Przejdź do treści
News

Tesla Robotaxi wozi 2,3 mili przez 66 minut. Klienci wysiadają 3 mile od celu i biorą Ubera

tesla robotaxi
fot. @HanChulYong/X

Tesla zbiera kolejne skargi na usługę Robotaxi w Teksasie, tym razem od własnych fanów i ambasadorów marki. W jednej relacji kurs na dystansie 2,3 mili miał trwać 66 minut, w innej auto wysadziło pasażera 3 mile od celu, bo zrobiło się za późno.

Spis treści Pokaż Ukryj

To już nie wygląda jak pojedyncza wpadka aplikacji, tylko problem z całym serwisem wokół autonomicznej jazdy.

2,3 mili, 66 minut i brak zwrotu pieniędzy do czasu, aż post zrobił zasięg

22 sierpnia Reggie Overton, opisujący się jako „Tesla Ambassador”, opisał przejazd Robotaxi, który zamiast normalnego kursu zamienił się w absurd. Cel był oddalony o 2,3 mili, ale aplikacja pokazała czas przejazdu 1 godzina i 6 minut.

Po kontakcie z obsługą usłyszał, że to bug. Szacowany czas na chwilę spadł do 16 minut, choć jak sam napisał, „rzeczywista trasa w ogóle się nie zmieniła”, po czym znów wzrósł do 57 minut. Konsultant potwierdził, że widzi ten sam wynik, ale nie mógł zmienić trasy i zasugerował tylko, by Overton „zostawił opinię”.

Skończyło się zmianą celu podróży, wyjściem z auta i zamówieniem Ubera. Overton napisał wprost: „For a 2.3-mile trip, this was an incredibly frustrating experience”, a potem dodał jeszcze jedno: „I didn’t even get a refund.”

Zwrot pojawił się dopiero później, gdy wpis nabił ponad 630 tys. wyświetleń. Oficjalne konto Tesla Robotaxi odpisało wtedy, że firma zwróciła pieniądze „earlier today” i będzie poprawiać doświadczenie pasażera. Kiepsko. To bardziej gaszenie pożaru PR niż normalny proces obsługi.

Drugi użytkownik: 3 mile od auta, pominięte odbiory i ręczne prowadzenie przez support

To nie jest jedyna taka relacja. Konto TexasTSLA z Dallas, prowadzone przez właściciela czterech Tesli, od kilku dni pokazuje serię nieudanych kursów w małej strefie działania zatwierdzonej przez Teslę.

17 sierpnia użytkownik napisał, że Robotaxi „dropped me off 3 miles away from my car because it was too late at night”. Obsługa miała odpowiedzieć, że nic nie da się zrobić, bo to koniec zmiany. Tego samego wieczoru, o 21:30, aplikacja pokazała komunikat, że „destination exceeds vehicle’s remaining service time”.

Dwa dni później zaliczył trzy przejazdy jednego dnia. W drugim auto miało „panikować” i ominąć miejsce wysadzenia pasażerów, a support musiał „manually drive us to our destination”. W trzecim samochód wielokrotnie mijał pasażerów przy odbiorze, aż grupa po prostu poszła pieszo.

21 sierpnia TexasTSLA pokazał też wideo z autem, które „glitching out” utknęło dosłownie na środku drogi. W przypiętym wcześniej wpisie z kwietniowego startu usługi w Dallas widać z kolei Robotaxi, które omija zjazd z autostrady i próbuje zatrzymać się przy ruchu jadącym 80-90 mph.

Tesla ma mały przebieg testowy, a skarg jest dużo

Tu robi się ciekawie. Tesla potwierdziła wcześniej 380 tys. mil przejechanych bez nadzoru w okresie od stycznia do lipca 2026 roku. To około 15 tys. mil tygodniowo. Przy takim wolumenie podobnych nagrań i skarg jest po prostu sporo.

Dla porównania Waymo wykonuje ponad 500 tys. płatnych, bezzałogowych kursów tygodniowo w ponad 10 miastach USA i nie ma takiego ciągłego strumienia filmów z pominiętymi odbiorami czy wysadzaniem pasażera gdzie popadnie.

Tesla szykuje teraz wydarzenie Cybercab zaplanowane na 3 września w Austin. Problem w tym, że sama jazda to tylko połowa robotaxi. Druga połowa to routing, odbiór, wysadzenie i obsługa wyjątków. I właśnie tam Tesla dziś najbardziej się wykłada.

Ciekawe, ile takich historii jeszcze wypłynie, gdy skala usługi wzrośnie. Czy waszym zdaniem Tesla powinna już brać pieniądze za Robotaxi, skoro support nadal kończy kurs za samochód?

Zamów swoją Teslą i skorzystaj z bonusów za kupno z linku polecającego!

Komentarze

Zobacz także