Tesla opublikowała listę zwycięzców głosowania na nowe lokalizacje Superchargerów w Q2 2026. Na liście znalazło się 36 miejsc, w tym jedna lokalizacja z Polski: Jordanowo. Równocześnie ruszyło już kolejne głosowanie.
Dla polskiego kierowcy EV najważniejsze jest jedno: wygrana w takim plebiscycie nie oznacza, że koparki wjadą tam za tydzień. I Tesla już to w Polsce pokazała.
Jordanowo wygrało w Polsce, ale kalendarza nadal nie ma
Na liście zwycięzców znalazły się lokalizacje z Europy, Azji, Ameryki Północnej, Australii i Bliskiego Wschodu. Z naszego punktu widzenia liczy się Jordanowo, bo to jedyny polski punkt w zestawieniu za Q2 2026.
To miejsce wygląda logicznie. Jordanowo leży przy trasie A2, czyli jednym z najważniejszych korytarzy przejazdowych w kraju, także dla ruchu tranzytowego na osi wschód-zachód. Gdyby Tesla rzeczywiście dołożyła tam stację, miałoby to sens bardziej praktyczny niż prestiżowy.
Problem jest inny. Głosowanie Tesli nie jest harmonogramem inwestycji. Firma zbiera w ten sposób sygnał od użytkowników, ale potem zostaje cała mniej efektowna część, czyli działka, przyłącze, uzgodnienia i wykonawstwo. I właśnie na tym etapie takie pomysły potrafią utknąć na długo.

Polska już to widziała na przykładzie Wrocławia
Najlepszy przykład to Wrocław, który wygrał głosowanie w 2025 roku. Do dziś nie ma jednak żadnej potwierdzonej nowej stacji wynikającej z tamtego zwycięstwa.
Tu łatwo o pomyłkę, bo we Wrocławiu i okolicach temat ładowania Tesli przewijał się później w innym kontekście. Nie chodzi o Bielany Wrocławskie, gdzie powstała stacja zastępująca lokalizację po Orlenie w Kostomłotach. To osobna historia, a nie realizacja zwycięskiego głosowania dla Wrocławia.
Krótko mówiąc, Jordanowo wygrało, ale nie ma dziś podanej liczby stanowisk, mocy stacji ani terminu otwarcia. To bardziej sygnał kierunku niż twarda zapowiedź.

Tesla uruchomiła już nowe głosowanie
Równolegle z publikacją wyników Tesla otworzyła kolejną rundę głosowania na następne lokalizacje Superchargerów. Mechanizm się nie zmienia: użytkownicy wskazują miejsca, w których według nich sieć powinna się pojawić, a producent później wybiera zwycięzców.
Z perspektywy kierowców to narzędzie jest przydatne, ale z gwiazdką. Pokazuje, gdzie społeczność widzi luki w sieci, lecz nie daje gwarancji realizacji ani szybkiego terminu. Czyli dobrze jako mapa potrzeb, słabiej jako obietnica.
W Polsce Superchargery nadal są ważnym elementem tras, choć dziś kierowca ma już większy wybór niż kilka lat temu. Są Ionity, GreenWay, Orlen Charge, Ekoen czy Powerdot. Tesla nie jest już jedyną sensowną opcją na daleką podróż, ale nadal ma znaczenie tam, gdzie siatka stacji jest rzadsza albo po prostu źle rozłożona.
Jordanowo brzmi sensownie właśnie dlatego, że tu nie chodzi o marketingowy punkt na mapie, tylko o porządne spięcie trasy. Jak myślicie, gdzie w Polsce najbardziej brakuje dziś kolejnego Superchargera Tesli?




Komentarze