Spis treści
Astara, czyli oficjalny dystrybutor Nissana w Polsce, odsłoniła karty dotyczące nowej Micry w wersji elektrycznej. To ważny moment, bo mówimy o aucie, które technicznie jest bardzo blisko spokrewnione z Renault 5 E-Tech Electric, ale stylistycznie idzie w inną stronę. Teraz znamy też najważniejsze dla wielu osób liczby: ceny oraz to, co dostajemy w standardzie w poszczególnych wersjach.
Na start mamy cztery kluczowe progi cenowe. Micra Engage z mniejszą baterią ~42 (40) kWh startuje od 119 900 zł. Jeśli ktoś chce większy akumulator i dłuższy zasięg, to Micra Advance z baterią ~55 (52) kWh kosztuje od 142 900 zł. W przedsprzedaży pojawiają się też bogatsze odmiany Evolve, wycenione na 133 900 zł (40 kWh) i 146 900 zł (52 kWh).
Cennik i podstawowe dane: co dokładnie kupujemy?
Warto uporządkować to, co wiemy, bo Nissan stosuje nazewnictwo baterii w stylu „~42 (40) kWh” i „~55 (52) kWh”. W praktyce w komunikacji przewijają się wartości 40 i 52 kWh, a te „większe” liczby wyglądają jak pojemność brutto.
| Wersja | Bateria | Cena od | Zasięg WLTP (do) | Wybrane elementy wyposażenia (z treści) |
|---|---|---|---|---|
| — | —: | —: | —: | — |
| Engage | ~42 (40) kWh | 119 900 zł | 317 km | automatyczna klimatyzacja, tempomat, tylne czujniki parkowania, CCS2, ładowarka pokładowa 11 kW, V2L |
| Advance | ~42 (40) kWh | 129 900 zł | (jak Engage 40 kWh) | Android Automotive, nawigacja z planowaniem trasy, podgrzewanie baterii przed ładowaniem, kamera cofania, czujniki parkowania 360 |
| Evolve | ~42 (40) kWh | 133 900 zł | (jak Engage 40 kWh) | m.in. podgrzewana kierownica i fotele, 18-calowe felgi, przyciemniane tylne szyby |
| Advance | ~55 (52) kWh | 142 900 zł | 416 km | jak Advance + większy akumulator |
| Evolve | ~55 (52) kWh | 146 900 zł | (jak wersja 52 kWh) | jak Evolve + większy akumulator |
| Evolve Plus | ~55 (52) kWh | (brak ceny w treści) | (jak wersja 52 kWh) | ProPilot Assist, audio Harman Kardon, jasne wykończenie/akcenty |
Już po tej tabeli widać ciekawą rzecz. Micra Engage jest wyraźnie tańsza niż Advance, ale Advance przynosi elementy, które w elektryku potrafią realnie zmienić codzienne użytkowanie. Chodzi o nawigację z planowaniem trasy i funkcję przygotowania baterii do ładowania. Dla osób, które jeżdżą dalej niż „wokół komina”, to może być argument ważniejszy niż sama nazwa wersji.
Micra kontra Renault 5: ta sama baza, inne podejście do wyglądu
Z przekazanych informacji wynika wprost: napęd i technologie są bliźniacze wobec Renault 5 E-Tech. To oznacza podobną filozofię auta miejskiego, projektowanego jako elektryk od początku, a nie „spalinówka przerobiona na prąd”.
Różnice mają się pojawić głównie w designie. Micra nawiązuje do starszych generacji modelu, a nie do retro-futurystycznej „piątki”. W źródłowej treści padło porównanie do estetyki Mini. I faktycznie, Micra może trafić do tych, którzy chcą małego, sympatycznego elektryka, ale niekoniecznie w stylistyce Renault 5.
To ważne, bo w segmencie B wygląd często sprzedaje auto równie mocno jak parametry. A w Polsce małe elektryki nadal są kupowane „sercem” częściej niż duże auta flotowe.
Zasięg: 317 km WLTP dla 40 kWh i 416 km WLTP dla 52 kWh
Wersja Engage ~42 (40) kWh ma oferować do 317 km zasięgu WLTP. W danych pojawiają się też wartości bardziej „życiowe” dla konkretnych scenariuszy: około 271 km w trybie miejskim lub miejsko‑podmiejskim oraz około 190 km przy 120 km/h.
To ostatnie jest szczególnie istotne, bo wiele osób pyta dziś nie o WLTP, tylko o to, czy da się sprawnie przemieszczać drogami szybkiego ruchu. 190 km przy 120 km/h oznacza, że w trasie trzeba liczyć się z częstszymi postojami, zwłaszcza zimą.
Przy większej baterii ~55 (52) kWh Nissan podaje do 416 km WLTP oraz około 356 km w trybie miejskim lub miejsko‑podmiejskim. Różnica jest więc zauważalna. I co ważne: dopłata do większej baterii nie jest „kosmiczna” w porównaniu z tym, jak potrafią wyceniać akumulatory inni producenci.
Wyposażenie Engage: jest CCS2, jest 11 kW AC i jest V2L
W bazowej wersji Engage Nissan dorzuca zestaw, który wygląda rozsądnie jak na auto miejskie. W standardzie mają być m.in. automatyczna klimatyzacja, tempomat i tylne czujniki parkowania. Jest też coś, co powinno być dziś obowiązkowe, ale nie zawsze jest: złącze szybkiego ładowania CCS2.
Do tego dochodzi ładowarka pokładowa AC-DC o mocy 11 kW. W polskich warunkach 11 kW potrafi być „złotym środkiem”. W wielu domach i firmach da się to sensownie ogarnąć, a na publicznych AC też nie stoimy wieki.
Najciekawszy punkt w tej klasie auta to jednak V2L, czyli możliwość oddawania energii. To funkcja, która w małym elektryku może robić robotę: awaryjne zasilanie, elektronarzędzia, sprzęt na wyjazd. Nie jest to „must have” dla każdego, ale dobrze, że nie jest zarezerwowane tylko dla topowych wersji.
Advance: dopłacasz, ale dostajesz rzeczy, które przydają się w trasie
Jeśli komuś zależy na podłokietniku w fotelu kierowcy albo na systemie, który realnie pomaga w podróżach, to według podanych informacji powinien rozważyć co najmniej wersję Advance.
Advance ma oferować Android Automotive, a wraz z nim nawigację z planowaniem trasy. Kluczowy detal: system ma też umieć podgrzać baterię przed ładowaniem. To oznacza potencjalnie szybsze i stabilniejsze ładowanie DC, zwłaszcza gdy jest chłodno. W praktyce takie funkcje często odróżniają „elektryka do miasta” od „elektryka, którym da się normalnie pojechać dalej”.
Ceny Advance to 129 900 zł dla 40 kWh i 142 900 zł dla 52 kWh. Do tego w Advance dostajemy kamerę cofania oraz czujniki parkowania ze wszystkich stron. Czyli pakiet, który w miejskim aucie naprawdę ułatwia życie.
W tej wersji pojawia się też możliwość dokupienia podgrzewania foteli w ramach pakietu Zimowego (w treści zaznaczono, że to opcja właśnie dla Advance).
Evolve i Evolve Plus: więcej komfortu i „gadżetów”, ale też wyższa cena
W przedsprzedaży są też wersje Evolve, które mają być bogato wyposażone. W Evolve dostajemy m.in. podgrzewaną kierownicę i fotele. Do tego dochodzą elementy wizualne: 18-calowe felgi i przyciemniane szyby z tyłu.
Jeszcze wyżej stoi Evolve Plus, ale tu jest ważne ograniczenie: tylko dla większej baterii. W tej odmianie pojawia się ProPilot Assist (czyli zestaw asystentów jazdy z półautonomicznym prowadzeniem), audio Harman Kardon i jasne wykończenie lub jasne akcenty we wnętrzu.
W źródłowej treści nie podano ceny Evolve Plus, więc na razie trudno ocenić, czy to „rozsądny top”, czy wersja, która cenowo zacznie wchodzić na terytorium większych aut.
Przestrzeń w środku: raczej 2+2 niż pełnoprawne rodzinne auto
W opisie pojawia się też uczciwa uwaga: z tyłu jest ciasno. Układ ma przypominać Renault 5, czyli bardziej 2+2 niż typowe „pięć miejsc dla pięciu dorosłych”. Dla rodzin z małymi dziećmi ma to jednak nie być problemem: foteliki dziecięce da się przewozić bez dramatu.
To istotne, bo Micra może być w wielu domach drugim autem. Do przedszkola, na zakupy, dojazdy do pracy. W takim scenariuszu ograniczenia tylnej kanapy są do przełknięcia, o ile bagażnik i ergonomia nie rozczarują.
Co dalej: jak może rozwinąć się sytuacja z Micrą w Polsce?
Ceny startowe wyglądają na ustawione tak, żeby Micra nie została „hobbystycznym elektrykiem” dla garstki fanów marki. 119 900 zł za wersję bazową to poziom, który może realnie skusić część klientów rozważających auto miejskie z salonu, szczególnie jeśli pojawi się atrakcyjne finansowanie albo dopłaty.
Jednocześnie widać, że Nissan będzie pchał klientów w stronę lepiej wyposażonych wersji. Powód jest prosty: Advance wnosi funkcje, które w 2026 roku (bo taki rocznik przewija się w tagach źródła) będą uznawane za standard w „poważnym” elektryku. Planowanie trasy i przygotowanie baterii do ładowania to rzeczy, które wpływają na komfort bardziej niż np. większe felgi.
Możliwy scenariusz rynkowy jest taki, że:
– Engage 40 kWh będzie wybierany głównie przez osoby jeżdżące lokalnie i liczące każdą złotówkę,
– Advance 52 kWh stanie się „najrozsądniejszym kompromisem” dla tych, którzy chcą też trasy,
– Evolve będzie opcją dla klientów, którzy chcą „mieć wszystko” bez wchodzenia w najwyższe wersje większych modeli.
Dużo zależy od tego, jak Nissan i Astara podejdą do dostępności aut oraz jazd testowych. Z informacji wynika, że egzemplarze demonstracyjne są już w salonach. To dobry ruch, bo w segmencie małych elektryków wiele osób musi po prostu usiąść w środku i sprawdzić, czy to „ich rozmiar”.
Pytanie do Was: którą wersję Micry EV byście wybrali?
Ciekawi mnie, jak Wy to widzicie. Czy bazowa Engage za 119 900 zł ma sens jako miejski elektryk „do wszystkiego”, czy jednak Advance z Android Automotive i podgrzewaniem baterii to dziś minimum, jeśli auto ma nie irytować po roku? Napiszcie w komentarzach, którą wersję byście wybrali i dlaczego. A jeśli rozważacie też Renault 5, to dajcie znać, co przeważa: wygląd, cena, wyposażenie, a może dostępność.











































Dołącz do dyskusji