Tesla w nocy z 24 na 25 sierpnia podniosła amerykańskie ceny dwóch wersji Cybertrucka o 5 tys. dolarów każda, bez żadnych zmian w specyfikacji. Dual Motor AWD startuje teraz od 74 990 dolarów, Premium AWD od 84 990 dolarów, a Cyberbeast został na poziomie 99 990 dolarów.
Spis treści Pokaż Ukryj
To ciekawy ruch, bo dzieje się w momencie, gdy sprzedaż modelu jest wyraźnie słabsza od pierwotnych planów, a w Europie Cybertruck wciąż nie ma normalnej homologacji i nie da się go zamówić także w Polsce.
Tesla znów zmienia cennik, ale auta nie zmienia
Podwyżka objęła dwie z trzech wersji. Dual Motor AWD zdrożał z 69 990 do 74 990 dolarów, czyli o 7,1 proc. Premium AWD poszedł z 79 990 do 84 990 dolarów, więc o 6,2 proc. Cyberbeast pozostał na poziomie 99 990 dolarów.
Najważniejsze jest to, że na papierze nie zmieniło się nic. Tesla nie dorzuciła większej baterii, lepszego ładowania ani nowego wyposażenia. To ten sam samochód, tylko droższy.
Przy okazji zmniejszył się dystans między bogatszą wersją AWD a topowym Cyberbeastem. Jeszcze chwilę temu różnica wynosiła 20 tys. dolarów, teraz to 15 tys. dolarów. Dla części klientów taki zabieg może wyglądać jak delikatne pchnięcie w stronę najmocniejszej odmiany. Stary numer z konfiguratora.
W przeliczeniu po kursie z 25 sierpnia 2026 roku mówimy o około 276,9 tys. zł za Dual Motor AWD, 313,9 tys. zł za Premium AWD i 369,3 tys. zł za Cyberbeasta. To tylko przeliczenie ceny z USA, bez podatków, transportu i bez europejskiej homologacji.

Z 39 900 dolarów zrobiło się prawie 75 tys. dolarów
To jest w tej historii najciekawsze. Gdy Cybertruck debiutował w listopadzie 2019 roku, Tesla obiecywała wersję bazową za 39 900 dolarów, odmianę z dwoma silnikami za 49 900 dolarów i topową z trzema silnikami za 69 900 dolarów. Produkcja miała ruszyć pod koniec 2021 roku.
Nie ruszyła. Pierwsze seryjne auta trafiły do klientów dopiero w listopadzie 2023 roku, czyli około dwa lata później od pierwotnego planu. W międzyczasie zniknął stary cennik, a gotowy produkt okazał się dużo droższy od zapowiedzi.
Jeszcze mocniej widać to na przykładzie obecnej wersji Dual Motor AWD. W lutym 2026 roku Tesla promowała ją ceną 59 990 dolarów. Już w marcu było 69 990 dolarów, a teraz jest 74 990 dolarów. Czyli 15 tys. dolarów więcej w pół roku za zasadniczo ten sam samochód.
Była też krótka przygoda z odmianą Long Range RWD za 69 990 dolarów, ale ta wersja zniknęła bardzo szybko. Według dostępnych danych sprzedała się symbolicznie. To pokazuje, że Tesla sama szuka punktu równowagi, tylko na razie robi to dość nerwowo.
Problem nie leży w specyfikacji, tylko w popycie
Na papierze Cybertruck nadal wygląda jak coś więcej niż elektryczny pick-up z modnym nadwoziem. Ma karoserię z niepolakierowanej stali nierdzewnej, układ steer-by-wire, skrętną tylną oś i długość 5683 mm. Szerokość ze złożonymi lusterkami przekracza 2,2 m, więc nawet jak na USA to nie jest drobiazg.
Wersja AWD według Tesli oferuje 523 km szacowanego zasięgu, przyspiesza do 100 km/h w 4,3 s i może holować do 4990 kg. Cyberbeast ma 515 km zasięgu, sprint do setki w 2,7 s i prędkość maksymalną 209 km/h. Maksymalna moc ładowania to 325 kW.
Brzmi dobrze na papierze. Tyle że papier nie sprzedaje aut sam.
Fabryka w Teksasie była przygotowywana pod produkcję sięgającą 250 tys. sztuk rocznie, a realna sprzedaż ma być dziś poniżej 20 tys. rocznie. To mniej niż 10 proc. nominalnych mocy. Tesla miała ograniczać tempo produkcji, żeby nie pompować stanów magazynowych, a i tak w zapasach pozostawało około 3 tys. aut.
To jest twardy sygnał, że Cybertruck nie trafił szeroko w rynek. Zwłaszcza że konkurencja nie śpi. Rivian R1T już dawno przestał być niszową ciekawostką, Ford ma F-150 Lightninga, a Chevrolet Silverado EV też walczy o tych samych klientów. Cybertruck miał wejść jako gwiazda segmentu, a dziś bardziej przypomina kosztowny eksperyment.
Nawet wewnętrzne zakupy Muska robiły różnicę
Słabość popytu widać jeszcze mocniej, gdy odłoży się na bok zakupy firm powiązanych z Elonem Muskiem. W czwartym kwartale 2025 roku sam SpaceX kupił 1279 Cybertrucków, a podmioty kontrolowane przez Muska odpowiadały za 1339 z 7071 rejestracji tego modelu w USA.
Po odjęciu tych zakupów spadek rejestracji rok do roku miał sięgać 51 proc. To już nie wygląda jak chwilowa zadyszka, tylko jak realny problem ze znalezieniem klientów.
Był nawet moment, w którym Musk sugerował, że jeśli popyt konsumencki osłabnie zbyt mocno, Cybertruck mógłby dostać zadania użytkowe, na przykład przewóz ładunków. Szczerze mówiąc, brzmi to bardziej jak plan B wyciągnięty w biegu niż przemyślana strategia.
Podwyżka cen w takim momencie jest więc trudna do obrony klasyczną logiką rynku. Gdy auto stoi w magazynie i schodzi wyraźnie poniżej planu, zwykle tnie się cenę albo dorzuca finansowanie. Tesla zrobiła odwrotnie.
Europa nadal patrzy z boku, Polska też
Z polskiej perspektywy sprawa jest prosta. Cybertruck widnieje na polskojęzycznej stronie Tesli, z parametrami podanymi w kilometrach, kilogramach i km/h, ale to tylko prezentacja amerykańskiej specyfikacji. Na dole znajduje się odpowiednia adnotacja.
W normalnym konfiguratorze Tesli dla Polski tego modelu nie ma. Nie da się go zamówić tak jak Modelu 3 albo Modelu Y. Tesla pokazywała Cybertrucka Europejczykom podczas objazdowej trasy promocyjnej Cyber Odyssey, ale pokazowe postoje to nie homologacja.
I tu jest sedno. Cybertruck wciąż czeka na pełne wejście do europejskiej sprzedaży. Problemem są nie tylko formalności, ale też sam format auta. Ponad 3 tony masy, ponad 2,2 m szerokości i bardzo agresywna forma nadwozia słabo pasują do europejskich wymagań homologacyjnych i realiów dróg. To nie znaczy, że debiut w UE jest niemożliwy. To znaczy tylko tyle, że daleko mu do prostego wdrożenia.
Dla polskiego kierowcy ten temat jest dziś bardziej ciekawostką rynkową niż realną decyzją zakupową. Nawet jeśli Tesla kiedyś wpuści Cybertrucka do Europy, cena raczej nie będzie tu jego największym problemem.
Cybertruck miał być tanią, futurystyczną Teslą dla mas, a na razie jest drogim, niszowym autem z coraz mniej logicznym cennikiem. Jak myślicie, Tesla jeszcze znajdzie na niego pomysł, czy ten projekt już na dobre utknął między marketingiem a rzeczywistością?




Komentarze