Xiaomi zaprezentowało automatyczne ramię do ładowania samochodów elektrycznych, które samo wpina wtyczkę do auta po zaparkowaniu. Produkt ma trafić do sprzedaży w czwartym kwartale 2025 roku, czyli szybciej, niż Tesla zdążyła dowieźć swój podobny pomysł z 2015 roku.
Mała obudowa, automatyczne podpięcie, zdalny start
Nowe urządzenie Xiaomi chowa się w wąskiej obudowie o szerokości poniżej 152 milimetrów. To ważne, bo taki sprzęt ma sens tylko wtedy, gdy zmieści się w ciasnym garażu albo przy miejscu parkingowym, gdzie każdy centymetr robi różnicę.
Po zaparkowaniu auta ramię samo rozwija się i wpina wtyczkę do gniazda ładowania. Bez udziału kierowcy. System potrafi też zakończyć sesję po osiągnięciu zadanego poziomu naładowania i samodzielnie odłączyć przewód. Jeśli ktoś zapomni podłączyć samochód, może uruchomić wszystko zdalnie.
Brzmi dobrze na papierze. I szczerze mówiąc, na krótkim materiale wideo też wygląda to sensownie.
Xiaomi dorzuca AI, ale kilka pytań nadal wisi w powietrzu
Firma twierdzi, że ramię korzysta z rozpoznawania obrazu opartego na AI i trafia we wtyk z dokładnością poniżej 1 milimetra. Do tego ma komunikować się z autem, żeby otworzyć i zamknąć elektrycznie sterowaną klapkę portu ładowania.
To już nie jest zwykły „sprytny wallbox”, tylko element większego ekosystemu smart home Xiaomi. Tyle że właśnie tutaj pojawia się pierwszy znak zapytania: producent nie podał ceny.
Drugi problem jest bardziej praktyczny. Nie wiadomo, czy w tej smukłej obudowie znajduje się kompletna ładowarka, czy tylko robotyczne przedłużenie do już zainstalowanego urządzenia. A to robi sporą różnicę przy montażu, kosztach i sensowności całego rozwiązania.
Tesla miała to wcześniej, ale Xiaomi chce dowieźć produkt
Najciekawsze w tej historii jest to, że Tesla pokazała podobne elastyczne ramię do ładowania już dekadę temu. Pomysł był efektowny, internet się zachwycał, ale na tym się skończyło. Dziś amerykańska marka bardziej patrzy w stronę ładowania bezprzewodowego dla Cybercaba niż w stronę mechanicznego ramienia z wtyczką.
Xiaomi robi więc coś, czego Tesla nie dowiozła. I to jest chyba najmocniejsza część całej prezentacji.
Nie jest też tak, że Chińczycy wymyślili kategorię od zera. Nad podobnymi rozwiązaniami pracują również Hyundai i Star Charge. Różnica polega na tym, że Xiaomi zapowiada normalną sprzedaż jeszcze w tym roku, a nie tylko pokaz koncepcyjnego gadżetu.
Domowy bajer czy realna wygoda?
Jeśli urządzenie będzie rozsądnie wycenione, może mieć sens dla osób, które codziennie ładują auto w domu i chcą cały proces zautomatyzować do zera. Podjeżdżasz, wychodzisz, reszta robi się sama. Mała rzecz, a cieszy.
Jeśli jednak okaże się drogie albo będzie działało tylko z wybranymi modelami Xiaomi Auto, skończy jako efektowny gadżet do prezentacji. I tyle.
Bo sam pomysł jest dobry. Pytanie brzmi, czy Xiaomi pokaże gotowy produkt dla zwykłego użytkownika, czy tylko bardzo ładne demo. Czy takie automatyczne podpinanie kabla w domu ma dla Was sens, czy to już gadżet dla ludzi, którym przeszkadza ostatnie 10 sekund całego procesu?












Dołącz do dyskusji