłu można zamienić w szeroki podłokietnik. W nim znalazły się uchwyty na napoje, bezprzewodowa ładowarka do telefonu, fizyczne przyciski sterowania i duży składany stolik. To akurat wygląda sensownie – bardziej sensownie niż wiele „salonowych” rozwiązań, które dobrze wyglądają na zdjęciach, a w codziennym użyciu są tylko gadżetem.
Ekrany, HUD i lodówka – czyli chiński standard 2026
Xpeng nie byłby chińską marką z 2026 roku, gdyby nie dołożył do tego całego pakietu wyświetlaczy. Na pokładzie jest 88-calowy AR-HUD, który według producenta ma być największy w klasie. Xpeng podaje też 12 000 nitów ciągłej jasności i zniekształcenie statyczne nieprzekraczające 1 proc.. To brzmi dobrze na papierze, choć dopiero jazda pokaże, czy ten HUD naprawdę pomaga, czy tylko zalewa kierowcę kolejną warstwą informacji.
Z tyłu zamontowano ekran infotainment o przekątnej 21,4 cala i rozdzielczości 3K. Ma cienkie ramki, certyfikat TÜV Rheinland ograniczający emisję światła niebieskiego i możliwość regulacji w zakresie 75 stopni. Do tego dochodzi 9-calowe cyfrowe lusterko wsteczne o rozdzielczości 1080p, które dopasowuje ekspozycję do prędkości auta i jasności otoczenia.
Jest też lodówka sterowana głosowo o pojemności 12,5 litra. Xpeng podkreśla, że to ten sam moduł, który trafił wcześniej do flagowego GX. W 2026 roku taki element przestaje być egzotycznym dodatkiem, a staje się częścią wyposażenia, którym chińskie marki próbują odróżnić się od Europejczyków. Pytanie tylko, ilu użytkowników faktycznie będzie z niej korzystać częściej niż z dodatkowego schowka.
Kabina została zrobiona pod efekt „wow”
Deska rozdzielcza jest dość oszczędna. Mamy cienki zestaw wskaźników, centralny ekran w stylu „floating”, dźwignię zmiany kierunku jazdy za kierownicą i dwa wysuwane pola ładowania bezprzewodowego o mocy 50 W każde. Tunel środkowy ma też dwa połączone uchwyty na kubki i ukryty schowek.
Do tego dochodzi panoramiczny dach, elektryczne rolety przeciwsłoneczne z trzech stron, ambientowe oświetlenie i nowy kolor wnętrza „Sahara Orange”. Drzwi można otworzyć przyciskiem, a awaryjnie także za pomocą ukrytej klamki schowanej w kieszeni drzwi. Jest również elektryczne domykanie.
To wszystko razem daje efekt bardzo „chiński premium”: dużo funkcji, dużo automatyki, dużo elektroniki i dużo elementów, które mają robić wrażenie podczas pierwszych pięciu minut w salonie. Nie ma w tym nic złego, ale dopiero po roku użytkowania wychodzi, co jest wygodne, a co tylko efektowne.
Parametry techniczne sugerują, że Xpeng nie chce być tylko salonem na kołach
Pod nadwoziem G9L ma już bardziej klasyczny zestaw argumentów. W wersji elektrycznej auto dostanie dwa silniki: 160 kW z przodu i 270 kW z tyłu. Łączna moc układu to 430 kW, czyli 577 KM. Napęd – oczywiście AWD.
| Parametr | Xpeng G9L |
|---|---|
| Nadwozie | duży SUV, 5 miejsc |
| Długość | 5 120 mm |
| Szerokość | 1 999 mm |
| Wysokość | 1 795 mm |
| Rozstaw osi | 3 100 mm |
| Napęd | AWD, 2 silniki |
| Moc systemowa | 430 kW / 577 KM |
| Silnik przód | 160 kW |
| Silnik tył | 270 kW |
| Platforma | 800 V |
| Szybkie ładowanie | 450 km w 9 minut |
| Bagażnik | 1 152 l |
| Koła | 22 cale |
| Masa własna | ok. 2,72 t |
Producent mówi o możliwości odzyskania 450 km zasięgu w 9 minut dzięki architekturze 800 V. Jak zwykle przy takich deklaracjach trzeba zachować ostrożność. Nie wiemy tu jeszcze, przy jakim stanie naładowania, według jakiego cyklu i z jaką mocą szczytową osiągnięto ten wynik. A to robi ogromną różnicę.
Ciekawostką jest to, że według dokumentów homologacyjnych model ma pojawić się nie tylko jako BEV, ale też jako EREV, czyli auto z range extenderem. To pokazuje, że Xpeng nie zamierza już być producentem „czysto bateryjnym za wszelką cenę”, tylko zaczyna grać szerzej, tak jak robi to dziś spora część chińskiego rynku.









AI, VLA i 2 250 TOPS – brzmi groźnie, ale to jeszcze nie wszystko
G9L ma korzystać z systemu drugiej generacji Vision-Language-Action, czyli firmowej architektury AI odpowiedzialnej za funkcje wspomagania jazdy i interakcję z autem. Xpeng podaje też 2 250 TOPS mocy obliczeniowej dzięki czterem chipom Turing AI.
To liczby, które dobrze wyglądają w prezentacji dla inwestorów. Dla użytkownika ważniejsze będzie to, jak system zachowuje się w realnym ruchu, jak radzi sobie z błędami i czy producent nie obiecuje więcej, niż potem daje w seryjnym aucie. Chińskie marki bardzo lubią dziś sprzedawać samochody mocą obliczeniową, ale sama liczba TOPS nie jeździ.
G9L ma pomóc Xpengowi, który nie jest dziś w najlepszym miejscu
Premiera G9L nie dzieje się w próżni. Xpeng potrzebuje mocnego modelu, bo jego wyniki sprzedaży w 2026 roku nie wyglądają idealnie. W lipcu firma dostarczyła globalnie 38 027 aut, co oznacza wzrost o 3,57 proc. rok do roku, ale spadek o 5,23 proc. względem czerwca.
Od stycznia do lipca Xpeng wydał klientom 204 004 samochody, czyli o 12,78 proc. mniej niż rok wcześniej. Na rynku chińskim pierwsze półrocze zamknął wynikiem 134 378 aut, co oznacza spadek o 24,5 proc. rok do roku.
Dlatego G9L nie jest tylko kolejnym SUV-em do portfolio. To jeden z modeli, które mają poprawić marce pozycję w segmencie około 300 000 juanów, gdzie konkurencja jest brutalna, a klienci oczekują już nie tylko dużego ekranu i miękkiej skóry, ale też bardzo dobrego software’u, szybkiego ładowania i sensownej jakości wykonania.
Bliźniaczy flagowiec dla GX, ale dla innego klienta
Xpeng ustawia G9L obok wcześniej pokazanego GX jako drugi flagowy SUV marki. GX jest autem sześciomiejscowym, startował w Chinach od 279 800 juanów, a G9L ma obsłużyć inną grupę nabywców – tych, którzy wolą pięć miejsc i więcej przestrzeni dla pasażerów niż dodatkowy rząd siedzeń.
To może być rozsądna decyzja. W dużych SUV-ach bardzo często trzeci rząd jest kompromisem, a nie realną wartością. Xpeng najwyraźniej uznał, że lepiej sprzedać klientowi „salon na kołach” z ogromnym drugim rzędem niż kolejne 5+2, z którego dwa ostatnie miejsca nadają się głównie dla dzieci.
Na razie producent nie podał jeszcze ceny ani dokładnej daty wejścia modelu na rynek. Wiadomo tylko, że G9L ma trafić do sprzedaży w Chinach wkrótce i od początku jest pozycjonowany jako model globalny.
Jeśli Xpeng utrzyma sensowną cenę, G9L może być ciekawą alternatywą dla dużych SUV-ów premium, które wciąż zbyt często sprzedają „luksus” oparty głównie na znaczku. Pytanie tylko, czy pięcioosobowy SUV długości ponad pięciu metrów z lodówką, stolikiem i ekranem 21,4 cala to jeszcze samochód rodzinny, czy już mobilny gabinet dla prezesa?












Dołącz do dyskusji